​​Witaj Przyjacielu!
Napisałam ten list już kilka tygodni temu, ale jednak nie wysłałam go wtedy. Coś w środku mówiło, że jeszcze nie jest pełny, gotowy do przekazania tobie. To coś to był głos intuicji, duszy, którego posłuchałam, choć wtedy nie rozumiałam. Dopiero wiadomość, którą otrzymałam w drodze na ostatni warsztat w niedzielę uświadomiła mi pełnię przesłania, które w tym liście chciałam ci przekazać. Ta wiadomość jest na końcu tego listu, długiego i ważnego dla mnie listu do Ciebie.

Poczułam, że podążę za słowami, które się pojawiły teraz, a nie tymi, które miałam zaplanowane wcześniej. Niedawno czytałam po raz kolejny książkę Te Prosiaczka, kontynuację TAO Kubusia Puchatka, które idealnie pokazuje esencję TAO czyli bycie jak płynąca rzeka, poddanie się przepływowi, FLOW. O byciu rzeką pisał również Herman Hesse w pięknej opowieści o życiu Buddhy „Siddhartha”. To była jego ostatnia lekcja przed oświeceniem: stać się jak płynąca rzeka. 2 października płynęłam z przyjacielem, który przyjechał na sesję uzdrawiania ze Zgorzelca kajakiem po pobliskiej rzece Pilicy i czułam jak poddaję się jej przepływowi i mocy, która płynie właśnie z poddania, a nie walki i ujarzmiania przepływu. Chociaż ważne jest poznanie początku, powrót do źródła tego skąd pochodzimy, to nie zawsze chodzi o dosłowne podążanie do źródła i to pod prąd rzeki. Walka z systemem, napięcie, którego wymaga podążanie pod prąd nie zawsze jest drogą do dOMu. Można dojść tam powoli, krok za krokiem, wzdłuż rzeki i odnaleźć to źródło, tę studnię, z której wytryska nasze życie.
Ta opowieść jest dobrym wyrażeniem pytania, które zadaję od wielu lat każdej osobie, z którą się spotykam. Jaki jest twój początek czyli poczęcie? Jak powstała rzeka, która jest teraz twoim życiem?Kiedyś, przez wiele lat zadawałam pytanie o poród i urodziny, bo to dotyczyło pracy, którą wykonywałam, zadań, które sobie ja czy każdy stawia. Wg RH poród jest pierwszą pracą dziecka i wszelkie doświadczenia wokół porodu, związane z nim mają wpływ na to jaką pracę wykonujemy, jak pracujemy, jakie mamy relacje w pracy, nawet wynagrodzenie. Ja ten temat poznałam, więc zaczęłam sięgać głębiej, o to, co było przed pracą, po co tu jestem na ziemi. Jaka jest moja misja, cel życia, bo to jest zapisane w poczęciu. Zadałam Ci to pytanie ponad rok temu, kiedy ostatni raz napisałam do Ciebie długi list. Pamiętasz to pytanie? Odpowiedziałeś na nie? http://thejourney.pl/o-wyjatkowym-czasie/
A może po prostu nie zauważyłaś, że odpowiedziałaś. Bo odkrycie odpowiedzi na to pytanie jest czasem zadziwiające, dlatego umysł nie zauważa, że to już się wydarzyło. Że uzyskaliśmy odpowiedzi na wszystkie pytania. Ale jeśli nie jesteś świadomy odpowiedzi, to co wtedy? To nadal szukasz? Zamiast odnaleźć, to co już jest. Czasem nawet zmiana słowa z „szukam” na „odnajduje” przekierowuje nas na … właściwą drogę. Sprawdź sama, odnajdź zamiast szukać.
Jakiś czas temu odwiedziłam moją mamę i po raz setny, a może tysięczny zadałam jej to pytanie. I to było niesamowite, że tym razem opowiedziała zupełnie nową historię o tym moim poczęciu. Opowiadała mi o tym jak poznała mojego tatę kilka miesięcy wcześniej, przed poczęciem. A przecież to krótkie spotkanie w pociągu było nierozerwalnie związane z późniejszym ślubem i poczęciem. A właściwie w moim przypadku poczęciem i potem ślubem. No i weselem.
 Siedziałam z mamą nad rzeką Elbląg tuż obok Katedry, w której byłam ochrzczona i słuchałam jej opowieści patrząc na przepływającą wodę i śmiejąc się jak idealnie odpowiadają mojej obecnej sytuacji w życiu. O tym byciu jak płynąca rzeka i poddawaniu się temu, co się pojawia. I ta sama bajka, która objawiała się jako dramat, kiedy usłyszałam opowieść mamy, zaczęła wyglądać bardziej jak komedia. Kiedy parę łez żalu i niezrozumienia, które jeszcze usłyszałam w mamy opowieści wypłakałam, po chwili świeciło już słońce, we mnie i na zewnątrz.
Dlatego nadal polecam Ci zadanie tego pytania, bo jest ważne. Na teraz, skoro czytasz moje listy, skoro się poznaliśmy to może zaufaj sobie, że to może być ważna informacja do poznania siebie, do odkrycia tych warstw historii, które przynieśliśmy ze sobą podczas początku podróży.
A najważniejsza lekcja z tej rozmowy z mamą była taka, że nie ma przypadkowych i nie znaczących spotkań. Są ważne chwile, które zmieniają życie, czasem wielu osób, pokoleń. Jeśli jesteśmy uważni to wszystko co się wydarza jest ważne i odkrywa prawdę o życiu. Jeśli biegniemy przez życie, goniąc za króliczkiem, którym może być cokolwiek, w co uwierzyliśmy, że jest ważne to osiągniemy dokładnie to. I to też jest doskonałe. Bo może kiedy dogonisz już „króliczka” to zatrzymasz się i zapytasz się:
Co jest ważne?
Co jest ważne dla mnie w tej chwili? W życiu w ogóle i w szczególe.
Zatrzymaj się proszę na chwilę w tej chwili, kiedy właśnie czytasz moje słowa i odpowiedź na to pytanie?
Jak się dzisiaj czujesz?
🙂
Jakie to uczucie, dokładnie?
😉
I… gdzie je czujesz?
🙂
W tej chwili właśnie kiedy czytasz, to co czujesz? Zatrzymaj się proszę na czytaniu i pozwól sobie odpowiedzieć i połączyć się z tym uczuciem, jakiekolwiek ono jest. I gdziekolwiek ono jest.
Bo jeśli już rozpoznasz to uczucie, nazwiesz je i połączysz swoją uwagę, swoją świadomość, czy przytomność umysłu z tym, co nazwałeś tym uczuciem w ciele to możesz się tym zająć. Bez względu na to jakie to jest uczucie.
Jeśli to jest Radość to również. Doświadcz tej radości w Pełni siebie, rozpuść ją w całym ciele, a nie czuj tylko w jakimś miejscu, przypomnij sobie TO!
To jest moje marzenie od dawna, abym na pytanie „co czujesz?” słyszała odpowiedź Radość. Najczęściej słyszę: dobrze, a to nie jest to samo. Ale jeszcze nikt mi tak nie odpowiedział na początku rozmowy. Do wczoraj, bo może jutro już się spełni to marzenie. Choć na końcu rozmowy tak, zawsze je słyszę i czuję razem z kimś, z kim rozmawiam. Po tym, jak przeszliśmy przez warstwy zasłaniające tą radość i odkryliśmy ją. Bo ona jest tylko w nas zakryta tymi zasłonami ciemności ego.
Pisząc to słowo zasłony, komputer wpisał załony, tzn, ja tak napisałam, zjadłam „s” i przypomniał mi się kawał, który pasuje do sytuacji, również tej obecnie w świecie:
Wymeldowuje się facet z hotelu i na recepcji mówi:
– Zasłałem łóżko…
– Och, jaki pan uprzejmy! Dziękuję!
– Płoszę bałdzo!

Możesz popatrzeć na to co się wydarza z radością i luzem i uświadomić sobie, że to jest komedia, choć przez chwilę myślałeś że to tragedia. To tylko niezasłane łóżko do posprzątania. Przed chwilą przypomniałam sobie kawał, który opowiadał przyjaciel podczas moich tegorocznych urodzin i zaśmiałam się na głos. Za każdym razem gdy go sobie przypominam to się śmieję, tak jak wtedy, gdy prawie spadłam z krzesła gdy go opowiadał. I nie chodzi o sam kawał, bo on właściwie jest żałosny, jak większość kawałów (ten powyżej też), które są próbą opowiedzenia żałosnej historii tego świata w sposób, w którym można roześmiać się nad bezsensem tego systemu, w którym żyjemy. Najważniejsze jest tutaj doświadczenie wspólnej radości i pamięci tego połączenia, które czasem może kojarzyć się właśnie z żartem, jak i z wieloma innymi rzeczami. A sednem tak naprawdę jest to uczucie, które ta opowieść przypomina. I ze wspólnym z przyjaciółmi przeżywaniem radości, która wyzwala żal tego świata. Po to właśnie spotykamy się jako przyjaciele, rodzina, znajomi, duchowa wspólnota, uczestnicy najróżniejszych spotkań, koncertów, konferencji, warsztatów, aby wspólnie doświadczyć prawdy. Bo wspólnie jest raźniej i też szybciej. To wspaniała podróż, którą przebywam od lat i wszędzie gdzie jestem. Każde spotkanie, koncert najróżniejszej muzyki, każdy warsztat, film obejrzany czy długa lub krótka rozmowa są dla mnie odkrywaniem siebie. Jezus powiedział „Tam, gdzie dwóch lub trzech spotyka się w moje imię, tam ja jestem pośród nich”. Jezus czy Duch czy Bóg jest zawsze w nas, jednak to spotkanie dwóch lub więcej istot z intencją jest przypomnieniem jeszcze większej mocy światła i boskości w nas. W sanskrycie jest na to piękne słowo Satsang, co oznacza Spotkanie z Prawdą.

W Sylwestra, a właściwie już w nowy rok 2020, który spędzałam sama w domu internet podpowiedział mi obejrzenie komedii, której nie znałam, ale jednak ją kliknęłam. To był film Evan Wszechmogący o senatorze, który otrzymuje przekaz od Boga i książkę do zbudowania Arki obok swojego domu pt. „Budowa Arki dla Żółtodziobów”. https://www.cda.pl/video/4363236e0
Kiedy w marcu zaczęła się pandemia to przypomniałam sobie, że właśnie „mój” początek roku to był trochę komediowy film o współczesnym potopie, który wywołali politycy, a nie żaden deszcz czy wirus, choć efektem była powódź i fala strachu, która niszczyła życia i spokój. Ale rozwiązanie w tym filmie było proste, choć wcale nie łatwe dla głównego bohatera, którym może być każdy z nas. Kiedy słuchasz głosu Ducha, Boga i podążasz za tym głosem, to wtedy fala ciebie nie porywa i nie niszczy, tylko łagodnie doprowadza do celu, którym jest spełnione marzenie.
Ta historia opowiada o historii pandemii w świecie w pigułce oraz jest podobna w przekazie do mojego snu, który miałam w kwietniu ubiegłego roku. To było kilka tygodni po rozpoczęciu pierwszej fali epidemii. Śniło mi się, że szłam nadmorskim bulwarem i rozmawiałam z jakimś mężczyzną. To był znajomy, przyjaciel, uczucie było właśnie przyjacielskiej rozmowy, choć jego twarzy nie rozpoznawałam. Szliśmy, aby się spotkać ze znajomymi, którzy już byli na plaży. Widzieliśmy ich kiedy podeszliśmy do schodów, którymi schodziliśmy na dół, bo ten bulwar był wyżej. I nagle zobaczyliśmy, że znad morza zbliża się ogromna fala, jak tsunami, która szybko nadchodziła i po chwili pochłonęła całą plażę i ludzi na niej przebywających. A my w oszołomieniu zaczęliśmy biec na górę aby uciec przed tą falą, którą trochę zatrzymał betonowy bulwar. I kiedy byliśmy już na górze zobaczyliśmy, że od strony lądu nadchodzi druga, jeszcze większa fala, tak jakby zakręciła gdzieś i nagle pojawiła się na bulwarze i zmiatała wszystko po kolei. I wiedzieliśmy wtedy, że już nie uciekniemy, bo nie ma gdzie. I poczułam wtedy, że jedynym rozwiązaniem jest poddanie się tej fali, bo z doświadczenia wiem, że walka z żywiołem powoduje tylko rany i śmierć, a poddanie się temu prądowi, nawet największemu i według umysłu najgroźniejszemu, ratuje życie. Ale ostatnia, najważniejsza myśl była taka, aby złapać tego przyjaciela za rękę, bo RAZEM płynąć na fali, czy pod falą jest lepiej. I z tą myślą, trzymając przyjaciela za rękę się obudziłam.
Kontemplowałam przesłanie tego snu, choć było dość oczywiste jako przesłanie odnośnie pandemii, ale przede wszystkim zastanawiałam się kim jest ten mężczyzna z tego snu. I wtedy, popołudniu czytałam po raz kolejny od lat rozdział książki Zniknięcie Wszechświata by Gary Renard i odnalazłam tam zdanie o tym, że „jeśli już stracisz wszelką nadzieję, to zawsze możesz złapać Jezusa za rękę jako swojego przyjaciela, z którym możesz przebudzić się z koszmarnego snu tego świata”. https://nondualizm.pl/sklep/kup-znikniecie-wszechswiata/
I to było wyzwalające zdanie, uwalniające żal i łzy oddzielenia i poszukiwania jakiegoś mężczyzny czy człowieka, nauczyciela, guru, który obudziłby mnie z tego szalonego snu zapomnienia. A jednocześnie był znakiem, że każdy z tych nauczycieli, mistrzów, przyjaciół, rodziny, ludzi w ogóle jest Jezusem i że w każdym z nas mieszka świadomość Chrystusowa, którą Jezus w pełni urzeczywistnił, a my jesteśmy jeszcze w drodze przypominania. Ten człowiek z tego snu, nie miał twarzy Jezusa, jaką znamy z obrazków świętych. To również jest wizja ludzi jak wyglądał wtedy Jezus, a nie prawda o nim. To nie chodziło o ciało i osobę, ale o uczucie, o to połączenie, które każdy z nas czuje w sercu, kiedy pomyśli o Bogu, o ukochanym przyjacielu czy kochanej osobie, dziecku, małżonku. To uczucie jest w nas, każdy z nas Tym jest.
I ten sen spełnił się wiele razy przez te lata podczas wielu spotkań z przyjaciółmi, z którymi trzymałam się za rękę i przechodziliśmy razem przez fale emocji, krainy ciemności i śmierci, która wydawała się prawdziwa, a była tylko snem, z którego mieliśmy się razem przebudzić. Otworzyć oczy i zobaczyć. Dziękuję wszystkim, którzy byli oraz nadal są przyjaciółmi, z którymi przechodzę tą ziemską podróż.
Dziękuję Ci, że jesteś obecny w moim życiu! Bardzo Dziękuje. Tak, Tobie, który czytasz te słowa.

