Powrót do Domu”

Praktyka SamoUzdrawiania

Lelitek, k. Opoczna

I część: 6-9 sierpnia 2020

II część: 27-30 sierpnia 2020

III część: 17-20 września 2020

Zapraszam Cię do udziału w wakacyjnym cyklu warsztatów odkrywania Siebie i swojej mocy uzdrawiania wszelkich konfliktów, problemów, chorób fizycznych, mentalnych czy problemów finansowych. Każdy warsztat to praktyczna podróż do rozpoznania przyczyny tego konfliktu, zrozumienia jej i uwolnienia z ciała i umysłu.

W tym wyjątkowym czasie będziemy odkrywać wszelkie znaczenia słowa DOM i uwalniać kotwice dołączone do tego stanu. Dom może być stanem bycia i przypomnienia sobie o prawdziwym domu czyli niebie, a nie tylko miejscem, które kojarzymy jako mieszkanie, budynek czy miejsce, gdzie przebywamy. Może być to każda przestrzeń gdzie CZUJEMY się jak w Domu. Aby poczuć się jak w domu wszędzie najpierw potrzebujemy uwolnić te kotwice, przekonania ziemskie, systemowe uwarunkowania, które nosimy w sobie i nawet nie zauważamy jak one zniewalają nasze postrzeganie rzeczywistości i życia na ziemi. Powrót do domu to również powrót do początku. Do tego, skąd pochodzimy, do prawdy o tym kim jesteśmy. W sanskrycie, który jest jednym z najstarszych języków świata słowo OM oznacza początek, pierwotny dźwięk, z którego wszystko pochodzi. Jest to jedna z mocniejszych mantr, czyli z mocą wypowiedzianych słów. Czy zauważyłaś że w słowie dOM jest zawarta ta piękna mantra? Mówimy skrycie w sanskrycie i nie wiemy, że mantrujemy codziennie. 😉 Podobnie jest z wieloma innymi słowami, chorobami czy konfliktami, których doświadczamy w życiu, a które możemy szybko uzdrowić gdy uwolnimy ograniczające przepływ i prawdę znaczenia. Ciało człowieka jest doskonałe i piękne tak jak ziemia. Jeśli pojawia się choroba czy jakikolwiek problem to znaczy że umysł popełnił jakiś błąd, najczęściej wynikający z niewiedzy, lub posiadania błędnych danych. I jak każdy błąd można go naprawić i posprzątać to co wydarzyło się w przeszłości i teraz spotyka nas jako ból.

CG Jung powiedział, że „to, co nieuświadomione, czyli nie zakomunikowane spotyka nas jako przeznaczenie”. Najpiękniejsza wiadomość jest taka, że można to uzdrowić. Zakomunikowanie, wyrażenie bolesnych myśli, historii i uczuć z przeszłości daje czystą przyszłość. Tu i Teraz.

Podczas wspólnych Podróży na wakacyjnych weekendowych warsztatach przejdziemy razem przez kolejne etapy podróży do powrotu do domu, do siebie i uwalniania poszczególnych historii zapisanych w odpowiednich miejscach w ciele:

I część: 6-9 sierpnia 2020, piątek – poniedziałek – PODSTAWA

* Zgromadzenie Skrzypcowe w stodole.

* Odkrywanie swojego imienia i jego znaczenia wg symboliki kolorów, nazw i historii do niego, czyli do naszej tożsamości dołączone.

* Odnajdywanie odpowiedzi na pytanie Kim Jestem? http://thejourney.pl/enlightenment-intensive/

* Poznanie naszych Strachów i Tajemnic, schowanych głęboko i dawno przez naszych przodków. Co chowamy w piwnicy czyli – miednicy, biodrach, szkielecie – miejscach, których nie pokazujemy innym. A które mówią też o poczuciu wartości.

II część: 27-30 sierpnia 2018, piątek – poniedziałek – SERCE

* Odkrycie co mówi twoja “twarz” i zmysły, jakie historie stoją za tym, czego nie lubimy czy lubimy: jeść, smakować, mówić, słyszeć, wąchać, patrzeć.Poznawanie znaczenia chorób oczu, nosa, bólu gardła, głowy, itp. według Recall Healing.

* Uwalnianie głosu i ekspresji. Rozpoznawanie wszelkich historii blokowanych w górnej części ciała. Co mówią płuca, serce, tarczyca, krtań, gardło, uszy, itp. kiedy bolą lub noszą jakieś znamiona.

* Osąd i strach przed osądem, śmierć, radość i miłość.

III część: 17-20 września 2019, piątek – poniedziałek – KORONA

* Ponowne, lekkie narodziny i uwalnianie bólów i problemów związanych z naszym porodem. Uwalnianie starych zapisów związanych z porodem, czyli pierwszą pracą dziecka, które doświadczane jest potem jako wzór pracy w świecie. Tworzenie nowej pracy, którą chcemy wyrażać w świecie.

* Wizja życia, plan działania ze Światłem i Miłością w Obfitości na Ziemi.

* Ustanowienie swojego Królestwa, Ceremonia Koronacji.

Te metody uaktywniają w nas wiarę w siebie i w swoje zdolności uzdrawiania i w to, że każdy z nas „może”, bo ma moc uzdrowić się sam i swoich bliskich.

************* SZCZEGÓŁY ORGANIZACYJNE **************

Organizator i zgłoszenia: Kinga: 511479704, kingavision@gmail.com,

Terminarz warsztatów poszczególnych: http://thejourney.pl/terminarz/

Miejsce: wieś Lelitek, gmina Gielniów, w okolicach Opoczna,

KOSZTY warsztatu to:

1. Nocleg: 25 zł./noc Spanie jest w domu lub stodole, na kanapach lub sianie, więc możesz ze sobą zabrać swój śpiwór, kocyk, poduszkę czy materac. Albo możesz przyjechać z małą torbą i wszystkie potrzebne rzeczy dostaniesz, bo są na miejscu.

Dla chętnych lepszej jakości możliwy jest nocleg w pobliskim pałacu Rusinów (15 km): 65 zł/noc.

Jeśli chcesz przyjechać wcześniej albo zostać dłużej, po warsztacie to też możesz.

2. Karma czyli wyżywienie: Koszt to 50 zł./dzień. Będziemy wspólnie przygotowywać posiłki, albo korzystać z okolicznych specjałów i lokali.

3. Wynagrodzenie prowadzącej Podróż i gospodyni tej krainy jest płatne według indywidualnego POCZUCIA każdej osoby, która pojawi się w tym domu. Tyle ile czujesz, możesz, chcesz to zapłacisz. Forma też jest dowolna. Ważne natomiast, aby było to jasne i zakomunikowane w sposób otwarty i szczery, z wyrażeniem i uwolnieniem wszelkich odczuć i osądów.

4. Dojazd: Najbliższa stacja PKP to Opoczno lub Opoczno Południe i Drzewica. Pociągi bezpośrednie są z Warszawy, Łodzi, Poznania, Gdańska, Białegostoku, Krakowa…. i Wiednia 🙂 Możesz też dojechać autobusem do wioski obok: Snarki lub Gielniów. No i oczywiście możesz przyjechać swoim autem lub blablacarem, albo jakimkolwiek innym transportem. Motoparalotnia kiedyś tu lądowała na łące, gdy lataliśmy podczas warsztatu nad okolicą. Na dębie przy wjeździe na łąkę prowadzącą do domu jest tabliczka z napisem „KINGiDOM”.

************* O PROWADZĄCEJ i METODZIE ******************

Kinga Milo kiedyś Maruszczak od wielu lat prowadzi projekty i warsztaty, gdzie przekłada wizje oraz marzenia na praktyczne projekty. Od 20 lat zaangażowana w działalność różnych organizacji pozarządowych, wspierających innych w rozwoju. Od 30 lat praktykuje na ścieżce Siddha Jogi. Pracowała jako organizator i tłumacz na warsztatach i sesjach różnorodnych technik uzdrawiania, które sprawdziła na sobie i dzieli się z innymi. Szczęśliwa mama dwóch dorastających synów mieszka w rodzinnym domu na wsi w centralnej Polsce. www.marzeniawdzialaniu.pl

O głównej metodzie pracy podczas warsztatów: http://thejourney.pl/recall-healingtotalna-biologia/

Written on July 19th, 2020 , świadomość

Witaj!

W tym wyjątkowym i wspaniałym czasie witam Cię Podróżniku! Podobno najlepszym co nam się wydarza jest życie w ciekawych czasach. Czy takie atrakcje jak teraz są wystarczająco ciekawe?

Oczywiście niektórym wydaje się że to koniec świata jaki znamy i taka też może być prawda. Albo że ……… (cokolwiek ty wpiszesz tutaj).