Alanis Morissette – Thank U – Dziękuję Ci https://www.youtube.com/watch?v=OOgpT5rEKIU
Thank you thank you silence / Dziękuje Ci dziękuję ci ciszo
The moment I let go of it / Chwila, w której to odpuściłam
Was the moment I got more than I could handle / Była chwilą, w której otrzymałam więcej, niż mogłam utrzymać w dłoni

Było tych spotkań wiele i czuję wdzięczność za każde, bo każda chwila jest ważna i każde spotkanie jest ważne, nawet jeśli trwało godzinę czy dwie, dwa dni czy tygodni, a potem przez wiele lat cisza. Bo może to właśnie jest ten początek wielkiej przygody, która zaczyna nowe życie, a czasem jest końcem, dopełnieniem i podsumowaniem. Które również otwiera nowy etap.
Gdy zapytano Jezusa, o to jaki będzie koniec, wg Ewangelii według Tomasza na takie pytanie Jezus odpowiadał „Czyż odkryliście początek, iż końca szukacie? Bo tam, gdzie początek jest, tam koniec będzie. Szczęśliwy ten jeden, który stoi na początku: Ten jeden pozna koniec i nie skosztuje śmierci.”
W 2019 roku często śpiewałam na warsztatach czy spotkaniach piosenkę zespołu R.E.M:
 https://www.youtube.com/watch?v=Z0GFRcFm-aY
It’s the end of the world as we know it and I feel FINE / To jest koniec świata jaki znamy i ja się czuję z tym dobrze

Poczułam, żeby kilka z tych spotkań wymienić, bo widzę i słyszę często od ludzi, z którymi rozmawiam jak gloryfikują wielkie rzeczy, spotkania i je cenią, a te drobne, małe pomijają, nie zauważając ich wielkiego znaczenia. To samo dotyczy tzw. dobrych wydarzeń jak i tych niby złych, które właśnie uaktywniają choroby, ból. Początek choroby jest przeważnie jedną myślą, której nie daliśmy uwagi, tylko pobiegliśmy dalej, myśląc, że rzeczy ważne w życiu to rzeczy wielkie. A może jest tak, że to co ważne, to jest to, co jest ważne. I każdy z nas na drodze życia ma odkryć te wartości, które są ważne według Ducha, Boga oraz te, które ustalił system ego, których się słuchamy i wierzymy w ich znaczenie. A rozłam pomiędzy tymi dwoma właśnie powoduje choroby i ból. Kiedy nauczymy się zatrzymywać i zwracać uwagę na siebie nawzajem, wtedy będziemy zawsze zdrowi. Chwila uwagi, spojrzenie, prosta rozmowa i wysłuchanie jest naprawdę często najprostszym lekarstwem i uzdrowieniem.
Dla mnie jednym z ważnych spotkań ubiegłego roku był spacer z przyjacielem, który wreszcie w maju miał czas, dzięki pandemii, aby po czterech latach proszenia go o spacer przejść się ze mną po molo. Wcześniej nie miał czasu z powodu nawału pracy oraz strachu przed spotkaniem ze mną, którą uważał za wariatkę. Kiedy na chwilę usiedliśmy na ławce i rozmawialiśmy, trzymałam go za rękę i razem przypomnieliśmy sobie jak piękna jest ziemia z nieba i dlaczego tutaj się urodziliśmy. To było poczucie jak wielka i wspaniała jest dusza, która patrzy na ziemię z „góry”, a potem zmniejsza się do wielkości ciała ludzkiego i chodzi po ziemi w tym małym uniformie ludzkim i zapomina o tym, że jest całym wszechświatem i światłem. To było ważne spotkanie, czułam się jakbym zdała kolejną maturę w maju, która tym razem dotyczyła przedmiotu innego niż matematyka czy historia. To była lekcja wytrwałości w podążaniu za swoim marzeniami i snami, w których wielokrotnie się z tym przyjacielem spotykałam i przypominałam poprzednie wcielenia i lekcje, których poprzednio się nie nauczyliśmy. A teraz mogliśmy już razem zdać maturę. Jedną z głównych lekcji było uwolnienie z siebie osądu oraz wiary, że osąd jest prawdziwy i uzasadniony i że ktoś taki jak ja jest wariatką i zagraża systemowi i trzeba się go bać. Tak, wariaci zagrażają systemowi, bo go zmieniają. Tylko szaleńcy mają dosyć odwagi, aby stanąć naprzeciwko systemowi i wykonać zadanie zmiany, jakiekolwiek ono jest. Ty też jesteś wariatką i wariatem, szaleńcem, który czyta teraz te słowa, bo zmieniasz swoje życie, a nie pozostajesz w tym, co dostałeś. 🙂 Poczuj tą odwagę do spełniania marzeń i uwolnienia się od osądu, który jest narzędziem systemu blokującym tą rzekę sPEŁNIenia.

Tony Anderson – The WAY HOME /DROGA DO DOMU https://www.youtube.com/watch?v=D-V37avhfYo
Podążaj za marzeniami, gdyż są drogą do domu. / Follow your dreams, as they are the way home.


Cudownym spotkaniem z przyjacielem był spacer z 9 letnim elfem, z którym rozmawiałam o uczuciach. I najważniejszym wtedy uczuciem, o którym ona mówiła był żal, że bliscy się z nią nie komunikują. Tata, który odszedł, zapracowany wujek, nawet koledzy czy ciocie. I kiedy zapytałam ją o to gdzie czuje to uczucie, to zobaczyła że to jest żal w sercu. Gdy wyjaśniłam jej, że w sercu właśnie przechowywane są wszystkie historie, uczucia i myśli naszych ojców, dziadków, wujków też. Wg podziału na góra-dół, jin-jang, to na górze naszego ciała odzwierciadlają się nienauczone lekcje, nierozpoznane historie od męskiej części rodu, całego drzewa genealogicznego, które każdy z nas nosi w swoim DNA. Na dole jest zapisana historia, uczucia, myśli i przekonania, wierzenia kobiet, od początku powstania ziemi. Więc jeśli to jest prawda, to w sercu nosimy stare bóle i również piękne radości, które dostaliśmy w dniu poczęcia od taty i innych mężczyzn z rodu. Jeśli tam pojawia się ból, żal, na przykład związany z brakiem komunikacji, z nieumiejętnością rozmowy o uczuciach czy wyrażania siebie w inny niż praca, działanie sposób, to znaczy, że to jest zapis, który nosili już w sobie nasi męscy przodkowie. Bo przecież oni nie uczyli się w szkole mówienia o uczuciach, nie mówiono nikomu jak ważna jest rozmowa, nie było takich książek ani filmów. Dopiero my teraz i to powoli przypominamy sobie o tym, że ważna jest ta chwila rozmowy i spotkania z dzieckiem czy z przyjacielem, z rodziną. Wcześniej ważna była wojna o pokój, praca, gospodarstwo, zarabianie pieniędzy alb budowanie domów, mieszkań, wyżywienie rodziny. Takie były zadania i misje ludzi w poprzednich pokoleniach. Dobrze jest to zrozumieć i uwolnić się od osądu i krytykowania mężczyzn, że nie umieli rozmawiać czy przytulać. Kobiety również tego się uczą, bo równie często urodziłyśmy się z przepisem na życie pod tytułem praca i nauka. Kiedy tak szłyśmy i rozmawiałyśmy to ten żal po prostu odpuściłyśmy. Bo zrozumienie, że on, oni, kimkolwiek oni są dla ciebie, wcale tak nie chcieli robić, tylko nie umieli, pozwala na przebaczenie i odpuszczenie żalu. Oraz głębiej pod tym żalem odkrycie czekającej radości i zgody oraz połączenie z tymi, którzy wydawali się być daleko czy nawet w niebie. W duchu jesteśmy wszyscy połączeni i żywi. I ja też odpuściłam ten sam żal, bo rozmawiając z tym pięknym elfem zrozumiałam że mimo że uzdrowiłam relację z moim tatą i po 37 latach rozłąki zaczęłam z nim się spotykać i rozmawiać o wszystkim to jednak nie uwolniłam z ciała tego zapisu jako małej dziewczynki. Zobaczyłam, że nadal nosiłam w sobie mały żal tej 9 latki, która właśnie czekała na to, że tata kiedyś się odezwie. I to marzenie się spełniło, kiedy to ja nauczyłam się komunikować miłość i zrozumiałam wewnątrz powody jego milczenia przez tyle lat. I wtedy na koniec naszej rozmowy spotkałyśmy tęczę na niebie. Tęcza była znakiem, który zobaczył Noe na koniec potopu. Tęcza pojawia się na Niebie po tym jak spadnie deszcz, czyli uwolni się smutek i zatrzymane w umyśle i ciele myśli żalu i oddzielenia od światła.

Israel “IZ” Kamakawiwoʻole – Somewhere over the Rainbow / Gdzieś tam, ponad tęczą
https://www.youtube.com/watch?v=V1bFr2SWP1I

Somewhere over the rainbow / Gdzieś tam, ponad tęczą
Bluebirds fly / Niebiańskie ptaki latają
And the dreams that you dream of / A marzenia, o których śnisz
Dreams really do come true / Marzenia rzeczywiście stają się prawdą
Someday, I wish upon a star / Któregoś dnia, gdy wypowiem życzenie pod gwiazdami
Wake up where the clouds are far behind me / Obudzę się tam, gdzie chmury są daleko za mną
Where trouble melts like lemon drops / Gdzie problemy rozpuszczają się jak cytrynowe dropsy
High above the chimney top / Wysoko ponad szczytami kominów
That’s where you’ll find me / Tam mnie odnajdziesz
Somewhere over the rainbow / Gdzieś tam, ponad tęczą

Nowym przyjacielem, którego czułam, że poznam tego dnia pod koniec grudnia okazał się piękny pies, który przybiegł do mnie, a właściwie jak się okazało uciekł ze swojego domu, gdy usłyszał mój śpiew w lesie. Siedziałam wtedy na Górze Pokoju (to dawna nazwa tej miejscowości gdzie byłam , Sallberg) i medytowałam, a w pewnej chwili poczułam chęć zaśpiewania. I pojawiła się pieśń Szema Israel Adonai Elohejnu, którą znałam z Tańców Światowego Pokoju. http://modlitwa.pl/nowy-testament/902/ Śpiewałam i wysłałam nawet nagranie mojej przyjaciółce Batgal z Izraela, która tego dnia miała urodziny, gdy nagle przybiegł piękny, biało-czarny pies. Po chwili zabawy, przytulania i nadal śpiewania poszłam szukać jego domu, ale nagle on zniknął na polanie w lesie, przez który szliśmy. I kiedy stałam tam, zastanawiając się co się stało, usłyszałam głośny tętent i nagle na polanę naprzeciwko mnie wbiegło stado jeleni. A dokładnie jeden jeleń z wielkim porożem i kilka dorodnych łani obok niego. Stanęliśmy wszyscy zaskoczeni swoim widokiem w odległości około 3-40 metrów i patrzyliśmy chwilę z uwagą na siebie. Aż wreszcie jeleń pobiegł w bok, a za nim łanie, w kierunku dokładnie Jeleniej Góry. I to spotkanie z jeleniem było podsumowaniem mojej rocznej przygody z odkrywaniem znaczenia symbolu jelenia, bo dowiedziałam się w marcu, że według Kalendarza Majów jestem znakiem Jelenia. https://www.kalendarzmajow.pl/tzolkin-online/  I to było jak odkrycie nowej opowieści o sobie. Zadziwiającej i nowej, która odsłaniała się poprzez różne historie, nawet przez to, że dostałam od przyjaciela świecznik w kształcie jelenia z tacą na rogach, na których teraz, obok komputera palę świeczkę i kadzidło. I ten jeleń był również związany z opowieścią o pandemii o tym, jak szukamy tzw. kozła ofiarnego, czyli jelenia, na którego możemy zwalić winę, bo umysł myśli, że zwalenie na kogoś, na coś, na przykład nawet na coś takiego jak mały wirus uwolni winę z nas samych. A tym, co uwalnia jest rozpoznanie i wyjęcie zapisu winy z siebie i przebaczenie, że w ogóle uwierzyliśmy, że jesteśmy winni. Rozpoznanie, że wszyscy jesteśmy połączeni i podobni uwalnia od zrzucania na kogoś, bo wystarczy że odrzucisz tą winę, osąd i podzielisz się z innymi radością, zrozumieniem i przebaczeniem, spojrzeniem z szacunkiem i uwagą na drugą istotę, taką jak ty.

Nessi Gomes – All Related – Wszyscy Połączeni
https://www.youtube.com/watch?v=le9M6i9oHBU
Broken hearted / Ze złamanymi sercami
No more darkness / Dość już ciemności
With this love, we are all related / Z tą miłością, wszyscy jesteśmy połączeni
In love, give me strength / W miłości, daj mi siłę
In this love, we are all related / W tej miłości, wszyscy jesteśmy połączeni
In love, give me strength in this / W miłości, daj mi siłę w tym
Cura, cura mi – Uzdrów, Uzdrów mnie

Ważnym spotkaniem z przyjacielem była rozmowa z 6 letnim skrzatem, który o 7 rano przy śniadaniu gdy rozmawialiśmy o napisaniu mi życzeń na zakończenie mojej wizyty zaczął na mnie krzyczeć i płakać głośno, rozpaczliwie „Oszukujesz!!!, oszukujesz!!”. Ja spokojnie wyjaśniałam mu, że wierzę, że on umie już pisać i czytać, choć ma tylko 6 lat, bo widziałam to poprzedniego dnia. I dalej mu mówiłam, że my wszyscy potrafimy to robić i inne rzeczy też, tylko zapomnieliśmy. A on nadal krzyczał i płakał, zranił się z tej złości w plecy i jeszcze głośniej płakał i mówił dalej „oszukujesz”. I dopiero kiedy wszyscy spokojnie przeczekaliśmy jego atak, zapytałam siebie co ja czuję i o chodziło w tej historii. I zobaczyłam wewnątrz, że on jednak miał rację, że w środku nosiłam taki sam żal i złość, który on wypłakiwał. Żal, że uwierzyłam światu, że muszę się czegoś uczyć, że nauka jest ciężka, że jeśli czegoś nie umiem to czuję się gorsza i nic nie warta. Ja kiedyś, jako dziecko gdy spotykałam taki zapis i uczucie to się zamykałam i chowałam do wewnątrz, bo wierzyłam, że to prawda. On zareagował złością, bo wiedział, że go zrozumiem i że razem już teraz przez to przejdziemy. Gdyby się zamknął to mogłabym nie zauważyć, nie usłyszeć tego bólu w sobie. Co nie znaczy, że polecam krzyk, tylko że go rozumiem, teraz. Jest to prośba o zrozumienie i wysłuchanie. A ponieważ przez tysiąclecia dzieci, które jeszcze często pamiętały wewnątrz prawdę z nieba nie były w ogóle słuchane, teraz przez chwilę krzyczą, broją, skaczą, bo w ten sposób chcą zwrócić na siebie uwagę, dostać szacunek i zrozumienie, którego my jako ich rodzice, przyjaciele, dziadkowie jeszcze nie mieliśmy w ciele, kiedy ich poczęliśmy. Może ty czujesz już szacunek i swoją wartość teraz, bo w duszy zawsze to było. Ale jeśli spotykasz ludzi, którzy krzyczą obok nawet, to sprawdź czy w ciele jeszcze nie pozostał nawet mały ślad, tak jak u mnie. Kiedy dojechaliśmy do przedszkola śmialiśmy się już razem, bo podziękowałam mu za pokazanie mi prawdy. Odprowadziłam go z tatą na bal w przebraniu Batmana, którego wybrał, bo chciał ratować świat od złego. A potem wzięliśmy się za ręce i przytuliliśmy się z jego rodzicami i porozmawialiśmy o tym co się wydarzyło, aby nasza przyjaźń i również ich relacja z dziećmi była jeszcze głębsza i pełniejsza. A ja za tą relację z tą i innymi pięknymi rodzinami codziennie jestem wdzięczna. Bo razem uzdrawiamy powoli to, co przez lata leżało i czekało na odkrycie i spokojne wyrażenie w obecności zrozumienia i przyjaźni.

AURORA – The River / Rzeka  https://www.youtube.com/watch?v=P7lE-G1oC34
Don’t forget who you are even though you are hurt / Nie zapomnij kim jesteś nawet jeśli jesteś zraniony
You are caught in a wire and soon it will burst / Jesteś związany linami ale wkrótce one się rozpadną
You can cry, drinking your eyes, / Możesz płakać, pijąc swoje oczy
Do you miss the sadness when it’s gone? / Czy tęsknisz za smutkiem kiedy już odszedł?
And you let the river run wild. / Czy pozwalasz, aby rzeka płynęła dziko.

Mogłabym takich podziękowań za spotkania z przyjacielem i trzymanie ręki Jezusa w postaci najróżniejszych osób wymieniać długo. Przypominam sobie te chwile czy dłuższe spotkania, czasem rozmowy smsowe czy mailowe, z każdą osobą i uśmiecham się z wdzięcznością za to, co się wydarzyło i nadal wydarza. I nawet jeśli podczas tych spotkań wydarzały się momenty „grozy”, przechodziliśmy przez różne, często bolesne uczucia to na końcu wszystko okazywało się najlepsze. Życzę Ci, aby twoje spotkania ze sobą i z innymi były też ku najlepszemu. Nawet jeśli ta chwila zatrzymania czasu i bycia w żalu, złości czy strachu trwa dwie godziny, dwa miesiące, 2 lata czy dwadzieścia albo dwieście, to na końcu zawsze jest światło i wyzwolenie. http://thejourney.pl/wszystkiego-co-najlepsze/
Znalazłam wczoraj mądre słowa Marka Hłasko, polskiego pisarza, który pisał o latach dzieciństwa pokolenia dzieci wojny i powojennych, które każdy z nas jeszcze może nosić w ciele „Każde marzenie jest uczciwe opowiadała mi matka. Samo słowo MARZENIE jest uczciwe. Nieuczciwe mogą być myśli, pragnienia, dążenia, lecz marzenie pozostanie czyste nawet wtedy kiedy inni wdepczą ci je w błoto”.

O czym marzysz?
Czego pragniesz?
Jakie są twoje potrzeby?
Przypomnij sobie, bo nawet już rozmowa o tym daje temu uwagę. Dzisiaj zadałam to pytanie mojemu mechanikowi z obok wsi, gdy przyjechałam oddać auto do naprawy. A on odpowiedział że to temat długi jak rzeka. I zaśmiałam się wtedy, bo to zdanie było sednem mojego listu, który od kilku dni kończę pisać do Ciebie, choć zaczęłam pisać w ubiegłym roku. Tak, to temat długi jak rzeka i mogłabym pisać dalej, aby opowiadać o tym jak wiele marzeń spełnia się w najróżniejszy sposób w moim i innych ludzi życiu. Lubię cytować zdanie, które podobno wypowiedział Walt Disney, a którego historia życia pokazuje dowód na prawdziwość tej tezy. „Wszystkie marzenia mogą się spełnić, jeśli masz odwagę za nimi podążać”.
Życzę Ci poWODZenia w sPEŁNIaniu siebie poprzez odkrywanie marzeń i podążanie w kierunku ich realizacji. http://marzeniawdzialaniu.pl/powodzenia/ Ten kierunek to wejście głębiej w siebie i odkrycie strachów, żalów i poczucia winy, które blokują przepływ i stopują. Większość ludzi walczy z tymi blokadami i stara się starymi metodami je usunąć. Na zewnątrz. Co na chwilę działa, ale potem pojawiają się inne. Podróż do źródła, rozpoznanie i przebaczenie przyczyny problemu pozwala po prostu płynąć rzece życia wolno i na luzie.
Jak mówi Jezus w Kursie Cudów „Celem nie jest nauczanie sensu miłości, albowiem wykracza to poza możliwości nauczania. Istotnym celem jest jednakże usunięcie blokad dla uświadomienia sobie obecności miłości, która jest twoim naturalnym dziedzictwem”. Dlatego o tym są wszystkie rozmowy, spotkania i warsztaty, które prowadzę od lat. Odkąd poznałam Kurs Cudów oraz Recall Healing czyli praktyczne narzędzia do rozpoznania i uwalniania blokad, to jest moje codzienne życie i praktyka. Dzięki połączeniu wszystkich metod i narzędzi, które znam od 30 lat praktyki na ścieżce duchowej siddha jogi jak również pracy w organizacjach pozarządowych oraz z wielu warsztatów czy książek moje doświadczenie tego świata się zmienia. Wszystkich narzędzi używam, bo każde działa, kiedy odkryje się ten klucz do wcześniej zamkniętych drzwi. A tym najpiękniejszym kluczem jest Miłość.
To jest najlepsze lekarstwo na wszystkie choroby tego świata, koronowirusową chorobę też. Ta choroba, która dotyczy całej ziemi to etap przemiany i otwierania się na nowe spojrzenie na życie, na nową kulturę działania ludzkości i na nowe, ważne sprawy. Niech ten nowy czas będzie czasem przyjaźni i miłości zmieniającej świat i wyzwalającej nas z tego szalonego snu.
Pozdrawiam Cię z miłością z domku pod lasem
Twój Przyjaciel
Kocham Cię
Kinga

PS. To jest zakończenie, które piszę dzisiaj, tj. 21 października po otrzymaniu tej wiadomości o odejściu z tego ziemskiego ciała mojego bliskiego przyjaciela i nauczyciela duchowego Autoriego, kiedyś znanego jako Vulcan czy ostatnio Antoni Duma. To on pożyczył mi książkę Zniknięcie Wszechświata i pokazał nauki Jezusa w Kursie Cudów oraz w swojej książce „Sekret Jezusa” oraz „Wiedz, że wiesz”. To dzięki niemu, naszym rozmowom, czasem wielkim dyskusjom i spornym kwestiom odkrywałam pracę ze Światłem i podążanie za Prawdą. Nauki Jezusa i praktyczne rozmowy z Autorim pomogły mi w pracy ze zrozumieniem Totalnej Biologii i uzdrawianiem konkretnych chorób czy problemów. Jedno wspierało drugie. Zrozumienie natury życia, Światła, Boga pomagało mi w uzdrawianiu. Uzdrowienie konkretnych warstw niewiedzy odkrywało kolejne przestrzenie światła. Dlatego tak od lat do Ciebie piszę i tak prowadzę warsztaty i spotkania. Odkrywając Światło i przechodząc przez kolejne warstwy bólu, choroby, ciemności, zapomnienia o Prawdzie.
Jestem wdzięczna Bogu, sobie i Autoriemu, że mogliśmy razem pracować, spotykać się czasem co tydzień i rozmawiać. Był wielkim przewodnikiem Światła i Prawdy i doświadczałam przy nim jako jego tłumacz, organizator spotkań, przyjaciel wspaniałych momentów światła. Tak, to były doświadczenia oświecenia, które przy nim były łatwe do przeżycia. W obecności Latarni wszystko jasno świeci. Autori urodził się i mieszkał w Nowej Zelandii, ale przez ostatnich dwadzieścia kilka lat wybrał Polskę na miejsce pobytu, bo twierdził, że to tu jest „raj”, bo to tutaj rodzi się wiele istot światła, wielu świętych, którzy mają stworzyć nową ziemię. Dlatego jestem mu wdzięczna, że przez rok pracowaliśmy razem bardzo blisko w ramach Fundacji Nowa Ziemia. Razem przypominaliśmy sobie i uzdrawialiśmy historię z życia, w którym on był moim ojcem. To były bolesne historie i razem je przebaczyliśmy sobie. Uśmiecham się wspominając nasze spotkania i rozmowy, czasem bardzo burzliwe, bo wtedy byłam raczej wojownikiem światła niż światłem, chciałam szybko dojść do źródła, a on pokazywał mi, że powoli jest tak naprawdę „szybciej”. A ja mu pokazywałam, że można wszystko osiągnąć jeśli się jest wytrwałym i odważnym. I jestem też wdzięczna za to, że rozstał się ze mną 3 lipca 2012 roku, akurat w obchodzony w tradycji hinduistycznej Dzień Guru. Wtedy to było bolesne rozstanie, zwłaszcza że mieliśmy tyle planów oświecania ludzi w ramach fundacji, tyle projektów, działań. Autori powiedział, że praca ze mną jest dla niego za trudna i że już nie chce ze mną współpracować, że woli zostać w swojej przestrzeni. I to były słowa i osąd od Nauczyciela Światła, których nie rozumiałam wtedy, zwłaszcza że przez wiele miesięcy mówił coś innego. Kiedy pytano go dlaczego wybrał pracę ze mną, choć wiele osób od wielu, czasem 20 lat podążało jego ścieżką, a ja go znałam tylko rok to on odpowiadał, że dlatego, że „Kinga jest studnią mądrości i nie boi się Światła”. Większość ludzi myśli, że kiedy pojawia się w nas strach, to oznacza, że boimy się ciemności, nieznanego. A jest odwrotnie. Strach jest narzędziem ego blokującym nas przed światłem, tym co wieczne, znane, Boskie, doskonałe. W świetle nie ma strachu, jest odwaga i Miłość. Jeśli pojawia się strach to znaczy, że przechodzimy przez warstwę, z której światło chce nas wyzwolić. Wiele lat zajęło mi zrozumienie przesłania Autoriego i sensu tej historii i rozstania. Puenta wydarzyła się 3 lata temu, kiedy pojechałam na Kongres Światła w Toruniu i spotkałam się z nim osobiście po latach. Spotkaliśmy się w windzie jadącej na seminarium, spędziliśmy piękny dzień razem z innymi, słuchając przesłania, które Autori/Antoni Duma wyrażał o podążaniu za Światłem, otwarciu się na Obfitość Łaski Boga wewnątrz nas. Na koniec porozmawiałam z nim o tym, co u każdego z nas się zmieniło przez te lata i pożegnaliśmy się z przytuleniem i wdzięcznością. Kiedy powoli odchodził zawołałam do niego głośno,tak jak zawsze, przy każdym spotkaniu się z nim żegnałam: „Kocham Cię, Autori!”. I on odwrócił się i z uśmiechem powiedział „Kocham Cię, Kinga”. I odszedł, do Światła. Takim go zapamiętam, na zawsze. Bo taka jest puenta całej lekcji z każdą osobą, tu na ziemi, a z nim wyjątkowo. Dlatego ci o tym piszę tak długo. Zrozumiałam to po latach od rozstania, że najważniejsze co miałam się przy nim nauczyć to właśnie kochać i wybaczać, nawet te niby osądzające, a tak naprawdę budzące do życia słowa. To był prawdziwy przyjaciel, który dał mi błogosławieństwo na drogę i wspierał mnie duchem. Tak jak wielu innych przyjaciół w podróży przez życie. Tak jak ja innych też wspieram. Czasem właśnie poprzez niby „oddzielenie” w ciele, przez niby brak kontaktu, przez rozstania, przez śmierć ciała, możemy jeszcze bardziej poczuć połączenie w duchu. Czasem też przez obecność, przez dotyk, przez trzymanie za rękę, przytulenie czy spojrzenie. Jedno i drugie jest doskonałe. Pytanie co wybierasz? I co służy najwyższemu wyrażaniu miłości w tobie?
Jeśli mamy przywiązanie do formy, do ciała, do jakiegoś człowieka jako tej „miłości”, tego „nauczyciela”, tego „światła”, to właśnie rozstanie i oddzielenie będzie tą lekcją do przejścia i wyzwolenia się z przywiązania. Taka była moja lekcja z Autorim, z moim bratem Adamem, z moją babcią Józefą, z przyjacielem Tomkiem czy Michałem i wielu innymi, którzy odeszli do światła, abym ja się przebudziła i zrozumiała przesłanie miłości i wolności oraz przebaczenia.
Jestem wdzięczna, że mogłam spotkać i być tak blisko Autoriego, że to ja napisałam do niego długi list, że przypominałam mu, a on mi o tym, że wszystkie marzenia się spełniają. Jego się spełniły, odszedł do Światła, do Nieba, do DOMU. Moje też, codziennie się spełniają. Nawet jego odejście teraz, było spełnieniem marzenia o dopełnieniu tego listu i historii zrozumienia ważności spotkań z przyjacielem, cieszenia się każdą chwilą i dawania ważności tym drobnym spotkaniom, czy słowom, listom, które zmieniają świat. I przypominaniu i powtarzaniu nawet dziesiątki razy słów Prawdy.
Kocham Cię Autori

Kocham Cię Przyjacielu, z którym podążam drogą do Światła.

Medytacja Twin Souls / Bliźniacze Dusze prowadzona przez Autoriego, z jego głosem w języku angielskim  https://www.youtube.com/watch?v=L96UCc0RmdQ 

Written on October 22nd, 2021 , świadomość Tags: , ,

Praktyka SamoUzdrawiania

Lelitek, k. Opoczna

I część: 9-12 lipca 2021https://fb.me/e/XnWAqmSS

II część: 30 lipca2 sierpnia 2021

III część: 2730 sierpnia 2021

Zapraszam Cię do udziału w wakacyjnym cyklu warsztatów odkrywania Siebie i swojej mocy uzdrawiania wszelkich konfliktów, problemów, chorób fizycznych, mentalnych czy finansowych. Każdy warsztat to praktyczna podróż do rozpoznania przyczyn konfliktu, zrozumienia ich i uwolnienia z ciała i umysłu blokady są uwolnione przepływ energii miłości i tworzenia swobodnie płynie i powoduje spełnienie wszelkich marzeń.

Tutaj, w kolorowym domku pod lasem marzenia się spełniają, bo odkrycie ich esencje, sedno marzeń oraz blokujących je strachów i starych historii. Tutaj i razem wszystko jest jasne i widoczne, bo dom rodzinny zbudowany przez dziadków oraz stodoła i całe gospodarstwo pokazuje wszystkie zapisy, o których zapomnieliśmy, a jednak nosimy w sobie. W świecie, w życiu miejskim, podczas gonitwy za „króliczkiem”, którym są wszelkie projekty, zadania, plany kojarzone ze spełnianiem marzeń, tak naprawdę umyka nam Prawda o tym kim jesteśmy i czego naprawdę pragniemy. Świat i ego przekierowują naszą uwagę na zewnętrzne spełnienie marzeń, które często okazuje się niepełne, bo Pustka, którą próbujemy wypełnić „rzeczami” nadal jest. Tu, w Sobie, przez chwilę zatrzymania i rozpoznania natury tej Pustki możemy odkryć Prawdę o swoich marzeniach Duszy i …. spełnić je. Odkrycie blokad zasłaniających tą Pustkę i zrozumienie natury życia, biologii, ciała ludzkiego, jego praw i ograniczeń pomaga odkryć Prawdę o Sobie. Przyjaciel, który rozumie tą drogę, bo sam ją już przeszedł jest wsparciem w tej podróży uzdrawiania i spełniania marzeń. To się wydarza na warsztatach, które odbywają się w KINGiDOMu z jabłonką na środku podwórka.

Uzdrowienie to odkrycie pojednania, czyli bycie w JEDNOŚCI, kiedy energia wewnątrz płynie wolno i swobodnie i tworzy RAJ czyli EDEN. Kiedy jesteś jEDEN, wtedy jesteś w RAJU. https://sekrety-zdrowia.info/kurs-cudow/tekst/index.php?r=2-4

Zapraszam do wspólnej, spontanicznej, żywej i otwartej Podróży w głąb Siebie. Będą wspólne rozmowy, spacery do lasu i nad rzekę, tańce w stodole i malowanie tego, co pojawia się podczas medytacji i wizualizacji prowadzonych. I przede wszystkim poczucie zaufania, uważności i świadomości, że cokolwiek się wydarzyło do tej pory oraz będzie się wydarzać na warsztacie jest ku najlepszemu. http://thejourney.pl/wszystkiego-co-najlepsze/

I część: 9-11 lipca 2021, piątek – poniedziałek – Powrót do Domu, Początek.

* Odkrywanie znaczenia naszego poczęcia dla całego życia. Tam podobno zapisana jest MISJA i najważniejsze lekcje do zrealizowania w tym życiu.

* Odnajdywanie odpowiedzi na pytanie Kim Jestem? http://thejourney.pl/enlightenment-intensive/

* Poznanie naszych Strachów i Tajemnic, schowanych głęboko i dawno przez naszych przodków. Co chowamy w piwnicy czyli – miednicy, biodrach, szkielecie – miejscach, których nie pokazujemy innym. A które mówią też o poczuciu wartości.