I właśnie teraz, a właściwie zwłaszcza teraz radość i szczęście jest wskazane do odczuwania i na czasie. Lub jak to określiła moja Guru podczas wielkanocnego przekazu: Szczęście nadal jest trendem. Choć uśmiechałam się myśląc, że gdyby to zdanie przetłumaczyli Górale z Podhala, którzy zamieniają pewne zgłoski w wyrazach na inne to brzmiałoby: Szczęście nadal jest trondem. I wtedy nie byłoby to najlepsze zdanie, bo „trondem” można się też zarazić i były takie epidemie w historii. Może kiedyś szczęście będzie również zarazą. Tu mamy tu super tłumaczenie: https://www.siddhayoga.org/teachings/gurumayis-teachings-for-2020/employing-the-virtues

To co się wydarza może być katastrofą albo błogosławieństwem. Jak zawsze można spojrzeć na jasną stronę albo ciemną stronę. Szklanka może być do połowy pusta albo do połowy pełna? Którą wersję wybierasz?

Ja widzę całość, bo prawdą jest że szklanka jest i w połowie pusta i pełna. Kwestią jest tylko interpretacja tego faktu i zrobienie afery z tego że jest pusta, albo zrobienie burzy w tej przysłowiowej szklance wody. System może zrobić wszystko, a ty, ja możesz temu podlegać i wierzyć, albo zatrzymać się i rozpoznać całą sytuację w sobie. W sobie również możesz ją zmienić.

Dla mnie najważniejsza wiadomość jest taka, że mogę się napić i zaspokoić pragnienie tą wodą, gdy będę powoli i z rozkoszą delektować się uczuciem picia wody, doświadczaniem przepływu i czuciem. Ty też możesz. Naprawdę. 🙂 Weź szklankę wody, a nawet pół i sprawdź. Nie wierz mi na słowo, tylko doświadcz.

W miejsce tej wody możesz umieścić cokolwiek jest twoim marzeniem, pragnieniem czy potrzebą, które w tej sytuacji musisz zatrzymać, ograniczyć czy zupełnie zrezygnować.

A najlepszym co polecam zrobić to pójść napełnić kolejną szklankę, kiedy wypiję tamtą. I najlepiej dotrzeć do źródła czystej wody. Wewnątrz i w świecie też. Wewnątrz bije ono w sercu każdego z nas. Kiedy odkryjesz źródło w sobie, to przestajesz być zależny od źródła zewnętrznego, bo wtedy to ty jesteś tą fontanną obfitości.

Ten obrazek fontanny namalowałam w poniedziałek wielkanocny jako prezent urodzinowy dla przyjaciela. 2 dni wcześniej rozmawiałam z nim w dniu jego urodzin. W trakcie rozmowy on naprawiał fontannę w ogródku swojego domu, a ja naprawiałam wewnętrzną w swoim domu, w sercu. 🙂 Wspólnie TO uzdrowiliśmy.

Potem po namalowaniu przeczytałam jeszcze w książce innego mojego przyjaciela Ricka Jarow „Antykariera – w poszukiwaniu pracy życia” o tym, że „Serce jest siedzibą dobrobytu. Jeśli ktoś osiąga dobrobyt, nie mając otwartego serca, to nadal będzie się czuł biedakiem.” Ta książka kiedyś była wielkim wsparciem na etapie zmiany i wytrwania w pracy, która zawsze była inna. Może dla Ciebie też będzie, bo nadal jest aktualna. Tutaj fragment książki: http://thejourney.pl/spotkanie-anty-kariery-rick-jarow/

Wydaje się, że ta sytuacja jest wyjątkowa i coś nam zabiera, ograbia z tej połowy szklanki wody. A w historii ludzkości co chwilę wydarzały się podobne. Tylko że umysł ma tendencję do zapominania i wypierania ze świadomości, więc kiedy coś takiego się wydarza to się czuje zaskoczony i zdezorientowany. Jeśli ktokolwiek interesuje się historią to łatwo zauważy, że podobne „sytuacje” wydarzały się już wielokrotnie. W ubiegłym wieku co kilkanaście lat były wojny, I światowa, potem II, potem zimna wojna, potem stan wojenny w Polsce, a w międzyczasie różne małe lub większe „zawieszenia” systemu. No i pamiętajmy, że cały czas trwała wojna domowa, o której nawet zrobiono świetny serial. W tym tysiącleciu mieliśmy też już chwilę „zatrzymania świata” po upadku World Trade Center, po którym podróżowanie samolotami na całym świecie się zmieniło. Ostatnio czytam też książkę o życiu Świętej Kingi i okazuje się że w trakcie jej prawie 60 letniego życia Polskę najeżdżały hordy tatarskie i to 3 razy, w 1241, w 1259, w 1287. Dokładnie w odstępach 18-19 lat, kiedy kraj został już odbudowany, wrócił do normy i bogactwa, pojawiali się znów Tatarzy, niszczyli, grabili, palili wszystko na drodze, a ludzie musieli chować się w jaskiniach czy zamkach. I odchodzili, jak zaraza. A potem zabawa zaczynała się od nowa. I w następnych wiekach to samo. Ciekawa jest prawidłowość tych wojen co 18-19 lat, również w tym wieku. Teraz mamy napad … wirusa, kiedyś byli Hunowie, albo Niemcy, albo ….. zawsze ktoś lub coś na zewnątrz, co można uznać za „winnego” problemu.

Ego co chwilę wymyśla nowy rodzaj wojny czy konfliktu, za 20 lat będzie to wojna już tylko wirtualna, komputerowa, gdy zawirusowany będzie cały system bankowy czy przekazu informacji. Dlatego znając historię warto się z niej uczyć lekcji i nie powtarzać tego, co już mogliśmy się nauczyć w poprzedniej „klasie”. A jeśli teraz się nauczymy, to super, brawo 🙂 I warto „docenić” to, że obecna sytuacja jest jednak o wiele lepsza niż ta 100 czy 700 lat temu.

Tą lekcją jest pokój, miłość i przebaczenie, które uwalnia z więzienia umysłu tego świata. Jeśli chcesz, aby na świecie nastał pokój to jedynym miejscem gdzie on może nastać jest twój własny umysł.

A jak ty myślisz?

I jak Ty się czujesz w tej sytuacji?

Zapytałam specjalnie o to co myślisz, abyś sprawdził jaka jest pierwsza odpowiedź, a potem sprawdź odpowiedź na drugie pytanie?

Zanim zaczniesz czytać dalej moje słowa, posłuchaj siebie, tego, co jest odpowiedzią w tobie.

…..

Czy przez ten czas zatrzymałeś się i przyjrzałeś, rozpoznałeś i uwolniłeś swoje myśli i uczucia związane z tą sytuacją, czy też biernie podlegasz temu, czym karmi cię świat i media?

Ładnie te etapy zmian w historii opisała z punktu widzenia astrologicznego Maria Moonset: https://moonsetstory.blogspot.com/2020/03/wiatr-zmian-2020-efekty-koniunkcji.html

Najlepszy chyba mem o tej sytuacji widziałam na początku marca, kiedy sytuacja dopiero się rozkręcała. Teraz jest już inaczej, ale tym bardziej w kontekście esencji całej sytuacji ten „żart” jest prawdziwy.

W banku stoją ludzie czekający do kasy.

Wchodzi gość z maseczką na twarzy.

Wszyscy zamierają w przerażeniu, że to wirus.

Gościu wyciąga pistolet i woła: To jest napad. Wrzucać mi tu kasę do worka.

Wszyscy oddychają z ulgą i posłusznie robią co każe.

Długo dojrzewałam do wysłania tego listu, bo przechodziłam też swoją wewnętrzną kwarantannę, która dzisiaj się zakończyła. Kiedy zaczęłam pisać ten list to uśmiechałam się myśląc, że teraz większość ludzi nie będzie miała wymówki, że nie ma czasu przeczytać mojego długiego listu, bo raczej na brak czasu to teraz niewielu może narzekać. 🙂

Więc usiądź wygodnie,

weź głęboki oddech i …..

enjoy your flight – przyjemnej podróży. 🙂

Ja widzę i doświadczam samych korzyści z tej całej sytuacji. Dla mnie to niezwykła podróż, podczas której codziennie odkrywam nowe aspekty siebie i świata. Kiedy mnie ktokolwiek pyta o to jak się czuję, to odpowiadam że doskonale, bosko (również dlatego, że w języku hiszpańskim bosque, czyt. boskie, oznacza las ;). Niewiele się również zmieniło w mojej sytuacji życiowej przez wirusa. Mieszkam w lesie (prywatnym), palę w piecu, raz w tygodniu albo nawet rzadziej jeżdżę po chleb do pobliskiej wsi albo po zakupy do pobliskiego miasteczka. Rok temu podjęłam decyzję, aby coraz mniej wyjeżdżać z domu, więc ten etap zatrzymania jest dla mnie błogosławieństwem.

Ale też piszę do Ciebie bo wiem, że nie wszyscy mają tak bosko. Oraz po to, abyśmy jednak ten stan wyjątkowy zakończyli, razem, nie czekając na świat że nam go zakończy. Tylko że tutaj każdy z nas ma wykonać swoją część „pracy” uwalniania się z zamknięcia.

Zawsze kiedy ktoś mnie pyta kiedy to coś, cokolwiek ktoś przeżywa się skończy, to cytuję słowa Jezusa, który w Ewangelii według Tomasza na takie pytanie odpowiadał „Czyż odkryliście początek, iż końca szukacie? Bo tam, gdzie początek jest, tam koniec będzie. Szczęśliwy ten jeden, który stoi na początku: Ten jeden pozna koniec i nie skosztuje śmierci”. Dlatego uwielbiam totalną biologię, bo dzięki niej rozpoznałam jak praktycznie dotrzeć do początku każdej historii czy choroby. Czyli przypomnieć sobie początek jakiekolwiek zdarzenia, choroby, historii i początek mojego życia aby wreszcie odPocząć.