* Odkrywanie nowego znaczenia daty urodzenia i horoskopu na wydarzenia w naszym życiu: https://moonsetstory.blogspot.com/2021/07/now-w-raku-10-lipca-2021.html?utm_source=newsletter&utm_medium=email&utm_campaign=moonset_newsletter_now_w_raku&utm_term=2021-07-05

* TANIEC SPONTANICZNY w stodole w niedzielny wieczór

II część: 30 lipca2 sierpnia 2021, piątekponiedziałek – SERCE

* Odkrycie co mówi twoja “twarz” i zmysły, jakie historie stoją za tym, czego nie lubimy czy lubimy: jeść, smakować, mówić, słyszeć, wąchać, patrzeć.Poznawanie znaczenia chorób oczu, nosa, bólu gardła, głowy, itp. według Recall Healing.

* Uwalnianie głosu i ekspresji. Rozpoznawanie wszelkich historii blokowanych w górnej części ciała. Co mówią płuca, serce, tarczyca, krtań, gardło, uszy, itp. kiedy bolą lub noszą jakieś znamiona.

III część: 2730 sierpnia 2021, piątekponiedziałek – KORONA

* Lekkie narodziny i uwalnianie bólów i problemów związanych z naszym porodem. Uwalnianie starych zapisów związanych z pierwszą pracą dziecka, które doświadczane jest potem jako wzór pracy w świecie. Odkrywanie nowej „pracy”, którą chcemy wyrażać w świecie.

* Ustanowienie swojego Królestwa, Ceremonia Koronacji.

************* SZCZEGÓŁY ORGANIZACYJNE **************

Organizator i zgłoszenia: Kinga: 511479704, kingavision@gmail.com,

Terminarz warsztatów poszczególnych: http://thejourney.pl/terminarz/

KOSZT warsztatu z noclegiem i wyżywieniem to: 500 złotych lub tyle ile czujesz i możesz w dzisiejszym czasie. Możesz przyjechać na 1 dzień i noc, wtedy koszt wynosi 280 złotych.

MIEJSCE: wieś Lelitek, gmina Gielniów 26-434, w okolicach Opoczna,

DOJAZD: Najbliższa stacja PKP to Opoczno lub Opoczno Południe oraz Drzewica. Pociągi bezpośrednie są z Warszawy, Łodzi, Poznania, Gdańska, Białegostoku, Krakowa…. i Wiednia 🙂 Możesz też dojechać autobusem do wioski obok: Snarki lub Gielniów. No i oczywiście możesz przyjechać swoim autem lub blablacarem, albo jakimkolwiek innym transportem. Motoparalotnia kiedyś tu lądowała na łące, gdy lataliśmy podczas pierwszego warsztatu nad okolicą. Na dębie przy wjeździe na łąkę prowadzącą do domu jest tabliczka z napisem „KINGiDOM”.

************* O PROWADZĄCEJ i METODZIE ******************

Kinga Milo kiedyś Maruszczak od wielu lat prowadzi projekty i warsztaty, gdzie przekłada wizje oraz marzenia na praktyczne projekty. Od 23 lat zaangażowana w działalność różnych organizacji pozarządowych, wspierających innych w rozwoju. Od 33 lat praktykuje na ścieżce Siddha Jogi. Pracowała jako organizator i tłumacz na warsztatach i sesjach różnorodnych technik uzdrawiania, które sprawdziła na sobie i dzieli się z innymi. Szczęśliwa mama dwóch dorosłych synów mieszka w rodzinnym domu na wsi w centralnej Polsce. www.marzeniawdzialaniu.pl

O głównej metodzie pracy podczas warsztatów: http://thejourney.pl/recall-healingtotalna-biologia/

Written on July 7th, 2021 , świadomość Tags: ,

Powrót do Domu”

Praktyka SamoUzdrawiania

Lelitek, k. Opoczna

I część: 6-9 sierpnia 2020

II część: 27-30 sierpnia 2020

III część: 17-20 września 2020

Zapraszam Cię do udziału w wakacyjnym cyklu warsztatów odkrywania Siebie i swojej mocy uzdrawiania wszelkich konfliktów, problemów, chorób fizycznych, mentalnych czy problemów finansowych. Każdy warsztat to praktyczna podróż do rozpoznania przyczyny tego konfliktu, zrozumienia jej i uwolnienia z ciała i umysłu.

W tym wyjątkowym czasie będziemy odkrywać wszelkie znaczenia słowa DOM i uwalniać kotwice dołączone do tego stanu. Dom może być stanem bycia i przypomnienia sobie o prawdziwym domu czyli niebie, a nie tylko miejscem, które kojarzymy jako mieszkanie, budynek czy miejsce, gdzie przebywamy. Może być to każda przestrzeń gdzie CZUJEMY się jak w Domu. Aby poczuć się jak w domu wszędzie najpierw potrzebujemy uwolnić te kotwice, przekonania ziemskie, systemowe uwarunkowania, które nosimy w sobie i nawet nie zauważamy jak one zniewalają nasze postrzeganie rzeczywistości i życia na ziemi. Powrót do domu to również powrót do początku. Do tego, skąd pochodzimy, do prawdy o tym kim jesteśmy. W sanskrycie, który jest jednym z najstarszych języków świata słowo OM oznacza początek, pierwotny dźwięk, z którego wszystko pochodzi. Jest to jedna z mocniejszych mantr, czyli z mocą wypowiedzianych słów. Czy zauważyłaś że w słowie dOM jest zawarta ta piękna mantra? Mówimy skrycie w sanskrycie i nie wiemy, że mantrujemy codziennie. 😉 Podobnie jest z wieloma innymi słowami, chorobami czy konfliktami, których doświadczamy w życiu, a które możemy szybko uzdrowić gdy uwolnimy ograniczające przepływ i prawdę znaczenia. Ciało człowieka jest doskonałe i piękne tak jak ziemia. Jeśli pojawia się choroba czy jakikolwiek problem to znaczy że umysł popełnił jakiś błąd, najczęściej wynikający z niewiedzy, lub posiadania błędnych danych. I jak każdy błąd można go naprawić i posprzątać to co wydarzyło się w przeszłości i teraz spotyka nas jako ból.

CG Jung powiedział, że „to, co nieuświadomione, czyli nie zakomunikowane spotyka nas jako przeznaczenie”. Najpiękniejsza wiadomość jest taka, że można to uzdrowić. Zakomunikowanie, wyrażenie bolesnych myśli, historii i uczuć z przeszłości daje czystą przyszłość. Tu i Teraz.

Podczas wspólnych Podróży na wakacyjnych weekendowych warsztatach przejdziemy razem przez kolejne etapy podróży do powrotu do domu, do siebie i uwalniania poszczególnych historii zapisanych w odpowiednich miejscach w ciele:

I część: 6-9 sierpnia 2020, piątek – poniedziałek – PODSTAWA

* Zgromadzenie Skrzypcowe w stodole.

* Odkrywanie swojego imienia i jego znaczenia wg symboliki kolorów, nazw i historii do niego, czyli do naszej tożsamości dołączone.

* Odnajdywanie odpowiedzi na pytanie Kim Jestem? http://thejourney.pl/enlightenment-intensive/

* Poznanie naszych Strachów i Tajemnic, schowanych głęboko i dawno przez naszych przodków. Co chowamy w piwnicy czyli – miednicy, biodrach, szkielecie – miejscach, których nie pokazujemy innym. A które mówią też o poczuciu wartości.

II część: 27-30 sierpnia 2018, piątek – poniedziałek – SERCE

* Odkrycie co mówi twoja “twarz” i zmysły, jakie historie stoją za tym, czego nie lubimy czy lubimy: jeść, smakować, mówić, słyszeć, wąchać, patrzeć.Poznawanie znaczenia chorób oczu, nosa, bólu gardła, głowy, itp. według Recall Healing.

* Uwalnianie głosu i ekspresji. Rozpoznawanie wszelkich historii blokowanych w górnej części ciała. Co mówią płuca, serce, tarczyca, krtań, gardło, uszy, itp. kiedy bolą lub noszą jakieś znamiona.

* Osąd i strach przed osądem, śmierć, radość i miłość.

III część: 17-20 września 2019, piątek – poniedziałek – KORONA

* Ponowne, lekkie narodziny i uwalnianie bólów i problemów związanych z naszym porodem. Uwalnianie starych zapisów związanych z porodem, czyli pierwszą pracą dziecka, które doświadczane jest potem jako wzór pracy w świecie. Tworzenie nowej pracy, którą chcemy wyrażać w świecie.

* Wizja życia, plan działania ze Światłem i Miłością w Obfitości na Ziemi.

* Ustanowienie swojego Królestwa, Ceremonia Koronacji.

Te metody uaktywniają w nas wiarę w siebie i w swoje zdolności uzdrawiania i w to, że każdy z nas „może”, bo ma moc uzdrowić się sam i swoich bliskich.

************* SZCZEGÓŁY ORGANIZACYJNE **************

Organizator i zgłoszenia: Kinga: 511479704, kingavision@gmail.com,

Terminarz warsztatów poszczególnych: http://thejourney.pl/terminarz/

Miejsce: wieś Lelitek, gmina Gielniów, w okolicach Opoczna,

KOSZTY warsztatu to:

1. Nocleg: 25 zł./noc Spanie jest w domu lub stodole, na kanapach lub sianie, więc możesz ze sobą zabrać swój śpiwór, kocyk, poduszkę czy materac. Albo możesz przyjechać z małą torbą i wszystkie potrzebne rzeczy dostaniesz, bo są na miejscu.

Dla chętnych lepszej jakości możliwy jest nocleg w pobliskim pałacu Rusinów (15 km): 65 zł/noc.

Jeśli chcesz przyjechać wcześniej albo zostać dłużej, po warsztacie to też możesz.

2. Karma czyli wyżywienie: Koszt to 50 zł./dzień. Będziemy wspólnie przygotowywać posiłki, albo korzystać z okolicznych specjałów i lokali.

3. Wynagrodzenie prowadzącej Podróż i gospodyni tej krainy jest płatne według indywidualnego POCZUCIA każdej osoby, która pojawi się w tym domu. Tyle ile czujesz, możesz, chcesz to zapłacisz. Forma też jest dowolna. Ważne natomiast, aby było to jasne i zakomunikowane w sposób otwarty i szczery, z wyrażeniem i uwolnieniem wszelkich odczuć i osądów.

4. Dojazd: Najbliższa stacja PKP to Opoczno lub Opoczno Południe i Drzewica. Pociągi bezpośrednie są z Warszawy, Łodzi, Poznania, Gdańska, Białegostoku, Krakowa…. i Wiednia 🙂 Możesz też dojechać autobusem do wioski obok: Snarki lub Gielniów. No i oczywiście możesz przyjechać swoim autem lub blablacarem, albo jakimkolwiek innym transportem. Motoparalotnia kiedyś tu lądowała na łące, gdy lataliśmy podczas warsztatu nad okolicą. Na dębie przy wjeździe na łąkę prowadzącą do domu jest tabliczka z napisem „KINGiDOM”.

************* O PROWADZĄCEJ i METODZIE ******************

Kinga Milo kiedyś Maruszczak od wielu lat prowadzi projekty i warsztaty, gdzie przekłada wizje oraz marzenia na praktyczne projekty. Od 20 lat zaangażowana w działalność różnych organizacji pozarządowych, wspierających innych w rozwoju. Od 30 lat praktykuje na ścieżce Siddha Jogi. Pracowała jako organizator i tłumacz na warsztatach i sesjach różnorodnych technik uzdrawiania, które sprawdziła na sobie i dzieli się z innymi. Szczęśliwa mama dwóch dorastających synów mieszka w rodzinnym domu na wsi w centralnej Polsce. www.marzeniawdzialaniu.pl

O głównej metodzie pracy podczas warsztatów: http://thejourney.pl/recall-healingtotalna-biologia/

Written on July 19th, 2020 , świadomość

Witaj!

W tym wyjątkowym i wspaniałym czasie witam Cię Podróżniku! Podobno najlepszym co nam się wydarza jest życie w ciekawych czasach. Czy takie atrakcje jak teraz są wystarczająco ciekawe?

Oczywiście niektórym wydaje się że to koniec świata jaki znamy i taka też może być prawda. Albo że ……… (cokolwiek ty wpiszesz tutaj).

I właśnie teraz, a właściwie zwłaszcza teraz radość i szczęście jest wskazane do odczuwania i na czasie. Lub jak to określiła moja Guru podczas wielkanocnego przekazu: Szczęście nadal jest trendem. Choć uśmiechałam się myśląc, że gdyby to zdanie przetłumaczyli Górale z Podhala, którzy zamieniają pewne zgłoski w wyrazach na inne to brzmiałoby: Szczęście nadal jest trondem. I wtedy nie byłoby to najlepsze zdanie, bo „trondem” można się też zarazić i były takie epidemie w historii. Może kiedyś szczęście będzie również zarazą. Tu mamy tu super tłumaczenie: https://www.siddhayoga.org/teachings/gurumayis-teachings-for-2020/employing-the-virtues

To co się wydarza może być katastrofą albo błogosławieństwem. Jak zawsze można spojrzeć na jasną stronę albo ciemną stronę. Szklanka może być do połowy pusta albo do połowy pełna? Którą wersję wybierasz?

Ja widzę całość, bo prawdą jest że szklanka jest i w połowie pusta i pełna. Kwestią jest tylko interpretacja tego faktu i zrobienie afery z tego że jest pusta, albo zrobienie burzy w tej przysłowiowej szklance wody. System może zrobić wszystko, a ty, ja możesz temu podlegać i wierzyć, albo zatrzymać się i rozpoznać całą sytuację w sobie. W sobie również możesz ją zmienić.

Dla mnie najważniejsza wiadomość jest taka, że mogę się napić i zaspokoić pragnienie tą wodą, gdy będę powoli i z rozkoszą delektować się uczuciem picia wody, doświadczaniem przepływu i czuciem. Ty też możesz. Naprawdę. 🙂 Weź szklankę wody, a nawet pół i sprawdź. Nie wierz mi na słowo, tylko doświadcz.

W miejsce tej wody możesz umieścić cokolwiek jest twoim marzeniem, pragnieniem czy potrzebą, które w tej sytuacji musisz zatrzymać, ograniczyć czy zupełnie zrezygnować.

A najlepszym co polecam zrobić to pójść napełnić kolejną szklankę, kiedy wypiję tamtą. I najlepiej dotrzeć do źródła czystej wody. Wewnątrz i w świecie też. Wewnątrz bije ono w sercu każdego z nas. Kiedy odkryjesz źródło w sobie, to przestajesz być zależny od źródła zewnętrznego, bo wtedy to ty jesteś tą fontanną obfitości.

Ten obrazek fontanny namalowałam w poniedziałek wielkanocny jako prezent urodzinowy dla przyjaciela. 2 dni wcześniej rozmawiałam z nim w dniu jego urodzin. W trakcie rozmowy on naprawiał fontannę w ogródku swojego domu, a ja naprawiałam wewnętrzną w swoim domu, w sercu. 🙂 Wspólnie TO uzdrowiliśmy.

Potem po namalowaniu przeczytałam jeszcze w książce innego mojego przyjaciela Ricka Jarow „Antykariera – w poszukiwaniu pracy życia” o tym, że „Serce jest siedzibą dobrobytu. Jeśli ktoś osiąga dobrobyt, nie mając otwartego serca, to nadal będzie się czuł biedakiem.” Ta książka kiedyś była wielkim wsparciem na etapie zmiany i wytrwania w pracy, która zawsze była inna. Może dla Ciebie też będzie, bo nadal jest aktualna. Tutaj fragment książki: http://thejourney.pl/spotkanie-anty-kariery-rick-jarow/

Wydaje się, że ta sytuacja jest wyjątkowa i coś nam zabiera, ograbia z tej połowy szklanki wody. A w historii ludzkości co chwilę wydarzały się podobne. Tylko że umysł ma tendencję do zapominania i wypierania ze świadomości, więc kiedy coś takiego się wydarza to się czuje zaskoczony i zdezorientowany. Jeśli ktokolwiek interesuje się historią to łatwo zauważy, że podobne „sytuacje” wydarzały się już wielokrotnie. W ubiegłym wieku co kilkanaście lat były wojny, I światowa, potem II, potem zimna wojna, potem stan wojenny w Polsce, a w międzyczasie różne małe lub większe „zawieszenia” systemu. No i pamiętajmy, że cały czas trwała wojna domowa, o której nawet zrobiono świetny serial. W tym tysiącleciu mieliśmy też już chwilę „zatrzymania świata” po upadku World Trade Center, po którym podróżowanie samolotami na całym świecie się zmieniło. Ostatnio czytam też książkę o życiu Świętej Kingi i okazuje się że w trakcie jej prawie 60 letniego życia Polskę najeżdżały hordy tatarskie i to 3 razy, w 1241, w 1259, w 1287. Dokładnie w odstępach 18-19 lat, kiedy kraj został już odbudowany, wrócił do normy i bogactwa, pojawiali się znów Tatarzy, niszczyli, grabili, palili wszystko na drodze, a ludzie musieli chować się w jaskiniach czy zamkach. I odchodzili, jak zaraza. A potem zabawa zaczynała się od nowa. I w następnych wiekach to samo. Ciekawa jest prawidłowość tych wojen co 18-19 lat, również w tym wieku. Teraz mamy napad … wirusa, kiedyś byli Hunowie, albo Niemcy, albo ….. zawsze ktoś lub coś na zewnątrz, co można uznać za „winnego” problemu.