Kiedykolwiek ktoś przychodził do mnie z jakąś chorobą, konfliktem, problemem to zawsze pytałam najpierw o początek pojawienia się tego problemu, co uaktywniło pojawienie się tego bólu, jakąkolwiek formę on mógł przybierać. I oczywiście większość opowiadała o wydarzeniach, faktach, bo tak byliśmy uczeni, aby na takie rzeczy zwracać uwagę. A ja pytam o uczucia, nie te oczywiste, świadome, ale głównie te niewyrażone, zablokowane i obarczone osądem, winą uczucia, bo to jest to, co powoduje wszelkie choroby tego świata, te indywidualne i te globalne.

Po pytaniu i odnalezieniu odpowiedzi o początek „choroby” samoistnie przechodzimy do początku naszego życia, do porodu, jeśli to dotyczyło konfliktów z pracą, ze światem, a potem głębiej o poczęcie i wszelkie wydarzenia w trakcie ciąży. I większość ludzi była na początku zadziwiona tym pytaniem, bo przecież przychodzili z „konkretnym” problemem, chorobą, a ja pytałam i nadal pytam o ODCZUCIA na początku naszego życia, bez względu na to jak wygląda problem teraz. Choć gdy pytasz rolnika gdzie i w jakich warunkach zasiał ziarno to nie jest to ważne dla całej rośliny, która wyrasta z ziarna? O uczucia kiedyś nie pytano, ale rolnicy sami korzystali z rytmów księżyca, czyli wody, czyli uczuć, które wpływały na jakość całego plonu.

Według Totalnej Biologii Choroba jest rozwiązaniem konfliktu, a nie konfliktem samym w sobie, choć nieświadomy umysł, czyli większość świata postrzega chorobę jako coś złego, z czym trzeba walczyć. To, co jednak potwierdziły tysiące, a pewnie już teraz miliony ludzi na całym świecie zajmujące się uzdrawianiem to, że wyrażenie tych odczuć, przyznanie się do nich i uwolnienie ich z ciała powoduje uruchomienie przepływu i uzdrowienie.

I piszę Ci o tym, choć pewnie już to wielokrotnie pisałam, a ty czytałeś w wielu różnych tekstach czy książkach, jednak powtarzanie i przypominanie jest najlepszą metodą na zrozumienie i zapamiętanie. Jak to powiedział Carl Gustaw Jung „To, co nie zostało zakomunikowane, wyrażone w przeszłości, staje się naszym przeznaczeniem w teraźniejszości.”

Obecnie wszyscy chorujemy na koronawirusa, nawet jeśli tylko ułamek populacji „rzeczywiście” jest „zarażonych” w ciele. Ta choroba stała się naszym „przeznaczeniem”, której znaczenie każdy z nas może i nawet powinien odkryć i uzdrowić w sobie. Dlatego o tym pisze, bo robię to codziennie.

Rozpoznaję po kolei wszystkie historie, które są związane z tą chorobą i uzdrawiam je w sobie.

I głównym konfliktem jest tutaj strach we wszystkich jego odmianach. A jego rozwiązaniem jest …. według umysłu i świata poczucie bezpieczeństwa. A według Ducha coś innego, o czym zapominamy, a jest odpowiedzią na wszelkie problemy tego świata: Miłość! https://www.youtube.com/watch?v=1RyjqHE_UkU

I to jest pytanie czym dla Ciebie jest poczucie bezpieczeństwa? Często o to pytam na warsztatach czy sesji bo dzięki temu można momentalnie poczuć się bezpiecznie. Kiedy odkryje się przekonania dołączone do tego stanu i uwolni te haczyki i połączy z czystym uczuciem bezpieczeństwa, który każdy z nas ma wewnątrz siebie.

Zastanów się teraz, w tej chwili, co dla Ciebie znaczy bezpieczeństwo. Z czym je kojarzysz? Jakie warunki według twojego zapisu w umyśle muszą być spełnione, abyś czuł się bezpiecznie, czyli wtedy też nie podlegał strachowi?

…..

Masz to?

Ja jestem bezpieczna, bo mam uczucie bezpieczeństwa w sobie, bez względu na to gdzie mieszkam czy z kim przebywam i co robię. Bo to jest jak sama nazwa mówi poczucie, a nie rzecz, to stan ducha, świadomość tego, kim jestem naprawdę, które mam od zawsze w sobie. Każdy z nas to ma, tylko zapomnieliśmy, bo ta pamięć jest głęboko poza zasłonami umysłu i została zastąpiona przekonaniem, że to pieniądze, zdrowie, dom, rodzina, pokój na świecie czy cokolwiek masz na tej liście jest tym bezpieczeństwem. A to jest uczucie wewnętrzne, które może być wolne od tych wszystkich rzeczy, bo wtedy możesz się czuć bezpiecznie w każdej sytuacji czy miejscu. To prawda o tym, że życie trwa wiecznie i nie można go zabić ani ty ani nikt tutaj umrzeć. Umrzeć może tylko ciało, choć ono też tylko ulega przemianie, ale duch zawsze jest wieczny.

Ja podróżowałam po Europie autostopem sama setki tysięcy kilometrów, również nocą właśnie dlatego, że czułam się bezpieczna, choć większość bała się nawet słuchać samych opowieści o moich podróżach. Teraz wszystko co do tej pory było „filarami” ziemskimi kojarzonymi z bezpieczeństwem odchodzi. Właśnie po to, by nas w pełni uwolnić, abyśmy odkryli prawdę poza iluzjami, które sprzedawał nam ten system, a my uwierzyliśmy.

I rozumiem, że większość ludzi będzie miała właśnie opór przed puszczeniem przywiązania do tego, co przez lata stanowiło fundament życia i poczucia bezpieczeństwa. Tylko że jeśli byłby to prawdziwy fundament, zbudowany na solidnych podstawach i prawdzie o tym, czym jest życie i co jest tutaj ważne, to nigdy by się nie rozwalił. A ten świat upada, dlatego że jest zbudowany jak domek z piasku, który przy pojawieniu się większej fali rozpuści się w niej i zniknie.

Bardzo często podczas tego czasu przypominała mi się moja ulubiona opowieść o tym, że wszystko co się wydarza jest ku najlepszemu. Wysyłam ci ją już dziesiątki razy, ale dziś naprawdę proszę przeczytaj ją i zrozum, że ona właśnie jest o takiej sytuacji. http://thejourney.pl/wszystkiego-co-najlepsze/

Dla mnie przez wiele lat te słowa Trust – Zaufaj że wszystko cokolwiek się wydarza jest ku najlepszemu, były wsparciem w momentach przejścia. Czułam, że to prawda, ale ja teraz tego jeszcze nie widzę jako najlepszego, bo żal, strach, złość przesłaniał mi to widzenie. Kiedy w 1997 r. szukałam pracy i nie wiedziałam co robić w życiu, kiedy w 2001 r. się rozwodziłam, kiedy w 2004 r. mój brat popełnił samobójstwo, kiedy w 2010 byłam przez 2 miesiące bez pracy i środków na utrzymanie dzieci i mieszkania w mieście. Ja to naprawdę wszystko przeszłam, nie piszę ci o moim cudownym stanie teraz, dlatego że tak zawsze było. Teraz widzę każde z tych doświadczeń jako etap przejścia do nowego i jestem wdzięczna za każde doświadczenie. Ponieważ byłam przywiązana do rzeczy, ciał, ludzi, zdarzeń to wtedy bolało. Bo nie widziałam i nie czułam tego, co jest głębiej, niezmienne, trwałe i czyste. Teraz widzę, czuję i doświadczam tego zaufania, spokoju i miłości. I nadal codziennie czyszczę wewnętrzną przestrzeń i uwalniam jeszcze nadal leżące zapisy przywiązania,drobne, już nie tak ogromne jak kiedyś kolosy, ale to nadal jest codzienna praktyka i praca. Od kiedy zrozumiałam, że to ta praca uwolni mnie od wojen i bólu tego świata, to … po prostu ją robię. Tak samo jak kiedyś codzienne pisanie projektów o dotacje, pracę z politykami, zakładanie dziesiątek stowarzyszeń i fundacji, organizowanie festiwali, koncertów itp., itd.,

Kiedy 9 lat temu zaczęłam prowadzić warsztaty to kolejne zdanie Jezusa z Kursu Cudów dało mi kolejne wsparcie do wprowadzenia w życie tego zaufania i codziennego praktykowania odpuszczania starych historii, które więziły mnie w bólu:„Cuda są prawem każdego, ale najpierw koniecznie jest oczyszczenie”.