Ego co chwilę wymyśla nowy rodzaj wojny czy konfliktu, za 20 lat będzie to wojna już tylko wirtualna, komputerowa, gdy zawirusowany będzie cały system bankowy czy przekazu informacji. Dlatego znając historię warto się z niej uczyć lekcji i nie powtarzać tego, co już mogliśmy się nauczyć w poprzedniej „klasie”. A jeśli teraz się nauczymy, to super, brawo 🙂 I warto „docenić” to, że obecna sytuacja jest jednak o wiele lepsza niż ta 100 czy 700 lat temu.

Tą lekcją jest pokój, miłość i przebaczenie, które uwalnia z więzienia umysłu tego świata. Jeśli chcesz, aby na świecie nastał pokój to jedynym miejscem gdzie on może nastać jest twój własny umysł.

A jak ty myślisz?

I jak Ty się czujesz w tej sytuacji?

Zapytałam specjalnie o to co myślisz, abyś sprawdził jaka jest pierwsza odpowiedź, a potem sprawdź odpowiedź na drugie pytanie?

Zanim zaczniesz czytać dalej moje słowa, posłuchaj siebie, tego, co jest odpowiedzią w tobie.

…..

Czy przez ten czas zatrzymałeś się i przyjrzałeś, rozpoznałeś i uwolniłeś swoje myśli i uczucia związane z tą sytuacją, czy też biernie podlegasz temu, czym karmi cię świat i media?

Ładnie te etapy zmian w historii opisała z punktu widzenia astrologicznego Maria Moonset: https://moonsetstory.blogspot.com/2020/03/wiatr-zmian-2020-efekty-koniunkcji.html

Najlepszy chyba mem o tej sytuacji widziałam na początku marca, kiedy sytuacja dopiero się rozkręcała. Teraz jest już inaczej, ale tym bardziej w kontekście esencji całej sytuacji ten „żart” jest prawdziwy.

W banku stoją ludzie czekający do kasy.

Wchodzi gość z maseczką na twarzy.

Wszyscy zamierają w przerażeniu, że to wirus.

Gościu wyciąga pistolet i woła: To jest napad. Wrzucać mi tu kasę do worka.

Wszyscy oddychają z ulgą i posłusznie robią co każe.

Długo dojrzewałam do wysłania tego listu, bo przechodziłam też swoją wewnętrzną kwarantannę, która dzisiaj się zakończyła. Kiedy zaczęłam pisać ten list to uśmiechałam się myśląc, że teraz większość ludzi nie będzie miała wymówki, że nie ma czasu przeczytać mojego długiego listu, bo raczej na brak czasu to teraz niewielu może narzekać. 🙂

Więc usiądź wygodnie,

weź głęboki oddech i …..

enjoy your flight – przyjemnej podróży. 🙂

Ja widzę i doświadczam samych korzyści z tej całej sytuacji. Dla mnie to niezwykła podróż, podczas której codziennie odkrywam nowe aspekty siebie i świata. Kiedy mnie ktokolwiek pyta o to jak się czuję, to odpowiadam że doskonale, bosko (również dlatego, że w języku hiszpańskim bosque, czyt. boskie, oznacza las ;). Niewiele się również zmieniło w mojej sytuacji życiowej przez wirusa. Mieszkam w lesie (prywatnym), palę w piecu, raz w tygodniu albo nawet rzadziej jeżdżę po chleb do pobliskiej wsi albo po zakupy do pobliskiego miasteczka. Rok temu podjęłam decyzję, aby coraz mniej wyjeżdżać z domu, więc ten etap zatrzymania jest dla mnie błogosławieństwem.

Ale też piszę do Ciebie bo wiem, że nie wszyscy mają tak bosko. Oraz po to, abyśmy jednak ten stan wyjątkowy zakończyli, razem, nie czekając na świat że nam go zakończy. Tylko że tutaj każdy z nas ma wykonać swoją część „pracy” uwalniania się z zamknięcia.

Zawsze kiedy ktoś mnie pyta kiedy to coś, cokolwiek ktoś przeżywa się skończy, to cytuję słowa Jezusa, który w Ewangelii według Tomasza na takie pytanie odpowiadał „Czyż odkryliście początek, iż końca szukacie? Bo tam, gdzie początek jest, tam koniec będzie. Szczęśliwy ten jeden, który stoi na początku: Ten jeden pozna koniec i nie skosztuje śmierci”. Dlatego uwielbiam totalną biologię, bo dzięki niej rozpoznałam jak praktycznie dotrzeć do początku każdej historii czy choroby. Czyli przypomnieć sobie początek jakiekolwiek zdarzenia, choroby, historii i początek mojego życia aby wreszcie odPocząć.

Kiedykolwiek ktoś przychodził do mnie z jakąś chorobą, konfliktem, problemem to zawsze pytałam najpierw o początek pojawienia się tego problemu, co uaktywniło pojawienie się tego bólu, jakąkolwiek formę on mógł przybierać. I oczywiście większość opowiadała o wydarzeniach, faktach, bo tak byliśmy uczeni, aby na takie rzeczy zwracać uwagę. A ja pytam o uczucia, nie te oczywiste, świadome, ale głównie te niewyrażone, zablokowane i obarczone osądem, winą uczucia, bo to jest to, co powoduje wszelkie choroby tego świata, te indywidualne i te globalne.

Po pytaniu i odnalezieniu odpowiedzi o początek „choroby” samoistnie przechodzimy do początku naszego życia, do porodu, jeśli to dotyczyło konfliktów z pracą, ze światem, a potem głębiej o poczęcie i wszelkie wydarzenia w trakcie ciąży. I większość ludzi była na początku zadziwiona tym pytaniem, bo przecież przychodzili z „konkretnym” problemem, chorobą, a ja pytałam i nadal pytam o ODCZUCIA na początku naszego życia, bez względu na to jak wygląda problem teraz. Choć gdy pytasz rolnika gdzie i w jakich warunkach zasiał ziarno to nie jest to ważne dla całej rośliny, która wyrasta z ziarna? O uczucia kiedyś nie pytano, ale rolnicy sami korzystali z rytmów księżyca, czyli wody, czyli uczuć, które wpływały na jakość całego plonu.

Według Totalnej Biologii Choroba jest rozwiązaniem konfliktu, a nie konfliktem samym w sobie, choć nieświadomy umysł, czyli większość świata postrzega chorobę jako coś złego, z czym trzeba walczyć. To, co jednak potwierdziły tysiące, a pewnie już teraz miliony ludzi na całym świecie zajmujące się uzdrawianiem to, że wyrażenie tych odczuć, przyznanie się do nich i uwolnienie ich z ciała powoduje uruchomienie przepływu i uzdrowienie.

I piszę Ci o tym, choć pewnie już to wielokrotnie pisałam, a ty czytałeś w wielu różnych tekstach czy książkach, jednak powtarzanie i przypominanie jest najlepszą metodą na zrozumienie i zapamiętanie. Jak to powiedział Carl Gustaw Jung „To, co nie zostało zakomunikowane, wyrażone w przeszłości, staje się naszym przeznaczeniem w teraźniejszości.”

Obecnie wszyscy chorujemy na koronawirusa, nawet jeśli tylko ułamek populacji „rzeczywiście” jest „zarażonych” w ciele. Ta choroba stała się naszym „przeznaczeniem”, której znaczenie każdy z nas może i nawet powinien odkryć i uzdrowić w sobie. Dlatego o tym pisze, bo robię to codziennie.

Rozpoznaję po kolei wszystkie historie, które są związane z tą chorobą i uzdrawiam je w sobie.

I głównym konfliktem jest tutaj strach we wszystkich jego odmianach. A jego rozwiązaniem jest …. według umysłu i świata poczucie bezpieczeństwa. A według Ducha coś innego, o czym zapominamy, a jest odpowiedzią na wszelkie problemy tego świata: Miłość! https://www.youtube.com/watch?v=1RyjqHE_UkU

I to jest pytanie czym dla Ciebie jest poczucie bezpieczeństwa? Często o to pytam na warsztatach czy sesji bo dzięki temu można momentalnie poczuć się bezpiecznie. Kiedy odkryje się przekonania dołączone do tego stanu i uwolni te haczyki i połączy z czystym uczuciem bezpieczeństwa, który każdy z nas ma wewnątrz siebie.

Zastanów się teraz, w tej chwili, co dla Ciebie znaczy bezpieczeństwo. Z czym je kojarzysz? Jakie warunki według twojego zapisu w umyśle muszą być spełnione, abyś czuł się bezpiecznie, czyli wtedy też nie podlegał strachowi?

…..

Masz to?

Ja jestem bezpieczna, bo mam uczucie bezpieczeństwa w sobie, bez względu na to gdzie mieszkam czy z kim przebywam i co robię. Bo to jest jak sama nazwa mówi poczucie, a nie rzecz, to stan ducha, świadomość tego, kim jestem naprawdę, które mam od zawsze w sobie. Każdy z nas to ma, tylko zapomnieliśmy, bo ta pamięć jest głęboko poza zasłonami umysłu i została zastąpiona przekonaniem, że to pieniądze, zdrowie, dom, rodzina, pokój na świecie czy cokolwiek masz na tej liście jest tym bezpieczeństwem. A to jest uczucie wewnętrzne, które może być wolne od tych wszystkich rzeczy, bo wtedy możesz się czuć bezpiecznie w każdej sytuacji czy miejscu. To prawda o tym, że życie trwa wiecznie i nie można go zabić ani ty ani nikt tutaj umrzeć. Umrzeć może tylko ciało, choć ono też tylko ulega przemianie, ale duch zawsze jest wieczny.

Ja podróżowałam po Europie autostopem sama setki tysięcy kilometrów, również nocą właśnie dlatego, że czułam się bezpieczna, choć większość bała się nawet słuchać samych opowieści o moich podróżach. Teraz wszystko co do tej pory było „filarami” ziemskimi kojarzonymi z bezpieczeństwem odchodzi. Właśnie po to, by nas w pełni uwolnić, abyśmy odkryli prawdę poza iluzjami, które sprzedawał nam ten system, a my uwierzyliśmy.

I rozumiem, że większość ludzi będzie miała właśnie opór przed puszczeniem przywiązania do tego, co przez lata stanowiło fundament życia i poczucia bezpieczeństwa. Tylko że jeśli byłby to prawdziwy fundament, zbudowany na solidnych podstawach i prawdzie o tym, czym jest życie i co jest tutaj ważne, to nigdy by się nie rozwalił. A ten świat upada, dlatego że jest zbudowany jak domek z piasku, który przy pojawieniu się większej fali rozpuści się w niej i zniknie.

Bardzo często podczas tego czasu przypominała mi się moja ulubiona opowieść o tym, że wszystko co się wydarza jest ku najlepszemu. Wysyłam ci ją już dziesiątki razy, ale dziś naprawdę proszę przeczytaj ją i zrozum, że ona właśnie jest o takiej sytuacji. http://thejourney.pl/wszystkiego-co-najlepsze/

Dla mnie przez wiele lat te słowa Trust – Zaufaj że wszystko cokolwiek się wydarza jest ku najlepszemu, były wsparciem w momentach przejścia. Czułam, że to prawda, ale ja teraz tego jeszcze nie widzę jako najlepszego, bo żal, strach, złość przesłaniał mi to widzenie. Kiedy w 1997 r. szukałam pracy i nie wiedziałam co robić w życiu, kiedy w 2001 r. się rozwodziłam, kiedy w 2004 r. mój brat popełnił samobójstwo, kiedy w 2010 byłam przez 2 miesiące bez pracy i środków na utrzymanie dzieci i mieszkania w mieście. Ja to naprawdę wszystko przeszłam, nie piszę ci o moim cudownym stanie teraz, dlatego że tak zawsze było. Teraz widzę każde z tych doświadczeń jako etap przejścia do nowego i jestem wdzięczna za każde doświadczenie. Ponieważ byłam przywiązana do rzeczy, ciał, ludzi, zdarzeń to wtedy bolało. Bo nie widziałam i nie czułam tego, co jest głębiej, niezmienne, trwałe i czyste. Teraz widzę, czuję i doświadczam tego zaufania, spokoju i miłości. I nadal codziennie czyszczę wewnętrzną przestrzeń i uwalniam jeszcze nadal leżące zapisy przywiązania,drobne, już nie tak ogromne jak kiedyś kolosy, ale to nadal jest codzienna praktyka i praca. Od kiedy zrozumiałam, że to ta praca uwolni mnie od wojen i bólu tego świata, to … po prostu ją robię. Tak samo jak kiedyś codzienne pisanie projektów o dotacje, pracę z politykami, zakładanie dziesiątek stowarzyszeń i fundacji, organizowanie festiwali, koncertów itp., itd.,

Kiedy 9 lat temu zaczęłam prowadzić warsztaty to kolejne zdanie Jezusa z Kursu Cudów dało mi kolejne wsparcie do wprowadzenia w życie tego zaufania i codziennego praktykowania odpuszczania starych historii, które więziły mnie w bólu:„Cuda są prawem każdego, ale najpierw koniecznie jest oczyszczenie”.

Obecnie wszyscy przechodzimy czas oczyszczania. Wirusy i bakterie takie mają zadanie w przyrodzie. A dla mnie głębokim celem tego całego procesu jest doświadczanie cudów. A dla Ciebie? Jak każdy remont i sprzątanie nie trwa wiecznie, choć każdy kto go przechodził uważa, że to trwało ”zbyt długo”. A to tylko trwało tyle ile było do wyremontowania. Jeśli zrobisz to w mądry sposób, to potem będziesz miał… porządek. Jeśli będziesz walczył z tym, co się wydarza, to .. będziesz miał walkę. A to i tak się wydarzy. Nawet jeśli remont „kosztuje” i większość może być „spłukana”, to na końcu wszystko jak zawsze będzie dobrze, bo taka jest natura cyklów życia.

Kilka lat temu spędziłam trochę czasu czytając o wszystkich epidemiach w historii ludzkości. Zajęłam się tym nie dlatego, że tak mnie pasjonują choroby, bo akurat choroby mnie w ogóle nie interesują. Interesuje mnie uzdrawianie i uwalnianie się od chorób i konfliktów. Zajęłam się tym ponieważ uczestnik warsztatu w Biorezydencji w Górach Izerskich rzucił mi w twarz „Ty Cholero!”. I oczywiście potraktowałam to jak komplement. 😉 Bo czułam, że chciał mi dać znać, jak docenia to, że powiedziałam mu prosto w oczy prawdę, którą on znał, ale ściemniał przed światem że jest inaczej. Wolałabym żeby ktoś inaczej wyrażał swoje uznanie, ale skoro otrzymałam takie, to usiadłam do rozpoznania tej etykietki. Jak to zawsze robię, jeśli ktoś rzuca mi „mięsem” w twarz, albo nawet opowiada jakąkolwiek krytykującą historię w mojej obecności. Przyglądam się temu czemuś, niekoniecznie to zjadam, nie karmię się tą krytyką, ani jej nie przejmuję, tylko ją przYjmuję na chwilę i kiedy rozpoznam znaczenie, to ją odpuszczam. W końcu jestem od 30 lat wegetarianką, więc za taką „karmę” już dziękuje. 😉

I odkryłam zarówno w internecie jak i w materiałach Recall Healing i Totalnej Biologii, że cholera podobnie jak dżuma czy inne epidemie pojawiała się na przestrzeni wieków w trakcie dużych zmian kulturowych. Kiedy coś starego, system, wierzenia religijne, kultura, wiedza odchodziły, ale „stare” pokolenie przywiązane do tradycji nie chciało tego puścić to wtedy na scenę wkraczały wirusy, bakterie, choroby, które robiły czystkę. Ci, którzy chcieli się oczyścić i poddali się kwarantannie w większości przeżywali. Oporni na zmiany odchodzili. To właśnie od tych epidemii wzięło się to sformułowanie. Kwarantanna pochodzi od słowa qwarenta czyli czterdzieści, bo tyle trwa kwarantanna, czyli leczenie objawów cholery. To jest przechodzenie 40 dniowego postu, który wymaga odosobnienia, wręcz izolacji od bodźców zewnętrznych, czystości i picia przede wszystkim wody. 🙂 Teraz przechodziliśmy ten etap w okolicach wielkiego postu, który właśnie trwa około 40 dni. Kościół nie wymyślił sobie tego postu bez sensu. Zresztą on tylko przyjął metody już od tysiącleci znane u pogan albo innych religii jako sposób na przejście zmiany. Chyba pierwszym znanym „przejściem” był Potop, który trwał 40 dni.

Moja koleżanka z Recall Healing Magda Wdowiak napisała też świetny tekst o koronowirusie, który polecam: http://kuznia-zdrowia.pl/koronawirus-covid-19-w-biologii-totalnej-upadek-patriarchatu-na-swiecie/ Ja napisałam trochę inne spojrzenie i raczej odnośnie samego słowa pandemia i co ono tak naprawdę oznacza, ale o tym będzie w następnym liście.

Kwarantanna już niedługo może się zakończyć, jeśli przejdziemy ją wszyscy świadomie i otworzymy się na zmiany. Każdy z nas tą zmianę przechodzi. I od ciebie zależy czy przejdziesz ją z lekkością czy z bólem, bo ona i tak się wydarzy. I twoje odczucia i myśli mają również wpływ na zakończenie tej sytuacji. Bo kto ma to zrobić? Rząd, WHO, lekarze? Tak, oni robią to co mają robić. Ale tu potrzebne jest zupełnie nowe rozwiązanie, takie, jakiego jeszcze świat nie zna, bo przecież niby jest to nowy rodzaj wirusa, więc to może potrwać miesiącami albo nawet rok. Chodzi też o kolektywną współpracę i wspieranie się, nawet jeśli właśnie teraz nie możemy tego robić często „fizycznie”. To jest piękna lekcja tego, co tak naprawdę jest ważne w obecnym świecie. Czy obecność ciałem, czy … duchem?

Co dla Ciebie jest ważne w tym czasie? Nad czym, za czym ty płaczesz teraz, czego ci brakuje w tym wyjątkowym czasie? I co odkryłeś podróżniku wyjątkowego i ważnego o sobie teraz?

I jeśli każdy z nas poczuje odpowiedzialność za tą sytuację i uzdrowi ją w sobie, to … może zdarzy się Cud. Nie wiem jaki, ale z doświadczenia wiem, że kiedy ja uzdrowiłam w sobie jakikolwiek ból i konflikt, to przekładało się na wsparcie w rozwiązaniu następnych osób, a nawet dużych grup. To nawet jest chyba logiczne i każdy z nas tego doświadczył, że jeśli nauczyliśmy się ze zrozumieniem jakiegoś materiału, rozwiązaliśmy jakieś zadanie, to z łatwością mogliśmy pomóc komuś innemu rozwiązać podobne, przedstawić je na forum nawet, jeśli ktoś miał ochotę. I kiedy mówię o odpowiedzialności to nie oznacza to od razu robienia czegoś i działania w celu ratowania świata. Tak byliśmy uczeni, aby rozumieć to słowo. I jeśli masz ochotę to robić, cokolwiek, to proszę bardzo, jeśli wierzysz że to coś zmieni i rozwiąże konflikt. Ja kiedyś w to wierzyłam i byłam działaczką i aktywistką lokalną. Tylko że jeśli moje, twoje, systemu działania nie przynosiły trwałego rezultatu, bo były zalepianiem dziury, w którą za chwilę ja i system znów wpadał. Co powodowało znów głębokie poczucie winy, frustrację, żal i złość. I tak w kółko. Każdy z nas nosi na barkach całe ciężary poczucia winy z przeszłości, które blokują przepływ zarówno krwi, tlenu jak i impulsów nerwowych, które uaktywniają w naszej głowie zdolności rozumowego myślenia i np. znajdywania o wiele szybciej rozwiązań konfliktów. Bo nie ma połączenia ze źródłem, które jest w sercu. Jak możesz mieć połączenie między głową i sercem, jeśli po drodze masz wielkie głazy poczucia winy na barkach, a w płucach kamienie czyli smutki i żale? No i oczywiście strachy, które są strażnikami tej przeszłości, która wydaje się nam taka straszna.

Teraz kiedy rozumiem słowo odpowiedzialność jako Odpowiedzi-al-Ność czyli inaczej to ujmując „nosić odpowiedzi w sobie” to widzę jak lekko można żyć i odpowiadać na każdy problem. Bo odpowiedzi są już w nas, trzeba do nich tylko dotrzeć. I odpowiedzią jest czasem powiedzenie właściwego słowa, rozwiązanie zagadki, a czasem działanie, zrobienie czegoś jako odpowiedź – reakcja na problem. Jednak najważniejsze jest najpierw odkrycie tej odpowiedzi, a potem działanie, a nie odwrotnie. A drogą odnajdywania odpowiedzi jest drogą do wewnątrz, do źródła wszelkiej prawdy, do serca, gdzie podobno mieszka miłość i Bóg. To może mało do tej pory uczęszczana ścieżka, ale polecam. Kiedyś będzie bardzo popularna. http://thejourney.pl/droga/ W słowie „odpowiedzialNOŚĆ” jest również OŚ. Co dla Ciebie jest tą osią, na której opierasz swoje działania i wybory?

I dlatego piszę do Ciebie, bo chciałabym odkryć razem to rozwiązanie, a właściwie otworzyć przestrzeń, w której to rozwiązanie się pojawi. Może nie będzie to sposób, którego większość ludzi się spodziewa. Bo ten czas jest czasem zmian i odkrywania innych, wodnikowych, niekonwencjonalnych rozwiązań. Nastaje Era Wodnika, który patronuje innym, odważnym, czasem nawet szalonym pomysłom. Co nie znaczy, że niebezpiecznym, tylko innym, trochę „dziwnym” dla tradycyjnego podejścia. Ale też ta sytuacja, której obecnie doświadczamy jest inna, mimo że w historii były podobne. Dlatego też rozwiązanie ma być inne. I każdy z nas może je odnaleźć.

Zatrzymaj się na chwilę teraz i zastanów jakie rozwiązanie uzdrowiłoby tą sytuację? Co byłoby dla Ciebie największą niespodzianką i rozwiązaniem tego co wydarza się na poziomie fizycznym obecnie? Co może uzdrowić ciało fizyczne oraz ten świat i wyzwolić z tego „więzienia”?

Przypomniały mi się tutaj słowa Gandhiego „Bądź zmianą, którą pragniesz widzieć w świecie”.

I kiedy chodzi o zmianie to nie od razu chodzi o działanie. Gandhi zrozumiał co ma robić i jak robić właśnie kiedy jego „ciało fizyczne” było w więzieniu. Ale wtedy właśnie jego „duch” się narodził.

Bo tak bardzo cenimy ciało fizyczne i jego cechy, a zapominamy czym ono tak naprawdę jest. I ludzie czasem jeszcze dziwią się, kiedy ja pytam i mówię o uczuciach jako tej wodzie, z której „zbudowane” jest to konkretne ciało, a na głębszym poziomie to energia. Czy pamiętasz lekcje fizyki ze szkoły i czego nas tam uczono? „Fizyka to nauka przyrodnicza, zajmująca się badaniem najbardziej fundamentalnych i uniwersalnych właściwości oraz PRZEMIAN MATERII i ENERGII, a także ODDZIAŁYWAŃ między nimi”. https://pl.wikipedia.org/wiki/Fizyka Czy mamy tu coś o „konkretnym” ciele „fizycznym”?

Dla mnie najsławniejszym fizykiem i matematykiem był Albert Einstein, urodzeniowy wodnik (tak jak ja ;). Kiedyś, 18 lat temu, gdy pracowałam w Wojewódzkim Ośrodku Kultury w Elblągu i dostałam talon na kupienie sobie prezentu z okazji Dnia Kobiet wybrałam książkę „Myśleć jak Einstein”. To taki „typowy” prezent wodnikowej kobiety 😉 Co oczywiście nie oznacza, że będę twierdzić, że Einstein był kobietą, jak to próbowały udowadniać bohaterki polskiego filmu SEKSMISJA, który wydaje się być również dziś bardzo „proroczym”. Dla nich zarazą było „coś” innego i uśmiałam się oglądając te 4 minuty 😉 https://www.youtube.com/watch?v=lwleaxA0ps0

Książkę o Einsteinie przeczytałam, choć do dziś pamiętam właściwie jedno stwierdzenie. Pamiętam nie tylko dlatego, że jest mądre, ale przede wszystkie dlatego, że sprawdziłam prawdziwość jego tysiące razy. Wyobraźnia jest ważniejsza niż wiedza, bo choć wiedza wskazuje na to, co jest, wyobraźnia wskazuje na to, co będzie. https://pl.wikiquote.org/wiki/Albert_Einstein

Dlatego tak prowadziłam przez lata warsztaty i sesji, zadając pytania, a nie przedstawiając ci daną, już poznaną przeze innych, nawet bardzo mądrych ludzi wiedzę. Dzięki temu podczas każdego warsztatu czy sesji okazywało się, że wspólnie odkrywaliśmy coś nowego, coś poza tym, co było napisane w książkach, w wiedzy Recall Healing czy jakiejkolwiek innej nauce. I dalej tak będę robić i zadawać ci pytania, bo one otwierają sferę wyobraźni i wiedzy wewnątrz nas i połączenie z Duchem, który wie o wiele więcej niż nasz mały, ludzki umysł.

Ostatnio krąży po internecie inna wspaniała wiadomość, którą podobno Einstein pozostawił swojej córce, w której opisuje o „odkryciu przez niego” największej siły, która możesz zmienić cały świat. https://dobrewiadomosci.net.pl/9349-list-albert-einsteina-do-corki-o-uniwersalnej-sile-jaka-jest-milosc/

Miałam ci jeszcze napisać o swoim początku i to, co w moim życiu spowodowało pojawienie się koronawirusa, aby pokazać ci jaki konflikt ja uzdrawiałam, ale poczułam, że na teraz wystarczy już tego pisania. O tym napisze w następnym odcinku, za kilka dni.

I chciałabym cię prosić o odpowiedź na pytania, które zadałam w liście. Odkryj swój początek i swoje historie i lekcje do nauczenia podczas tego stanu wyjątkowego. Nie musisz odPowiadać mi, pisać do mnie, ale też możesz, jak zawsze. Weź kartkę i długopis albo najlepiej zeszyt, dziennik i zapisuj to, co pojawi się jako efekt twojej kontemplacji i otwierania się wewnątrz na inspirację i wgląd. Bez osądzania, bez zastanawiania się, tylko po prostu to wyjmij z siebie. Wypisz też wszystkie swoje myśli, uczucia i strachy. I porozmawiaj o tym z kimkolwiek, wyraź to co czujesz, myślisz. A jeśli poczujesz inspirację aby coś „zrobić” z tym co poczułeś to idź za tym.

I pamiętaj o oddechu!

Dla mnie oddech jest najlepszym i najszybszym kołem ratunkowym. Głęboki oddech pozwala nam w sekundę poczuć że żyjemy i uspokoić zafiksowany na różnych wiadomościach umysł. I będzie ostatnią podobno rzeczą, którą zrobi nasze ciało jeśli umrze, więc pamiętaj o oddechu.

I pamiętaj o wodzie!

Szklanka wody jest tym, co w najprostszy sposób daje nam zaspokojenie pragnienia i również oczyszcza ciało. I przypomina nam o czuciu, płynach, z których nasze ciało jest zbudowane w 80 procentach. Pamiętaj o wodzie i poczuciu siebie.

I pamiętaj o wyrażaniu siebie!

I dla mnie długopis i zeszyt jest najprostszym i dostępnym narzędziem do wyrażania w dzienniku swoich myśli i uczuć. Oraz do oczyszczenia umysłu z historii, strachów i bólów przeszłości, które wydają się być prawdziwe w teraźniejszości i boimy się do nich przyznać ze strachu przed osądem. Zeszyt jest przyjacielem, który weźmie to na klatę i wtedy zobaczysz, że to wszystko to tylko iluzje w twoim umyśle.

I pamiętaj o Miłości!

Kiedy oczyścisz ciało i umysł, to łatwiej będzie Ci dotrzeć do serca i poczuć miłość, która jest najprostszym i najszybszym sposobem powrotu do nieba, do połączenie z Bogiem.

To co było na początku jest i na końcu.

Właśnie przypomniała mi się historia, którą opowiadała moja przyjaciółka Janya na Gomerze.

Opowiadała o tym jak to dwóch Polaków wyjechało za granicę, daleko od domu, za tzw. chlebem, choć wiemy wszyscy, że nie za chlebem, bo przecież w Polsce jest najlepszy chleb na świecie. I na święta jeden z nich, powiedzmy Janek dostał paczkę z Polski z wspaniałymi polskimi specjałami. A drugi, Staszek siedział obok i nic nie dostał i ślinka mu ciekła na widok tych pyszności. Kiedy Janek wyciągnął pierwszy prezent Staszek zapytał czy się z nim podzieli. I on odpowiedział: Oczywiście, ale najpierw napij się szklankę wody. Co też Staszek zrobił. Po chwili Janek wyciągnął drugi prezent i Staszek znów zapytał o to samo. I odpowiedź była również taka sama. I Staszek posłusznie wypił kolejną szklankę wody. Po chwili Janek wyciągnął kolejny prezent i procedura się powtórzyła. I tak trwało. Aż Janek wyciągnął ostatni smakołyk i zapytał Staszka: Chcesz? Na co Staszek: Nie, już jestem pełny. No widzisz Staszku, tobie się pić chciało a nie jeść!

Pozdrawiam Cię ciepło i z miłością z domku pod lasem i życzę prawdziwego odrodzenia i zmartwychwstania do Prawdy w sobie!

A jeśli dzisiaj nikt Ci tego nie powiedział, to Kocham Cię!

Kinga

****

Z moimi dziećmi śpiewaliśmy ostatnio melodię „Codziennie umiera Chrystus w nas, codziennie on zmartwychwstaje!” https://www.youtube.com/watch?v=nC4MCD0DKF0&t=26s

Written on April 24th, 2020 , świadomość
Droga, Pompeje

Dwie dro­gi roz­cho­dzi­ły się w żół­tym le­sie.
Żal, że nie mo­głem prze­być obu
– Sa­mot­ny wę­dro­wiec, któ­re­go w świat nie­sie.
Wpa­try­wa­łem się w pierw­szą, sto­jąc u jej pro­gu,
Jak skrę­ca w od­da­li i w po­szy­ciu zni­ka.

Wy­bra­łem tę dru­gą, gdyż chęć nie­od­par­ta,
Słusz­ność de­cy­zji mo­ty­wo­wa­ła,
Jak­by chcia­ła być prze­ze mnie prze­tar­ta,
Choć od pierw­szej się nie od­róż­nia­ła,
A obie były wy­ty­czo­ne.