Obecnie wszyscy przechodzimy czas oczyszczania. Wirusy i bakterie takie mają zadanie w przyrodzie. A dla mnie głębokim celem tego całego procesu jest doświadczanie cudów. A dla Ciebie? Jak każdy remont i sprzątanie nie trwa wiecznie, choć każdy kto go przechodził uważa, że to trwało ”zbyt długo”. A to tylko trwało tyle ile było do wyremontowania. Jeśli zrobisz to w mądry sposób, to potem będziesz miał… porządek. Jeśli będziesz walczył z tym, co się wydarza, to .. będziesz miał walkę. A to i tak się wydarzy. Nawet jeśli remont „kosztuje” i większość może być „spłukana”, to na końcu wszystko jak zawsze będzie dobrze, bo taka jest natura cyklów życia.

Kilka lat temu spędziłam trochę czasu czytając o wszystkich epidemiach w historii ludzkości. Zajęłam się tym nie dlatego, że tak mnie pasjonują choroby, bo akurat choroby mnie w ogóle nie interesują. Interesuje mnie uzdrawianie i uwalnianie się od chorób i konfliktów. Zajęłam się tym ponieważ uczestnik warsztatu w Biorezydencji w Górach Izerskich rzucił mi w twarz „Ty Cholero!”. I oczywiście potraktowałam to jak komplement. 😉 Bo czułam, że chciał mi dać znać, jak docenia to, że powiedziałam mu prosto w oczy prawdę, którą on znał, ale ściemniał przed światem że jest inaczej. Wolałabym żeby ktoś inaczej wyrażał swoje uznanie, ale skoro otrzymałam takie, to usiadłam do rozpoznania tej etykietki. Jak to zawsze robię, jeśli ktoś rzuca mi „mięsem” w twarz, albo nawet opowiada jakąkolwiek krytykującą historię w mojej obecności. Przyglądam się temu czemuś, niekoniecznie to zjadam, nie karmię się tą krytyką, ani jej nie przejmuję, tylko ją przYjmuję na chwilę i kiedy rozpoznam znaczenie, to ją odpuszczam. W końcu jestem od 30 lat wegetarianką, więc za taką „karmę” już dziękuje. 😉

I odkryłam zarówno w internecie jak i w materiałach Recall Healing i Totalnej Biologii, że cholera podobnie jak dżuma czy inne epidemie pojawiała się na przestrzeni wieków w trakcie dużych zmian kulturowych. Kiedy coś starego, system, wierzenia religijne, kultura, wiedza odchodziły, ale „stare” pokolenie przywiązane do tradycji nie chciało tego puścić to wtedy na scenę wkraczały wirusy, bakterie, choroby, które robiły czystkę. Ci, którzy chcieli się oczyścić i poddali się kwarantannie w większości przeżywali. Oporni na zmiany odchodzili. To właśnie od tych epidemii wzięło się to sformułowanie. Kwarantanna pochodzi od słowa qwarenta czyli czterdzieści, bo tyle trwa kwarantanna, czyli leczenie objawów cholery. To jest przechodzenie 40 dniowego postu, który wymaga odosobnienia, wręcz izolacji od bodźców zewnętrznych, czystości i picia przede wszystkim wody. 🙂 Teraz przechodziliśmy ten etap w okolicach wielkiego postu, który właśnie trwa około 40 dni. Kościół nie wymyślił sobie tego postu bez sensu. Zresztą on tylko przyjął metody już od tysiącleci znane u pogan albo innych religii jako sposób na przejście zmiany. Chyba pierwszym znanym „przejściem” był Potop, który trwał 40 dni.

Moja koleżanka z Recall Healing Magda Wdowiak napisała też świetny tekst o koronowirusie, który polecam: http://kuznia-zdrowia.pl/koronawirus-covid-19-w-biologii-totalnej-upadek-patriarchatu-na-swiecie/ Ja napisałam trochę inne spojrzenie i raczej odnośnie samego słowa pandemia i co ono tak naprawdę oznacza, ale o tym będzie w następnym liście.

Kwarantanna już niedługo może się zakończyć, jeśli przejdziemy ją wszyscy świadomie i otworzymy się na zmiany. Każdy z nas tą zmianę przechodzi. I od ciebie zależy czy przejdziesz ją z lekkością czy z bólem, bo ona i tak się wydarzy. I twoje odczucia i myśli mają również wpływ na zakończenie tej sytuacji. Bo kto ma to zrobić? Rząd, WHO, lekarze? Tak, oni robią to co mają robić. Ale tu potrzebne jest zupełnie nowe rozwiązanie, takie, jakiego jeszcze świat nie zna, bo przecież niby jest to nowy rodzaj wirusa, więc to może potrwać miesiącami albo nawet rok. Chodzi też o kolektywną współpracę i wspieranie się, nawet jeśli właśnie teraz nie możemy tego robić często „fizycznie”. To jest piękna lekcja tego, co tak naprawdę jest ważne w obecnym świecie. Czy obecność ciałem, czy … duchem?

Co dla Ciebie jest ważne w tym czasie? Nad czym, za czym ty płaczesz teraz, czego ci brakuje w tym wyjątkowym czasie? I co odkryłeś podróżniku wyjątkowego i ważnego o sobie teraz?

I jeśli każdy z nas poczuje odpowiedzialność za tą sytuację i uzdrowi ją w sobie, to … może zdarzy się Cud. Nie wiem jaki, ale z doświadczenia wiem, że kiedy ja uzdrowiłam w sobie jakikolwiek ból i konflikt, to przekładało się na wsparcie w rozwiązaniu następnych osób, a nawet dużych grup. To nawet jest chyba logiczne i każdy z nas tego doświadczył, że jeśli nauczyliśmy się ze zrozumieniem jakiegoś materiału, rozwiązaliśmy jakieś zadanie, to z łatwością mogliśmy pomóc komuś innemu rozwiązać podobne, przedstawić je na forum nawet, jeśli ktoś miał ochotę. I kiedy mówię o odpowiedzialności to nie oznacza to od razu robienia czegoś i działania w celu ratowania świata. Tak byliśmy uczeni, aby rozumieć to słowo. I jeśli masz ochotę to robić, cokolwiek, to proszę bardzo, jeśli wierzysz że to coś zmieni i rozwiąże konflikt. Ja kiedyś w to wierzyłam i byłam działaczką i aktywistką lokalną. Tylko że jeśli moje, twoje, systemu działania nie przynosiły trwałego rezultatu, bo były zalepianiem dziury, w którą za chwilę ja i system znów wpadał. Co powodowało znów głębokie poczucie winy, frustrację, żal i złość. I tak w kółko. Każdy z nas nosi na barkach całe ciężary poczucia winy z przeszłości, które blokują przepływ zarówno krwi, tlenu jak i impulsów nerwowych, które uaktywniają w naszej głowie zdolności rozumowego myślenia i np. znajdywania o wiele szybciej rozwiązań konfliktów. Bo nie ma połączenia ze źródłem, które jest w sercu. Jak możesz mieć połączenie między głową i sercem, jeśli po drodze masz wielkie głazy poczucia winy na barkach, a w płucach kamienie czyli smutki i żale? No i oczywiście strachy, które są strażnikami tej przeszłości, która wydaje się nam taka straszna.

Teraz kiedy rozumiem słowo odpowiedzialność jako Odpowiedzi-al-Ność czyli inaczej to ujmując „nosić odpowiedzi w sobie” to widzę jak lekko można żyć i odpowiadać na każdy problem. Bo odpowiedzi są już w nas, trzeba do nich tylko dotrzeć. I odpowiedzią jest czasem powiedzenie właściwego słowa, rozwiązanie zagadki, a czasem działanie, zrobienie czegoś jako odpowiedź – reakcja na problem. Jednak najważniejsze jest najpierw odkrycie tej odpowiedzi, a potem działanie, a nie odwrotnie. A drogą odnajdywania odpowiedzi jest drogą do wewnątrz, do źródła wszelkiej prawdy, do serca, gdzie podobno mieszka miłość i Bóg. To może mało do tej pory uczęszczana ścieżka, ale polecam. Kiedyś będzie bardzo popularna. http://thejourney.pl/droga/ W słowie „odpowiedzialNOŚĆ” jest również OŚ. Co dla Ciebie jest tą osią, na której opierasz swoje działania i wybory?

I dlatego piszę do Ciebie, bo chciałabym odkryć razem to rozwiązanie, a właściwie otworzyć przestrzeń, w której to rozwiązanie się pojawi. Może nie będzie to sposób, którego większość ludzi się spodziewa. Bo ten czas jest czasem zmian i odkrywania innych, wodnikowych, niekonwencjonalnych rozwiązań. Nastaje Era Wodnika, który patronuje innym, odważnym, czasem nawet szalonym pomysłom. Co nie znaczy, że niebezpiecznym, tylko innym, trochę „dziwnym” dla tradycyjnego podejścia. Ale też ta sytuacja, której obecnie doświadczamy jest inna, mimo że w historii były podobne. Dlatego też rozwiązanie ma być inne. I każdy z nas może je odnaleźć.

Zatrzymaj się na chwilę teraz i zastanów jakie rozwiązanie uzdrowiłoby tą sytuację? Co byłoby dla Ciebie największą niespodzianką i rozwiązaniem tego co wydarza się na poziomie fizycznym obecnie? Co może uzdrowić ciało fizyczne oraz ten świat i wyzwolić z tego „więzienia”?