Tam­te­go ran­ka wy­glą­da­ły na po­dob­ne.
Nie było śla­dów żad­ne­go czło­wie­ka.
Na pierw­szą po­wró­cę – rzu­ci­łem ns od­chod­ne
Wie­dząc, jak dro­ga po­tra­fi być da­le­ka.
Wąt­pi­łem jed­nak, czy po­wi­nie­nem po­wró­cić.

Nie­raz mnie to wspo­mnie­nie po­nie­sie,
Gdy będę roz­wa­żał dro­gę ob­ra­ną.
Dwie dro­gi roz­cho­dzi­ły się w le­sie,
A ja? Ja ob­ra­łem tą mniej uczęsz­cza­ną.
I to wła­śnie wszyst­ko od­mie­ni­ło.

To mój ulubiony wiersz, który pokazuje wybór, którego dokonujemy codziennie. Którą drogą podążać w życiu, co wybrać, płatki owsiane czy chleb z masłem. Nie ma małych czy dużych, ważniejszych lub nieznaczących wyborów, każdy wpływa na jakość i doświadczenia życia. Dla mnie ten wiersz, a zwłaszcza ostatnie 2 wersy były mottem przewodnim wyborów w życiu. Pierwszy raz usłyszałam ten wiersz gdy miałam naście lat, w filmie Stowarzyszenie Umarłych Poetów. I do dziś pamiętam te słowa  i przesłanie tego filmu, które dokładnie pasuje do znaczenia tego wiersza. https://www.youtube.com/watch?v=4H8HkOqZeKo

Written on February 20th, 2020 , świadomość

Zapraszam Cię do spotkania ze świętością w sobie.
Tak się witałam przez ostatnie tygodnie z każdym, kto przechodził obok mnie nad oceanem Atlantyckim, więc tak również witam się z Tobą. Hola czyli cześć w języku hiszpańskim.
Choć to drugie słowo Holy oznacza w języku angielskim „Święta/y” i nie jest odmianą „hola” to poczułam, że właśnie tak też Cię dziś powitam. Bo gdyby okazało się, że jednak źródło obydwu słów jest podobne, to może byśmy się wreszcie w każdym języku witali jakbyśmy byli święci. Ja się tak z tobą i z każdym z kim rozmawiam witam. Bo święci czy oświeceni już jesteśmy, tylko Tego często nie widzimy przez zasłonę niewiedzy czy zniewolenia koncepcjami i przekonaniami zapisanymi w ciele i umyśle. 
Nasze polskie „cześć” też mówi o oddawaniu czci komuś, ale przede wszystkim sobie, dlatego bardzo je lubię i zawsze uczę obcokrajowców tego słowa. Oznacza ono przecież oddawanie czci, pokłon Bogu, który mieszka w Tobie. Również łączy się ze słowem szczęście. Choć można je połączyć ze słowem część, czyli jeden z elementów całości, to dla mnie one wszystkie są właśnie jednością. Jedno wynika i łączy się z następnym, a nie wyklucza.
Które było pierwsze? Które się odłączyło, czy też zostało specjalnie rozłączone z prawdziwym znaczeniem i świadomością całości, nie ma znaczenia. Ważne że DZIŚ wracamy do połączenia i całości. Dziś jest ten dzień na spełnienie marzeń. Słowo jest tu tylko i aż narzędziem poznania prawdy i uwolnienia się od oddzielenia. Jeśli prawdą jest to, że to umysł, czyli zapisy matrixa, systemu osądu, wierzeń, przekonań narzuconych ziemi, ludziom oddzieliły nas od połączenia z duchem, bogiem, prawdą to właśnie przez umysł możemy się od tego uwolnić.
Stare przysłowie mówi, że „co nas zniewoliło, również może nas uwolnić”. Ja sprawdziłam na sobie i tysiącach ludzi, że to zdanie jest prawdziwe. Kiedy załapałam prostą zasadę, która pozwalała mi każdego dnia zrozumieć co się dzieje w umyśle, ciele i świecie, to nadal ją stosuje. Zasada jest bardzo prosta.
„Nierozwiązany problem z przeszłości pojawia się jako przeżywany w teraźniejszości konflikt, ból, choroba.”
Kiedy jesteśmy zanurzeni w teraźniejszości to nie ma znaczenia co się działo wczoraj, tysiąc lat temu, czy zdarzy się jutro. To tak jak pływanie w oceanie, którego ostatnio codziennie doświadczałam. Kiedy płynę w wodzie to nic innego się nie liczy, tylko ten moment, to doświadczenie. Nawet jeśli pojawiają się jakieś myśli, odczucia, to one po prostu się pojawiają i tyle. I pozwalam im być, pokazać swoją jakość, informację, nalepkę dołączoną do tego obrazu, zdarzenia czy uczucia, które się pojawia. I tyle. I płynę dalej, głębiej, dłużej. A myśli pojawiają się i odchodzą, kiedy nie przywiązuje do nich wagi, tylko przyglądam się jak świadek filmu, ukazujący różne sceny i obrazki z emocjami. I kiedy wychodzę z wody i opalam się w słońcu to nadal oglądam te myśli, wyrażam je w pamiętniku, piszę o tym co się pojawiło we mnie podczas tej kąpieli w oceanie życia. I potem idę dalej. Do kolejnej sceny, do kolejnej historyjki, która ukazuje się na ekranie mojego umysłu, aby rozpoznać film, nagrany dawno temu, przed moim poczęciem.

I codziennie, nieustająco zadziwia mnie z uśmiechem na twarzy prawdziwość tego stwierdzenia, że wszystko cokolwiek się wydarza jest ku najlepszemu. http://thejourney.pl/wszystkiego-co-najlepsze/  Nawet ból, a zwłaszcza ból, choroba, konflikt, jakikolwiek by on straszny nie był. To tylko strach jako strażnik przeszłości jeszcze nie zrozumianej, nieuwolnionej, nieuświadomionej pokazuje nam drogę do rozpoznania siebie, poza tym co boli.
Dlatego na warsztacie czy sesji pytam Cię o to, czego się boisz? Zapytaj się siebie teraz, czy jest coś czego się boisz w tej chwili. Weź długopis i zeszyt i na 5 minut pochyl się nad tych strachem i tym co jest poza nim, czego on, ten strach się boi?

……. 5 minut medytacji, zatrzymania. Albo więcej, jeśli czujesz.
….
Podobno obiekt obserwowany zmienia się poprzez to, że ktoś go obserwuje, daje mu uwagę. Kiedyś mówiono nam, aby nie zwracać uwagi, nie patrzeć na rzeczy, które są straszne i bolesne, bo wtedy one się wzmacniają. Ale teraz okazuje się, że to jest nieprawda. Że uwaga i szacunek dany jakiejś sprawie zmienia ten obiekt, przemienia go zgodnie z intencją obserwatora. Podobno tak jest. Ja sprawdziłam, że to prawda. A ty? Sprawdź sama, czy tak jest. Dla mnie najlepszym nauczycielem jest doświadczenie. Kiedy sama doświadczysz, wtedy innym też będziesz serwować tą wiedzę i mądrość.
Kiedy spotkasz się z tym strachem w sobie na spokojnie, siedząc na fotelu albo na plaży to strach odejdzie, pójdzie sobie na wolność. I kiedy rozpoznasz co jest poza tym strachem, jakiej lekcji nie nauczyłam się ja i ty w przeszłości, że pojawia się teraz w teraźniejszości w postaci bólu, konfliktu, choroby, wtedy wreszcie zakończy się ta historia. Strach jest trochę jak znak na drodze, który przypomina o niebezpiecznym zakręcie i zwolnieniu do odpowiedniej prędkości. Jeśli jesteś super kierowcą i umiesz świetnie jeździć to możesz jechać jak kierowca rajdowy i nie słuchać strachów-znaków ostrzegawczych czy znaków zakazu. One są dla tych, którzy jeszcze się uczą. I kiedy wszyscy nauczymy się żyć według zasad zgodnych z boskimi prawami tu na ziemi to nie będą nam już potrzebne strachy ani żale, ani smutki. A narazie nosimy jeszcze w sobie te stare historie ziemskiego przywiązania do zasad, wierzeń, przekonań, systemu ustalonego przez naszych przodków. I te stare historie są w naszych ciałach i umysłach i proszą o chwilę uwagi i rozpoznania aby podróż przez życie była lekka, przyjemna i świetlista. Te historie są właśnie trochę jak takie stare znaki na drodze mówiące o tym, że tutaj coś bolesnego się wydarzyło. Jeśli ty naprawdę nauczysz się szybko i bezpiecznie, na luzie ale i z równowagą, szacunkiem dla wszystkich uczestników podróżować to twoja droga może być autostradą, po której mkniesz jak błyskawica. Ale pamiętaj, że każda autostrada wybudowana w tym kraju, jak i w każdym innym musiała być najpierw przebadana i przeprowadzono tam wykopaliska archeologiczne, aby sprawdzić czy stare artefakty nie leżą na tym terenie. Aby móc szybciej podróżować, spełniać marzenia, iść do przodu, trzeba połączyć się z ziemią i jej historią. To stare, ale nadal prawdziwe powiedzenie mówi, aby chodzić ze stopami mocno na ziemi, a głową wysoko podniesioną i czującą niebo.
Drzewo, które ma mocne i rozłożyste korzenie, ale nie wydaje żadnych owoców, ani nie ma liści nikogo nie interesuje. Podobnie takie, które ma piękne konary i dużo owoców, ale słabe korzenie szybko się przewróci i przestanie rosnąć. Tak naprawdę to wręcz niemożliwe jest, aby takie drzewo bez mocnych korzeni w ogóle wydało jakieś owoce.
Dlatego jeśli o czymś marzysz, czegoś pragniesz, czegoś ci brakuje to sprawdź z ziemią, z korzeniami, ze swoimi przodkami i ich przekonaniami, czy możesz już wydać takie owoce o jakich marzysz. Na każdym warsztacie od lat pytam wszystkich o marzenia, pragnienia bo one są paliwem do działania i zmieniania swojego życia, dążenia do przodu. To są zapisy umysłu, któremu wydaje się że czegoś brakuje, nie ma i musi to dostać na zewnątrz. Na warsztacie rozpoznajemy te marzenia i podłączone do nich uczucia oraz strachy, które blokują manifestację tego marzenia. Blokują również rozpoznanie, że właściwie już one wszystkie są w nas, spełnione, ale umysł tego nie widział, bo te niewyrażone uczucia, nie zakomunikowana historia z przeszłości stłumiona w ciele zasłaniała wolność i doświadczanie tego marzenia w teraźniejszości, w sobie.
Wszystkie marzenia mogą się spełnić i się codziennie spełniają. Mogą, bo mamy moc wewnątrz aby je zacząć realizować, doświadczyć. Kiedy jesteś świadoma siebie i tego co nosisz w sobie to naturalną rzeczą jest, że wydajesz odpowiednie do tego co wewnątrz owoce. Jeśli nie chcesz doświadczać czegoś w swoim życiu to sprawdź źródło, które jest w tobie. Sprawdź i wyczyść je. Najważniejsza wiadomość dla mnie gdy poznałam prawa natury i biologii, o których mówimy w Totalnej Biologii była taka, że wszystko można zmienić. WSZYSTKO. Tylko do tej pory mówiono mi i tobie, że zmiana jest na zewnątrz, zmienialiśmy skutki, efekty działań, leczyliśmy choroby i konflikty. A teraz patrzę na przyczynę, korzenie i zaczynam zmianę od rozpoznania powodu, dla którego cokolwiek się wydarza.
I najprostszym dla mnie teraz sprawdzeniem przyczyny jest to pytanie: Co czuję, jak się z tym czymś czuję i dalej Gdzie to „coś“ czuję.
To jest bardzo proste i niektórzy nie mogą uwierzyć, że rozwiązanie zagadki może być tak proste. Ale tak jest. Albo nie. Sprawdź na sobie. Proszę Cie, sprawdzaj każdego dnia, w każdej sytuacji. Ja tak robię. Czasem jeszcze zapominam i wtedy zadaje różne pytania i zastanawiam się nad różnymi aspektami tej sytuacji czy konfliktu. A potem przypominam sobie o tym moim ulubionym pytaniu, łączę się z tym uczuciem, w odpowiednim miejscu w ciele i już mi jest lżej. Bo łączę umysł z ciałem i to połączenie powoduje, że czuję równowagę, spójność. I wtedy mogę jeszcze głębiej wejść i odkryć jaką historię i lekcję karmiczną miałam się nauczyć poprzez to zdarzenie, czego nie nauczyłam się w przeszłości, ja i moi przodkowie, więc uczę się teraz.
To proste pytanie otwiera drzwi do wolności.
Co czujesz teraz? 🙂
Odpowiedz sobie ………………….

Ostatnio podczas warsztatu w pięknej Galerii Leonardo w Kazimierzu nad Wisłą przypomniało mi się zdanie, które kiedyś jako przesłanie do pracy napisał mi mój nauczyciel duchowy Autori, obecnie znany jako Antoni Duma. Simplicity is the ultimate sophistication – Prostota jest szczytem wyrafinowania. To zdanie jest przypisywane Leonardo da Vinci, ale raczej wątpliwe, aby on coś takiego powiedział. Tylko czy to ważne, kto to powiedział. Dla mnie ważne co ja z tym zdaniem zrobię. Więc sprawdzam jego prawdziwość albo fałsz. Tak samo jak sprawdzam każde zdanie, przekonanie czy słowa, które ja mówię czy słyszę od kogoś, bez względu na to, czy jest sławny, bogaty czy nikomu nie znany, ale stoi na przeciwko mnie i ogłasza swoją prawdę.
Prostota życia i uzdrawiania jest dla mnie prawdziwa.
Polecam Ci zastosować. I sprawdzić na sobie i innych. I przypomnieć sobie o prostocie życia i czucia, o czym również mówił Jezus w swoich naukach. Nie dawał on żadnych rytuałów, zadań ani przykazań, tylko proste opowieści z przesłaniem zrozumienia i zastosowania ich w codziennym życiu. On je zastosował. On pokazał nam co to znaczy oddawanie prawdziwej czci Bogu, który mieszka w każdym sercu, a nie na zewnątrz. To dla mnie jest świętość i oświecenie: poczucie połączenia z Bogiem we mnie, który prowadzi mnie przez Podróż zwaną życiem ze wszystkimi pięknymi aspektami tej ziemskiej wędrówki.
Pozdrawiam Cię z domku pod lasem z uczuciem miłości, które uzdrawia wszystko.
Kinga
******
Tu moja ulubiona melodia śpiewana przez Netanela z Izraela, którego kiedyś poznałam i śpiewałam na konferencji Spiritual Healing w Tel Awiwie.

Holy – Święta Netanel Goldberg https://www.youtube.com/watch?v=iNmJB700UT4

Written on December 19th, 2019 , świadomość


Zapraszamy serdecznie na kolejne, a pierwsze w 2019 Zgromadzenie Skrzypcowe: warsztaty i potańcówkę w stodole na Lelitku.

W tym roku zapraszamy w niedzielę, 14 lipca na popołudniowe spotkanie i wspólne doświadczanie mocy muzyki ludowej. Warsztaty odbędą się od godziny 15 do 19, a potem potańcówka z przerwą w trakcie na pokaz tańca z ogniem.

Celem zgromadzenia jest uzdrawianie ciała i umysłu poprzez połączenie z tradycją, korzeniami, starą historią i uwalnianie niewyrażonych uczuć, myśli, emocji. W stodole nasi przodkowie trzymali siano i słomę dla potrzeb zwierząt. W obecnych czasach możemy spać na sianie i tańczyć na dechach, rozmawiać i odpoczywać w tym samym miejscu, w którym kiedyś było miejsce pracy. Jedno co pozostało niewiele zmienione to muzyka, która jest łącznikiem i wyrazicielem emocji i uczuć wszystkich pokoleń ludzi na świecie. To ona była narzędziem wyrażania emocji i myśli, które normalnie były zakazane lub objęte zasadami. Teraz możemy wyrażać się swobodnie, ale zapominamy, że te zasady nadal często obowiązują, a mogą zostać uwolnione, tak jak inne stare historie. Poprzez wyrażanie tego co kiedyś uzdrawiamy swoje ciało i umysł z wszelkich chorób i problemów.

Warsztaty i potańcówkę poprowadzą:

– Tadeusz Mocarski z Brzezinek koło Gielniowa, 85 letni mistrz skrzypiec grający od młodości muzykę regionu opoczyńskiego. https://vimeo.com/223450227

– Mateusz Niwiński, doskonały skrzypek, uczeń Piotra Gacy z Przystałowic Małych i wielu lokalnych skrzypków. Wraz z żoną Agnieszką Niwińską, grającą na bębenku starają się zachować jak najwięcej ze swoistej maniery swoich mistrzów, uzyskać brzmienie dawnych kapel weselnych, dlatego też muzyka, którą grają jest przeznaczona nie tylko do słuchania, ale przede wszystkim do tańca. https://www.facebook.com/kapelaNiwinskich/

Program Zgromadzenia:

Niedziela, 14 LIPCA, od godz. 15.00

15 – 16 – Kinga M., Uzdrawianie chorób i problemów poprzez muzykę

16 – 18 – Tadeusz Mocarski z Brzezinek, warsztat skrzypcowy

18 – 19 – Warsztaty tańca i zabaw ludowych – Agnieszka i Mateusz Niwińscy z Mińska Mazowieckiego

19 – 23 – POTAŃCÓWKA na dechach w stodole

22.00 – Pokaz Tańca z Ogniem – Jeremi Maruszczak z Lelitka

Dla osób przyjezdnych jest możliwość noclegu w stodole, na sianie czy łóżkach tam ustawionych. Można zostać na drugi dzień i pobyć razem.

Miejsce: Lelitek 6, 26-434 Gielniów, wjazd z drogi nr 728 przez łąkę za napisem na drzewie: KINGiDOM. Dojazd autobusem na przystanek Snarki/Rozwady lub Gielniów Skrzyżowanie.

Kontakt: Kinga M., tel. +48 511479704, kingavision@gmail.com www.thejourney.pl

Składka dla kapel i prowadzących, ile kto może i czuje.

Written on July 12th, 2019 , świadomość
Paneurytmia w Radzimowicach, na skrzypcach gra Peter Denov z Bułgarii, 31.07.2016


To piękny, duchowy taniec pochodzący z Bułgarii, ale źródło prawdziwe ma w duchowych naukach i inspiracji boskiej. I taki jest w swoim wyrazie i obrazie. Kiedy patrzy się na ludzi tańczących Paneurytmię, zwłaszcza w górach i gdy słyszy się tą przejmującą muzykę to można poczuć się jak w niebie. Tak przynajmniej ja się często czuję, tańcząc Paneurytmię i słuchając w domu tej muzyki. Zapraszam do jej tańczenia i doświadczania. http://paneurythmy.com/

Ja poznałam Paneurytmię wiele lat temu dzięki mojej mamie, którą tańczyła ją na spotkaniach Uniwersytetu III wieku w Elblągu, gdzie nauczała ją uczennica Ardelli. Potem poznałam Ardellę i towarzyszyłam jej podczas jej ostatniego pobytu w Polsce. Ardella również pokazała mi jak prowadzić sesję uzdrawiania metodą theJourney, którą wtedy promowała w Polsce. Ja uwielbiam spotkać się i tańczyć o poranku ten piękny i łączący w sobie ducha, ciało i umysł taniec.

Kinga

W czerwcu 2019 roku przylatuje do Polski z USA po 9 latach nieobecności Ardella Nathanael, nauczycielka Paneurytmii, która jako pierwsza uczyła w Polsce tego tańca. Napisała o niej piękną książkę pt. Taniec Duszy oraz małą ilustrowaną opowieść dla dzieci o Paneurytmii „Taniec Motyla”. Obie wydane przez Wydawnictwo Wena. https://krainazdrowia.com.pl/pl/p/-Taniec-motyla%2C-Ardella-Nathanael/54

Ardella przyjeżdża aby spotkać się ze społecznością tańczącą od wielu lat Paneurytmię w Polsce, jak również prowadzić warsztaty dla nowych osób, chcących poznać tą piękną praktykę i zrozumieć nauki, które stoją za prostymi, jednak bardzo mocnymi ruchami tego tańca.

Wiele osób związanych z Recall Healing w Polsce nie zdaje sobie sprawy, że to w pewnym sensie dzięki Ardelli i Paneurytmi do Polski przyjeżdża Gilbert Renaud i naucza Recall Healing. Gilbert i Adrella znali się wiele lat właśnie poprzez taniec i nauki duchowego z nim związane. Ardella przyjeżdżała do Polski i promowała taniec, a jednocześnie opowiedziała Irenie Galińskiej o swoim przyjacielu z Kanady, który prowadził wykłady nowej metody uzdrawiania. Irena poczuła, że to ważne i zaprosiła Gilberta do Polski.

Plan wizyty Ardelli w Polsce i kontakty do organizatorów poszczególnych etapów:

17-24 czerwca – Gdańsk, Trójmiasto – Arletta: 516080966, arleti4u@o2.pl

25-30 czerwca – Poznań, spotkanie oraz weekendowy warsztat organizowany przez IWW, https://evenea.pl/event/paneurytmia/

14-19 sierpnia – Radzimowice koło Bolkowa, Dolny Śląsk,

Written on June 17th, 2019 , świadomość

Powrót do Domu”

Praktyka SamoUzdrawiania

Lelitek, k. Opoczna

I część: 27-30 czerwca 2019

II część: 25-28 lipca 2018

III część: 15-18 sierpnia 2018

IV część: 12-15 września 2018

Zapraszam Cię do udziału w wakacyjnym cyklu warsztatów odkrywania Siebie i swojej mocy uzdrawiania wszelkich konfliktów, problemów, chorób fizycznych, mentalnych czy problemów finansowych. Każdy warsztat to praktyczna podróż do rozpoznania przyczyny tego konfliktu, zrozumienia jej i uwolnienia z ciała i umysłu.

Ważnym etapem powrotu do domu jest przejście przez pustkę, którą większość ludzi nosi w umyśle zapisanym w ciele. Większość ludzi chce wypełnić ją zewnętrznymi rzeczami. A można ją przejść podczas warsztatu, wypełnić światłem, miłością, czymkolwiek ona chce być wypełniona. Choć tak naprawdę kiedy wejdzie się w tą pustą przestrzeń, to tam jest wszystko czego pragnęliśmy w życiu i już nic nie musimy robić czy wypełniać. Potem stajemy się wolni i spełnieni i wyrażamy na zewnątrz to spełnienie. Oraz przyciągamy wtedy wszystko czego pragnęliśmy czy marzyliśmy. Jest to przyciąganie z poziomu pełni, a nie pustki. Dzięki temu uwalniamy się od przywiązania do tego czego nam brakowało czy potrzebowaliśmy oraz skojarzeń, że to coś na zewnątrz jest naszym obiektem marzeń. Prawdziwym marzeniem jest poznanie Siebie, sPEŁNIenie, powrót do Jaźni, do Źródła, do tego Kim Jestem, odkrycie prawdy o sobie, świecie, Bogu.

Powracam do siebie i jestem w domu. Powracam do domu i jestem w Sobie.

Podczas wspólnych Podróży na wakacyjnych weekendowych warsztatach przejdziemy razem przez kolejne etapy podróży do powrotu do domu, do siebie:

I część: 27-30 czerwca 2019, czwartek – niedziela – PODSTAWA

* Przyjęcie odpowiedzialności za swoje życie.

* MISJA życia. Rozpoznawanie swojego Poczęcia, które niesie przekaz na przyszłość.

* Poznanie naszych Strachów i Tajemnic, schowanych głęboko i dawno w „piwnicach”, uwolnienie ich i zakomunikowanie w bezpiecznej atmosferze warsztatu. Co chowamy w piwnicy czyli – miednicy, biodrach, szkielecie – miejscach, których nie pokazujemy innym.

* Rozpoznawanie darów i ciężarów otrzymanych od naszych rodzin. Co nas niesie przez życie? Poznanie zasad przejmowania historii od przodków poprzez nasze drzewo genealogiczne, tzw. Kwadrat Magiczny (dr. Anne Schucenberg). Uwalnianie się od przekonań i „powinności” wobec rodu według Recall Healing.

* Proces Ogniska rodowego według TheJourney Method by Brandon Bays.

* Poczucie winy, wstyd i strach jako najcięższe emocje w ciele, które blokują przepływ energii.

* Taniec, ruch i kontakt z ziemią jako najlepszy uzdrowiciel tej części naszej istoty. Praktyka tańca.

* Czakra podstawy i sakralna. Rozpoznanie i uwalnianie.

* Poczucie pewności siebie, jako połączenie z ziemią, nogami, z matką i kobietami w rodzie.

* Uwalnianie wszelkich zapisów dotyczących poczucia wartości.

II część: 25-28 lipca 2019, czwartek – niedziela – CIAŁO

* Odkrywanie swojego imienia i jego znaczenia wg symboliki kolorów, nazw.

* Żywioły w naszym życiu. Rozpoznanie jakimi jesteśmy żywiołami i jak je wyrażamy w życiu. Proste sposoby pracy z żywiołami w pracy, domu, życiu na bazie pracy Ricka Jarow „Antykariera, Stwórz Pracę, którą Kochasz” i „Alchemia Obfitości”.

* Co mówią nasze organy wewnętrzne kiedy bolą: płuca, żołądek, nerki, wątroba, jelita, szkielet, itp. kiedy nas „bolą” na bazie RH.

* Siła czy Moc, rozpoznawanie poszczególnych elementów Mapy Poziomów Świadomości według Davida R. Hawkinsa. I

III część: 15-18 sierpnia 2018, czwartek – niedziela – SERCE i GŁOS

* Odkrycie co mówi twoja “twarz” i zmysły, jakie historie stoją za tym, czego nie lubimy czy lubimy: jeść, smakować, mówić, słyszeć, wąchać, patrzeć.Poznawanie znaczenia chorób oczu, nosa, bólu gardła, głowy, itp. według Recall Healing.

* Uwalnianie głosu i ekspresji. Rozpoznawanie wszelkich historii blokowanych w górnej części ciała. Co mówią płuca, serce, tarczyca, krtań, gardło, uszy, itp. kiedy bolą lub noszą jakieś znamiona.

* Osąd i strach przed osądem, śmierć, radość i miłość.

IV część: 12-15 września 2019, czwartek – niedziela – KORONA

* Odnajdywanie odpowiedzi na pytanie „Kim Jesteś?” z wykorzystaniem techniki Diad Komunikacyjnych Intensivu Oświeceniowego – Enlightenment Intensive www.authenticself.co.uk w języku polskim http://thejourney.pl/enlightenment-intensive/

* Ponowne, lekkie narodziny i uwalnianie bólów i problemów związanych z naszym porodem. Uwalnianie starych zapisów związanych z porodem, czyli pierwszą pracą dziecka, które doświadczane jest potem jako wzór pracy w świecie. Tworzenie nowej pracy, którą chcemy wyrażać w świecie.

* Wizja mojego życia, plan działania ze Światłem i Miłością w Obfitości na Ziemi.

* Ustanowienie swojego Królestwa, Ceremonia Koronacji.

To, co nie zostało zakomunikowane, wyrażone, staje się naszym przeznaczeniem” – Carl Gustaw Jung

Na warsztacie każdy z uczestników uzdrawia jakiś problem, chorobę, konflikt lub bolesne uczucie, ból po stracie bliskich czy inną, do tej pory nie rozwiązaną sprawę.

Poprzez uważność, naukę słuchania siebie nawzajem, komunikowanie tego, co jest wewnątrz nas, tego, co czujemy, a nie tylko tego, co myślimy będziemy wspólnie odkrywać tą pamięć i uwalniać się z blokad w umyśle, w podświadomości i ciele, by doświadczyć pełni radości i miłości. Główną z metod jest Recall Healing/Totalna Biologia, the Journey-Podróż Brandon Bays, Diady Komunikacyjne Intensiwu Oświeceniowego, nauki Jezusa z Kursu Cudów, praca z wewnętrznym dzieckiem, Praca-theWork Byron Katie, Antykariera Ricka Jarow, teatr, taniec, wizualizacja, malowanie, symbolika i wiele innych.

Te metody uaktywniają w nas wiarę w siebie i w swoje zdolności uzdrawiania i w to, że każdy z nas „może”, bo ma moc uzdrowić się sam i swoich bliskich.

************* SZCZEGÓŁY ORGANIZACYJNE **************

Organizator i zgłoszenia: Kinga: 511479704, thejourneypl@gmail.com,

Terminarz warsztatów poszczególnych: http://thejourney.pl/terminarz/

Miejsce: wieś Lelitek, gmina Gielniów, w okolicach Opoczna,

KOSZTY warsztatu to:

1. Nocleg: 25 zł./noc Spanie jest w domu lub stodole, na kanapach lub sianie, więc możesz ze sobą zabrać swój śpiwór, kocyk, poduszkę czy karimatę. Albo możesz przyjechać z małą torbą i wszystkie potrzebne rzeczy dostaniesz, bo są na miejscu. Dla chętnych lepszej jakości możliwy jest nocleg w pobliskim pałacu Rusinów (15 km): 65 zł/noc.

Jeśli chcesz przyjechać wcześniej albo zostać dłużej, po warsztacie to też możesz.

2. Karma czyli wyżywienie: Koszt to 50 zł./dzień. Będziemy wspólnie przygotowywać posiłki, albo korzystać z okolicznych specjałów kuchni tradycyjnej.

3. Wynagrodzenie Przewodniczki i gospodyni tej krainy jest płatne według indywidualnego POCZUCIA każdej osoby, która pojawi się w tym domu. Tyle ile czujesz, możesz, chcesz to zapłacisz. Forma też jest dowolna. Ważne natomiast, aby było to jasne i zakomunikowane w sposób otwarty i szczery, z wyrażeniem i uwolnieniem wszelkich odczuć i osądów.

4. Dojazd: Najbliższa stacja PKP to Opoczno lub Opoczno Południe i Drzewica. Pociągi bezpośrednie są z Warszawy, Łodzi, Poznania, Gdańska, Białegostoku, Krakowa…. i Wiednia 🙂 Możesz też dojechać autobusem do wioski obok: Snarki lub Gielniów. No i oczywiście możesz przyjechać swoim autem lub blablacarem, albo jakimkolwiek innym transportem. Motoparalotnia kiedyś tu lądowała na łace, gdy lataliśmy podczas warsztatu nad okolicą. Na dębie przy wjeździe na łąkę prowadzącą do domu jest tabliczka z napisem „KINGiDOM”.

************* O PROWADZĄCEJ i METODZIE ******************

Kinga M. od wielu lat prowadzi projekty i warsztaty, gdzie przekłada wizje oraz marzenia na praktyczne projekty. Od 20 lat zaangażowana w działalność różnych organizacji pozarządowych, wspierających innych w rozwoju. Od 30 lat praktykuje na ścieżce Siddha Jogi. Pracowała jako organizator i tłumacz na warsztatach i sesjach różnorodnych technik uzdrawiania, które sprawdziła na sobie i dzieli się z innymi. Szczęśliwa mama dwóch dorastających synów mieszka w rodzinnym domu na wsi w centralnej Polsce. www.marzeniawdzialaniu.pl

O głównej metodzie pracy podczas warsztatów: http://thejourney.pl/recall-healingtotalna-biologia/

Written on June 15th, 2019 , świadomość
Written on January 17th, 2019 , marzenia, obfitość, świadomość, Totalna Biologia, uzdrawianie

The Journey Pl is proudly powered by WordPress and the Theme Adventure by Eric Schwarz
Entries (RSS) and Comments (RSS).

The Journey Pl

Podroz do Siebie