Przypomniały mi się tutaj słowa Gandhiego „Bądź zmianą, którą pragniesz widzieć w świecie”.

I kiedy chodzi o zmianie to nie od razu chodzi o działanie. Gandhi zrozumiał co ma robić i jak robić właśnie kiedy jego „ciało fizyczne” było w więzieniu. Ale wtedy właśnie jego „duch” się narodził.

Bo tak bardzo cenimy ciało fizyczne i jego cechy, a zapominamy czym ono tak naprawdę jest. I ludzie czasem jeszcze dziwią się, kiedy ja pytam i mówię o uczuciach jako tej wodzie, z której „zbudowane” jest to konkretne ciało, a na głębszym poziomie to energia. Czy pamiętasz lekcje fizyki ze szkoły i czego nas tam uczono? „Fizyka to nauka przyrodnicza, zajmująca się badaniem najbardziej fundamentalnych i uniwersalnych właściwości oraz PRZEMIAN MATERII i ENERGII, a także ODDZIAŁYWAŃ między nimi”. https://pl.wikipedia.org/wiki/Fizyka Czy mamy tu coś o „konkretnym” ciele „fizycznym”?

Dla mnie najsławniejszym fizykiem i matematykiem był Albert Einstein, urodzeniowy wodnik (tak jak ja ;). Kiedyś, 18 lat temu, gdy pracowałam w Wojewódzkim Ośrodku Kultury w Elblągu i dostałam talon na kupienie sobie prezentu z okazji Dnia Kobiet wybrałam książkę „Myśleć jak Einstein”. To taki „typowy” prezent wodnikowej kobiety 😉 Co oczywiście nie oznacza, że będę twierdzić, że Einstein był kobietą, jak to próbowały udowadniać bohaterki polskiego filmu SEKSMISJA, który wydaje się być również dziś bardzo „proroczym”. Dla nich zarazą było „coś” innego i uśmiałam się oglądając te 4 minuty 😉 https://www.youtube.com/watch?v=lwleaxA0ps0

Książkę o Einsteinie przeczytałam, choć do dziś pamiętam właściwie jedno stwierdzenie. Pamiętam nie tylko dlatego, że jest mądre, ale przede wszystkie dlatego, że sprawdziłam prawdziwość jego tysiące razy. Wyobraźnia jest ważniejsza niż wiedza, bo choć wiedza wskazuje na to, co jest, wyobraźnia wskazuje na to, co będzie. https://pl.wikiquote.org/wiki/Albert_Einstein

Dlatego tak prowadziłam przez lata warsztaty i sesji, zadając pytania, a nie przedstawiając ci daną, już poznaną przeze innych, nawet bardzo mądrych ludzi wiedzę. Dzięki temu podczas każdego warsztatu czy sesji okazywało się, że wspólnie odkrywaliśmy coś nowego, coś poza tym, co było napisane w książkach, w wiedzy Recall Healing czy jakiejkolwiek innej nauce. I dalej tak będę robić i zadawać ci pytania, bo one otwierają sferę wyobraźni i wiedzy wewnątrz nas i połączenie z Duchem, który wie o wiele więcej niż nasz mały, ludzki umysł.

Ostatnio krąży po internecie inna wspaniała wiadomość, którą podobno Einstein pozostawił swojej córce, w której opisuje o „odkryciu przez niego” największej siły, która możesz zmienić cały świat. https://dobrewiadomosci.net.pl/9349-list-albert-einsteina-do-corki-o-uniwersalnej-sile-jaka-jest-milosc/

Miałam ci jeszcze napisać o swoim początku i to, co w moim życiu spowodowało pojawienie się koronawirusa, aby pokazać ci jaki konflikt ja uzdrawiałam, ale poczułam, że na teraz wystarczy już tego pisania. O tym napisze w następnym odcinku, za kilka dni.

I chciałabym cię prosić o odpowiedź na pytania, które zadałam w liście. Odkryj swój początek i swoje historie i lekcje do nauczenia podczas tego stanu wyjątkowego. Nie musisz odPowiadać mi, pisać do mnie, ale też możesz, jak zawsze. Weź kartkę i długopis albo najlepiej zeszyt, dziennik i zapisuj to, co pojawi się jako efekt twojej kontemplacji i otwierania się wewnątrz na inspirację i wgląd. Bez osądzania, bez zastanawiania się, tylko po prostu to wyjmij z siebie. Wypisz też wszystkie swoje myśli, uczucia i strachy. I porozmawiaj o tym z kimkolwiek, wyraź to co czujesz, myślisz. A jeśli poczujesz inspirację aby coś „zrobić” z tym co poczułeś to idź za tym.

I pamiętaj o oddechu!

Dla mnie oddech jest najlepszym i najszybszym kołem ratunkowym. Głęboki oddech pozwala nam w sekundę poczuć że żyjemy i uspokoić zafiksowany na różnych wiadomościach umysł. I będzie ostatnią podobno rzeczą, którą zrobi nasze ciało jeśli umrze, więc pamiętaj o oddechu.

I pamiętaj o wodzie!

Szklanka wody jest tym, co w najprostszy sposób daje nam zaspokojenie pragnienia i również oczyszcza ciało. I przypomina nam o czuciu, płynach, z których nasze ciało jest zbudowane w 80 procentach. Pamiętaj o wodzie i poczuciu siebie.

I pamiętaj o wyrażaniu siebie!

I dla mnie długopis i zeszyt jest najprostszym i dostępnym narzędziem do wyrażania w dzienniku swoich myśli i uczuć. Oraz do oczyszczenia umysłu z historii, strachów i bólów przeszłości, które wydają się być prawdziwe w teraźniejszości i boimy się do nich przyznać ze strachu przed osądem. Zeszyt jest przyjacielem, który weźmie to na klatę i wtedy zobaczysz, że to wszystko to tylko iluzje w twoim umyśle.

I pamiętaj o Miłości!

Kiedy oczyścisz ciało i umysł, to łatwiej będzie Ci dotrzeć do serca i poczuć miłość, która jest najprostszym i najszybszym sposobem powrotu do nieba, do połączenie z Bogiem.

To co było na początku jest i na końcu.

Właśnie przypomniała mi się historia, którą opowiadała moja przyjaciółka Janya na Gomerze.

Opowiadała o tym jak to dwóch Polaków wyjechało za granicę, daleko od domu, za tzw. chlebem, choć wiemy wszyscy, że nie za chlebem, bo przecież w Polsce jest najlepszy chleb na świecie. I na święta jeden z nich, powiedzmy Janek dostał paczkę z Polski z wspaniałymi polskimi specjałami. A drugi, Staszek siedział obok i nic nie dostał i ślinka mu ciekła na widok tych pyszności. Kiedy Janek wyciągnął pierwszy prezent Staszek zapytał czy się z nim podzieli. I on odpowiedział: Oczywiście, ale najpierw napij się szklankę wody. Co też Staszek zrobił. Po chwili Janek wyciągnął drugi prezent i Staszek znów zapytał o to samo. I odpowiedź była również taka sama. I Staszek posłusznie wypił kolejną szklankę wody. Po chwili Janek wyciągnął kolejny prezent i procedura się powtórzyła. I tak trwało. Aż Janek wyciągnął ostatni smakołyk i zapytał Staszka: Chcesz? Na co Staszek: Nie, już jestem pełny. No widzisz Staszku, tobie się pić chciało a nie jeść!

Pozdrawiam Cię ciepło i z miłością z domku pod lasem i życzę prawdziwego odrodzenia i zmartwychwstania do Prawdy w sobie!

A jeśli dzisiaj nikt Ci tego nie powiedział, to Kocham Cię!

Kinga

****

Z moimi dziećmi śpiewaliśmy ostatnio melodię „Codziennie umiera Chrystus w nas, codziennie on zmartwychwstaje!” https://www.youtube.com/watch?v=nC4MCD0DKF0&t=26s

Written on April 24th, 2020 , świadomość
Droga, Pompeje

Dwie dro­gi roz­cho­dzi­ły się w żół­tym le­sie.
Żal, że nie mo­głem prze­być obu
– Sa­mot­ny wę­dro­wiec, któ­re­go w świat nie­sie.
Wpa­try­wa­łem się w pierw­szą, sto­jąc u jej pro­gu,
Jak skrę­ca w od­da­li i w po­szy­ciu zni­ka.

Wy­bra­łem tę dru­gą, gdyż chęć nie­od­par­ta,
Słusz­ność de­cy­zji mo­ty­wo­wa­ła,
Jak­by chcia­ła być prze­ze mnie prze­tar­ta,
Choć od pierw­szej się nie od­róż­nia­ła,
A obie były wy­ty­czo­ne.

Tam­te­go ran­ka wy­glą­da­ły na po­dob­ne.
Nie było śla­dów żad­ne­go czło­wie­ka.
Na pierw­szą po­wró­cę – rzu­ci­łem ns od­chod­ne
Wie­dząc, jak dro­ga po­tra­fi być da­le­ka.
Wąt­pi­łem jed­nak, czy po­wi­nie­nem po­wró­cić.

Nie­raz mnie to wspo­mnie­nie po­nie­sie,
Gdy będę roz­wa­żał dro­gę ob­ra­ną.
Dwie dro­gi roz­cho­dzi­ły się w le­sie,
A ja? Ja ob­ra­łem tą mniej uczęsz­cza­ną.
I to wła­śnie wszyst­ko od­mie­ni­ło.

To mój ulubiony wiersz, który pokazuje wybór, którego dokonujemy codziennie. Którą drogą podążać w życiu, co wybrać, płatki owsiane czy chleb z masłem. Nie ma małych czy dużych, ważniejszych lub nieznaczących wyborów, każdy wpływa na jakość i doświadczenia życia. Dla mnie ten wiersz, a zwłaszcza ostatnie 2 wersy były mottem przewodnim wyborów w życiu. Pierwszy raz usłyszałam ten wiersz gdy miałam naście lat, w filmie Stowarzyszenie Umarłych Poetów. I do dziś pamiętam te słowa  i przesłanie tego filmu, które dokładnie pasuje do znaczenia tego wiersza. https://www.youtube.com/watch?v=4H8HkOqZeKo

Written on February 20th, 2020 , świadomość

Zapraszam Cię do spotkania ze świętością w sobie.
Tak się witałam przez ostatnie tygodnie z każdym, kto przechodził obok mnie nad oceanem Atlantyckim, więc tak również witam się z Tobą. Hola czyli cześć w języku hiszpańskim.
Choć to drugie słowo Holy oznacza w języku angielskim „Święta/y” i nie jest odmianą „hola” to poczułam, że właśnie tak też Cię dziś powitam. Bo gdyby okazało się, że jednak źródło obydwu słów jest podobne, to może byśmy się wreszcie w każdym języku witali jakbyśmy byli święci. Ja się tak z tobą i z każdym z kim rozmawiam witam. Bo święci czy oświeceni już jesteśmy, tylko Tego często nie widzimy przez zasłonę niewiedzy czy zniewolenia koncepcjami i przekonaniami zapisanymi w ciele i umyśle. 
Nasze polskie „cześć” też mówi o oddawaniu czci komuś, ale przede wszystkim sobie, dlatego bardzo je lubię i zawsze uczę obcokrajowców tego słowa. Oznacza ono przecież oddawanie czci, pokłon Bogu, który mieszka w Tobie. Również łączy się ze słowem szczęście. Choć można je połączyć ze słowem część, czyli jeden z elementów całości, to dla mnie one wszystkie są właśnie jednością. Jedno wynika i łączy się z następnym, a nie wyklucza.
Które było pierwsze? Które się odłączyło, czy też zostało specjalnie rozłączone z prawdziwym znaczeniem i świadomością całości, nie ma znaczenia. Ważne że DZIŚ wracamy do połączenia i całości. Dziś jest ten dzień na spełnienie marzeń. Słowo jest tu tylko i aż narzędziem poznania prawdy i uwolnienia się od oddzielenia. Jeśli prawdą jest to, że to umysł, czyli zapisy matrixa, systemu osądu, wierzeń, przekonań narzuconych ziemi, ludziom oddzieliły nas od połączenia z duchem, bogiem, prawdą to właśnie przez umysł możemy się od tego uwolnić.
Stare przysłowie mówi, że „co nas zniewoliło, również może nas uwolnić”. Ja sprawdziłam na sobie i tysiącach ludzi, że to zdanie jest prawdziwe. Kiedy załapałam prostą zasadę, która pozwalała mi każdego dnia zrozumieć co się dzieje w umyśle, ciele i świecie, to nadal ją stosuje. Zasada jest bardzo prosta.
„Nierozwiązany problem z przeszłości pojawia się jako przeżywany w teraźniejszości konflikt, ból, choroba.”
Kiedy jesteśmy zanurzeni w teraźniejszości to nie ma znaczenia co się działo wczoraj, tysiąc lat temu, czy zdarzy się jutro. To tak jak pływanie w oceanie, którego ostatnio codziennie doświadczałam. Kiedy płynę w wodzie to nic innego się nie liczy, tylko ten moment, to doświadczenie. Nawet jeśli pojawiają się jakieś myśli, odczucia, to one po prostu się pojawiają i tyle. I pozwalam im być, pokazać swoją jakość, informację, nalepkę dołączoną do tego obrazu, zdarzenia czy uczucia, które się pojawia. I tyle. I płynę dalej, głębiej, dłużej. A myśli pojawiają się i odchodzą, kiedy nie przywiązuje do nich wagi, tylko przyglądam się jak świadek filmu, ukazujący różne sceny i obrazki z emocjami. I kiedy wychodzę z wody i opalam się w słońcu to nadal oglądam te myśli, wyrażam je w pamiętniku, piszę o tym co się pojawiło we mnie podczas tej kąpieli w oceanie życia. I potem idę dalej. Do kolejnej sceny, do kolejnej historyjki, która ukazuje się na ekranie mojego umysłu, aby rozpoznać film, nagrany dawno temu, przed moim poczęciem.

I codziennie, nieustająco zadziwia mnie z uśmiechem na twarzy prawdziwość tego stwierdzenia, że wszystko cokolwiek się wydarza jest ku najlepszemu. http://thejourney.pl/wszystkiego-co-najlepsze/  Nawet ból, a zwłaszcza ból, choroba, konflikt, jakikolwiek by on straszny nie był. To tylko strach jako strażnik przeszłości jeszcze nie zrozumianej, nieuwolnionej, nieuświadomionej pokazuje nam drogę do rozpoznania siebie, poza tym co boli.
Dlatego na warsztacie czy sesji pytam Cię o to, czego się boisz? Zapytaj się siebie teraz, czy jest coś czego się boisz w tej chwili. Weź długopis i zeszyt i na 5 minut pochyl się nad tych strachem i tym co jest poza nim, czego on, ten strach się boi?

……. 5 minut medytacji, zatrzymania. Albo więcej, jeśli czujesz.
….
Podobno obiekt obserwowany zmienia się poprzez to, że ktoś go obserwuje, daje mu uwagę. Kiedyś mówiono nam, aby nie zwracać uwagi, nie patrzeć na rzeczy, które są straszne i bolesne, bo wtedy one się wzmacniają. Ale teraz okazuje się, że to jest nieprawda. Że uwaga i szacunek dany jakiejś sprawie zmienia ten obiekt, przemienia go zgodnie z intencją obserwatora. Podobno tak jest. Ja sprawdziłam, że to prawda. A ty? Sprawdź sama, czy tak jest. Dla mnie najlepszym nauczycielem jest doświadczenie. Kiedy sama doświadczysz, wtedy innym też będziesz serwować tą wiedzę i mądrość.
Kiedy spotkasz się z tym strachem w sobie na spokojnie, siedząc na fotelu albo na plaży to strach odejdzie, pójdzie sobie na wolność. I kiedy rozpoznasz co jest poza tym strachem, jakiej lekcji nie nauczyłam się ja i ty w przeszłości, że pojawia się teraz w teraźniejszości w postaci bólu, konfliktu, choroby, wtedy wreszcie zakończy się ta historia. Strach jest trochę jak znak na drodze, który przypomina o niebezpiecznym zakręcie i zwolnieniu do odpowiedniej prędkości. Jeśli jesteś super kierowcą i umiesz świetnie jeździć to możesz jechać jak kierowca rajdowy i nie słuchać strachów-znaków ostrzegawczych czy znaków zakazu. One są dla tych, którzy jeszcze się uczą. I kiedy wszyscy nauczymy się żyć według zasad zgodnych z boskimi prawami tu na ziemi to nie będą nam już potrzebne strachy ani żale, ani smutki. A narazie nosimy jeszcze w sobie te stare historie ziemskiego przywiązania do zasad, wierzeń, przekonań, systemu ustalonego przez naszych przodków. I te stare historie są w naszych ciałach i umysłach i proszą o chwilę uwagi i rozpoznania aby podróż przez życie była lekka, przyjemna i świetlista. Te historie są właśnie trochę jak takie stare znaki na drodze mówiące o tym, że tutaj coś bolesnego się wydarzyło. Jeśli ty naprawdę nauczysz się szybko i bezpiecznie, na luzie ale i z równowagą, szacunkiem dla wszystkich uczestników podróżować to twoja droga może być autostradą, po której mkniesz jak błyskawica. Ale pamiętaj, że każda autostrada wybudowana w tym kraju, jak i w każdym innym musiała być najpierw przebadana i przeprowadzono tam wykopaliska archeologiczne, aby sprawdzić czy stare artefakty nie leżą na tym terenie. Aby móc szybciej podróżować, spełniać marzenia, iść do przodu, trzeba połączyć się z ziemią i jej historią. To stare, ale nadal prawdziwe powiedzenie mówi, aby chodzić ze stopami mocno na ziemi, a głową wysoko podniesioną i czującą niebo.
Drzewo, które ma mocne i rozłożyste korzenie, ale nie wydaje żadnych owoców, ani nie ma liści nikogo nie interesuje. Podobnie takie, które ma piękne konary i dużo owoców, ale słabe korzenie szybko się przewróci i przestanie rosnąć. Tak naprawdę to wręcz niemożliwe jest, aby takie drzewo bez mocnych korzeni w ogóle wydało jakieś owoce.
Dlatego jeśli o czymś marzysz, czegoś pragniesz, czegoś ci brakuje to sprawdź z ziemią, z korzeniami, ze swoimi przodkami i ich przekonaniami, czy możesz już wydać takie owoce o jakich marzysz. Na każdym warsztacie od lat pytam wszystkich o marzenia, pragnienia bo one są paliwem do działania i zmieniania swojego życia, dążenia do przodu. To są zapisy umysłu, któremu wydaje się że czegoś brakuje, nie ma i musi to dostać na zewnątrz. Na warsztacie rozpoznajemy te marzenia i podłączone do nich uczucia oraz strachy, które blokują manifestację tego marzenia. Blokują również rozpoznanie, że właściwie już one wszystkie są w nas, spełnione, ale umysł tego nie widział, bo te niewyrażone uczucia, nie zakomunikowana historia z przeszłości stłumiona w ciele zasłaniała wolność i doświadczanie tego marzenia w teraźniejszości, w sobie.
Wszystkie marzenia mogą się spełnić i się codziennie spełniają. Mogą, bo mamy moc wewnątrz aby je zacząć realizować, doświadczyć. Kiedy jesteś świadoma siebie i tego co nosisz w sobie to naturalną rzeczą jest, że wydajesz odpowiednie do tego co wewnątrz owoce. Jeśli nie chcesz doświadczać czegoś w swoim życiu to sprawdź źródło, które jest w tobie. Sprawdź i wyczyść je. Najważniejsza wiadomość dla mnie gdy poznałam prawa natury i biologii, o których mówimy w Totalnej Biologii była taka, że wszystko można zmienić. WSZYSTKO. Tylko do tej pory mówiono mi i tobie, że zmiana jest na zewnątrz, zmienialiśmy skutki, efekty działań, leczyliśmy choroby i konflikty. A teraz patrzę na przyczynę, korzenie i zaczynam zmianę od rozpoznania powodu, dla którego cokolwiek się wydarza.
I najprostszym dla mnie teraz sprawdzeniem przyczyny jest to pytanie: Co czuję, jak się z tym czymś czuję i dalej Gdzie to „coś“ czuję.
To jest bardzo proste i niektórzy nie mogą uwierzyć, że rozwiązanie zagadki może być tak proste. Ale tak jest. Albo nie. Sprawdź na sobie. Proszę Cie, sprawdzaj każdego dnia, w każdej sytuacji. Ja tak robię. Czasem jeszcze zapominam i wtedy zadaje różne pytania i zastanawiam się nad różnymi aspektami tej sytuacji czy konfliktu. A potem przypominam sobie o tym moim ulubionym pytaniu, łączę się z tym uczuciem, w odpowiednim miejscu w ciele i już mi jest lżej. Bo łączę umysł z ciałem i to połączenie powoduje, że czuję równowagę, spójność. I wtedy mogę jeszcze głębiej wejść i odkryć jaką historię i lekcję karmiczną miałam się nauczyć poprzez to zdarzenie, czego nie nauczyłam się w przeszłości, ja i moi przodkowie, więc uczę się teraz.
To proste pytanie otwiera drzwi do wolności.
Co czujesz teraz? 🙂
Odpowiedz sobie ………………….

Ostatnio podczas warsztatu w pięknej Galerii Leonardo w Kazimierzu nad Wisłą przypomniało mi się zdanie, które kiedyś jako przesłanie do pracy napisał mi mój nauczyciel duchowy Autori, obecnie znany jako Antoni Duma. Simplicity is the ultimate sophistication – Prostota jest szczytem wyrafinowania. To zdanie jest przypisywane Leonardo da Vinci, ale raczej wątpliwe, aby on coś takiego powiedział. Tylko czy to ważne, kto to powiedział. Dla mnie ważne co ja z tym zdaniem zrobię. Więc sprawdzam jego prawdziwość albo fałsz. Tak samo jak sprawdzam każde zdanie, przekonanie czy słowa, które ja mówię czy słyszę od kogoś, bez względu na to, czy jest sławny, bogaty czy nikomu nie znany, ale stoi na przeciwko mnie i ogłasza swoją prawdę.
Prostota życia i uzdrawiania jest dla mnie prawdziwa.
Polecam Ci zastosować. I sprawdzić na sobie i innych. I przypomnieć sobie o prostocie życia i czucia, o czym również mówił Jezus w swoich naukach. Nie dawał on żadnych rytuałów, zadań ani przykazań, tylko proste opowieści z przesłaniem zrozumienia i zastosowania ich w codziennym życiu. On je zastosował. On pokazał nam co to znaczy oddawanie prawdziwej czci Bogu, który mieszka w każdym sercu, a nie na zewnątrz. To dla mnie jest świętość i oświecenie: poczucie połączenia z Bogiem we mnie, który prowadzi mnie przez Podróż zwaną życiem ze wszystkimi pięknymi aspektami tej ziemskiej wędrówki.
Pozdrawiam Cię z domku pod lasem z uczuciem miłości, które uzdrawia wszystko.
Kinga
******
Tu moja ulubiona melodia śpiewana przez Netanela z Izraela, którego kiedyś poznałam i śpiewałam na konferencji Spiritual Healing w Tel Awiwie.

Holy – Święta Netanel Goldberg https://www.youtube.com/watch?v=iNmJB700UT4

Written on December 19th, 2019 , świadomość


Zapraszamy serdecznie na kolejne, a pierwsze w 2019 Zgromadzenie Skrzypcowe: warsztaty i potańcówkę w stodole na Lelitku.

W tym roku zapraszamy w niedzielę, 14 lipca na popołudniowe spotkanie i wspólne doświadczanie mocy muzyki ludowej. Warsztaty odbędą się od godziny 15 do 19, a potem potańcówka z przerwą w trakcie na pokaz tańca z ogniem.

Celem zgromadzenia jest uzdrawianie ciała i umysłu poprzez połączenie z tradycją, korzeniami, starą historią i uwalnianie niewyrażonych uczuć, myśli, emocji. W stodole nasi przodkowie trzymali siano i słomę dla potrzeb zwierząt. W obecnych czasach możemy spać na sianie i tańczyć na dechach, rozmawiać i odpoczywać w tym samym miejscu, w którym kiedyś było miejsce pracy. Jedno co pozostało niewiele zmienione to muzyka, która jest łącznikiem i wyrazicielem emocji i uczuć wszystkich pokoleń ludzi na świecie. To ona była narzędziem wyrażania emocji i myśli, które normalnie były zakazane lub objęte zasadami. Teraz możemy wyrażać się swobodnie, ale zapominamy, że te zasady nadal często obowiązują, a mogą zostać uwolnione, tak jak inne stare historie. Poprzez wyrażanie tego co kiedyś uzdrawiamy swoje ciało i umysł z wszelkich chorób i problemów.

Warsztaty i potańcówkę poprowadzą:

– Tadeusz Mocarski z Brzezinek koło Gielniowa, 85 letni mistrz skrzypiec grający od młodości muzykę regionu opoczyńskiego. https://vimeo.com/223450227

– Mateusz Niwiński, doskonały skrzypek, uczeń Piotra Gacy z Przystałowic Małych i wielu lokalnych skrzypków. Wraz z żoną Agnieszką Niwińską, grającą na bębenku starają się zachować jak najwięcej ze swoistej maniery swoich mistrzów, uzyskać brzmienie dawnych kapel weselnych, dlatego też muzyka, którą grają jest przeznaczona nie tylko do słuchania, ale przede wszystkim do tańca. https://www.facebook.com/kapelaNiwinskich/

Program Zgromadzenia:

Niedziela, 14 LIPCA, od godz. 15.00

15 – 16 – Kinga M., Uzdrawianie chorób i problemów poprzez muzykę

16 – 18 – Tadeusz Mocarski z Brzezinek, warsztat skrzypcowy

18 – 19 – Warsztaty tańca i zabaw ludowych – Agnieszka i Mateusz Niwińscy z Mińska Mazowieckiego

19 – 23 – POTAŃCÓWKA na dechach w stodole

22.00 – Pokaz Tańca z Ogniem – Jeremi Maruszczak z Lelitka

Dla osób przyjezdnych jest możliwość noclegu w stodole, na sianie czy łóżkach tam ustawionych. Można zostać na drugi dzień i pobyć razem.

Miejsce: Lelitek 6, 26-434 Gielniów, wjazd z drogi nr 728 przez łąkę za napisem na drzewie: KINGiDOM. Dojazd autobusem na przystanek Snarki/Rozwady lub Gielniów Skrzyżowanie.

Kontakt: Kinga M., tel. +48 511479704, kingavision@gmail.com www.thejourney.pl

Składka dla kapel i prowadzących, ile kto może i czuje.

Written on July 12th, 2019 , świadomość
Paneurytmia w Radzimowicach, na skrzypcach gra Peter Denov z Bułgarii, 31.07.2016


To piękny, duchowy taniec pochodzący z Bułgarii, ale źródło prawdziwe ma w duchowych naukach i inspiracji boskiej. I taki jest w swoim wyrazie i obrazie. Kiedy patrzy się na ludzi tańczących Paneurytmię, zwłaszcza w górach i gdy słyszy się tą przejmującą muzykę to można poczuć się jak w niebie. Tak przynajmniej ja się często czuję, tańcząc Paneurytmię i słuchając w domu tej muzyki. Zapraszam do jej tańczenia i doświadczania. http://paneurythmy.com/

Ja poznałam Paneurytmię wiele lat temu dzięki mojej mamie, którą tańczyła ją na spotkaniach Uniwersytetu III wieku w Elblągu, gdzie nauczała ją uczennica Ardelli. Potem poznałam Ardellę i towarzyszyłam jej podczas jej ostatniego pobytu w Polsce. Ardella również pokazała mi jak prowadzić sesję uzdrawiania metodą theJourney, którą wtedy promowała w Polsce. Ja uwielbiam spotkać się i tańczyć o poranku ten piękny i łączący w sobie ducha, ciało i umysł taniec.

Kinga

W czerwcu 2019 roku przylatuje do Polski z USA po 9 latach nieobecności Ardella Nathanael, nauczycielka Paneurytmii, która jako pierwsza uczyła w Polsce tego tańca. Napisała o niej piękną książkę pt. Taniec Duszy oraz małą ilustrowaną opowieść dla dzieci o Paneurytmii „Taniec Motyla”. Obie wydane przez Wydawnictwo Wena. https://krainazdrowia.com.pl/pl/p/-Taniec-motyla%2C-Ardella-Nathanael/54

Ardella przyjeżdża aby spotkać się ze społecznością tańczącą od wielu lat Paneurytmię w Polsce, jak również prowadzić warsztaty dla nowych osób, chcących poznać tą piękną praktykę i zrozumieć nauki, które stoją za prostymi, jednak bardzo mocnymi ruchami tego tańca.

Wiele osób związanych z Recall Healing w Polsce nie zdaje sobie sprawy, że to w pewnym sensie dzięki Ardelli i Paneurytmi do Polski przyjeżdża Gilbert Renaud i naucza Recall Healing. Gilbert i Adrella znali się wiele lat właśnie poprzez taniec i nauki duchowego z nim związane. Ardella przyjeżdżała do Polski i promowała taniec, a jednocześnie opowiedziała Irenie Galińskiej o swoim przyjacielu z Kanady, który prowadził wykłady nowej metody uzdrawiania. Irena poczuła, że to ważne i zaprosiła Gilberta do Polski.

Plan wizyty Ardelli w Polsce i kontakty do organizatorów poszczególnych etapów:

17-24 czerwca – Gdańsk, Trójmiasto – Arletta: 516080966, arleti4u@o2.pl

25-30 czerwca – Poznań, spotkanie oraz weekendowy warsztat organizowany przez IWW, https://evenea.pl/event/paneurytmia/

14-19 sierpnia – Radzimowice koło Bolkowa, Dolny Śląsk,

Written on June 17th, 2019 , świadomość

Powrót do Domu”

Praktyka SamoUzdrawiania

Lelitek, k. Opoczna

I część: 27-30 czerwca 2019

II część: 25-28 lipca 2018

III część: 15-18 sierpnia 2018

IV część: 12-15 września 2018

Zapraszam Cię do udziału w wakacyjnym cyklu warsztatów odkrywania Siebie i swojej mocy uzdrawiania wszelkich konfliktów, problemów, chorób fizycznych, mentalnych czy problemów finansowych. Każdy warsztat to praktyczna podróż do rozpoznania przyczyny tego konfliktu, zrozumienia jej i uwolnienia z ciała i umysłu.

Ważnym etapem powrotu do domu jest przejście przez pustkę, którą większość ludzi nosi w umyśle zapisanym w ciele. Większość ludzi chce wypełnić ją zewnętrznymi rzeczami. A można ją przejść podczas warsztatu, wypełnić światłem, miłością, czymkolwiek ona chce być wypełniona. Choć tak naprawdę kiedy wejdzie się w tą pustą przestrzeń, to tam jest wszystko czego pragnęliśmy w życiu i już nic nie musimy robić czy wypełniać. Potem stajemy się wolni i spełnieni i wyrażamy na zewnątrz to spełnienie. Oraz przyciągamy wtedy wszystko czego pragnęliśmy czy marzyliśmy. Jest to przyciąganie z poziomu pełni, a nie pustki. Dzięki temu uwalniamy się od przywiązania do tego czego nam brakowało czy potrzebowaliśmy oraz skojarzeń, że to coś na zewnątrz jest naszym obiektem marzeń. Prawdziwym marzeniem jest poznanie Siebie, sPEŁNIenie, powrót do Jaźni, do Źródła, do tego Kim Jestem, odkrycie prawdy o sobie, świecie, Bogu.

Powracam do siebie i jestem w domu. Powracam do domu i jestem w Sobie.

Podczas wspólnych Podróży na wakacyjnych weekendowych warsztatach przejdziemy razem przez kolejne etapy podróży do powrotu do domu, do siebie:

I część: 27-30 czerwca 2019, czwartek – niedziela – PODSTAWA

* Przyjęcie odpowiedzialności za swoje życie.

* MISJA życia. Rozpoznawanie swojego Poczęcia, które niesie przekaz na przyszłość.

* Poznanie naszych Strachów i Tajemnic, schowanych głęboko i dawno w „piwnicach”, uwolnienie ich i zakomunikowanie w bezpiecznej atmosferze warsztatu. Co chowamy w piwnicy czyli – miednicy, biodrach, szkielecie – miejscach, których nie pokazujemy innym.

* Rozpoznawanie darów i ciężarów otrzymanych od naszych rodzin. Co nas niesie przez życie? Poznanie zasad przejmowania historii od przodków poprzez nasze drzewo genealogiczne, tzw. Kwadrat Magiczny (dr. Anne Schucenberg). Uwalnianie się od przekonań i „powinności” wobec rodu według Recall Healing.

* Proces Ogniska rodowego według TheJourney Method by Brandon Bays.

* Poczucie winy, wstyd i strach jako najcięższe emocje w ciele, które blokują przepływ energii.

* Taniec, ruch i kontakt z ziemią jako najlepszy uzdrowiciel tej części naszej istoty. Praktyka tańca.

* Czakra podstawy i sakralna. Rozpoznanie i uwalnianie.

* Poczucie pewności siebie, jako połączenie z ziemią, nogami, z matką i kobietami w rodzie.

* Uwalnianie wszelkich zapisów dotyczących poczucia wartości.

II część: 25-28 lipca 2019, czwartek – niedziela – CIAŁO

* Odkrywanie swojego imienia i jego znaczenia wg symboliki kolorów, nazw.

* Żywioły w naszym życiu. Rozpoznanie jakimi jesteśmy żywiołami i jak je wyrażamy w życiu. Proste sposoby pracy z żywiołami w pracy, domu, życiu na bazie pracy Ricka Jarow „Antykariera, Stwórz Pracę, którą Kochasz” i „Alchemia Obfitości”.

* Co mówią nasze organy wewnętrzne kiedy bolą: płuca, żołądek, nerki, wątroba, jelita, szkielet, itp. kiedy nas „bolą” na bazie RH.

* Siła czy Moc, rozpoznawanie poszczególnych elementów Mapy Poziomów Świadomości według Davida R. Hawkinsa. I

III część: 15-18 sierpnia 2018, czwartek – niedziela – SERCE i GŁOS

* Odkrycie co mówi twoja “twarz” i zmysły, jakie historie stoją za tym, czego nie lubimy czy lubimy: jeść, smakować, mówić, słyszeć, wąchać, patrzeć.Poznawanie znaczenia chorób oczu, nosa, bólu gardła, głowy, itp. według Recall Healing.

* Uwalnianie głosu i ekspresji. Rozpoznawanie wszelkich historii blokowanych w górnej części ciała. Co mówią płuca, serce, tarczyca, krtań, gardło, uszy, itp. kiedy bolą lub noszą jakieś znamiona.

* Osąd i strach przed osądem, śmierć, radość i miłość.

IV część: 12-15 września 2019, czwartek – niedziela – KORONA

* Odnajdywanie odpowiedzi na pytanie „Kim Jesteś?” z wykorzystaniem techniki Diad Komunikacyjnych Intensivu Oświeceniowego – Enlightenment Intensive www.authenticself.co.uk w języku polskim http://thejourney.pl/enlightenment-intensive/

* Ponowne, lekkie narodziny i uwalnianie bólów i problemów związanych z naszym porodem. Uwalnianie starych zapisów związanych z porodem, czyli pierwszą pracą dziecka, które doświadczane jest potem jako wzór pracy w świecie. Tworzenie nowej pracy, którą chcemy wyrażać w świecie.

* Wizja mojego życia, plan działania ze Światłem i Miłością w Obfitości na Ziemi.

* Ustanowienie swojego Królestwa, Ceremonia Koronacji.

To, co nie zostało zakomunikowane, wyrażone, staje się naszym przeznaczeniem” – Carl Gustaw Jung

Na warsztacie każdy z uczestników uzdrawia jakiś problem, chorobę, konflikt lub bolesne uczucie, ból po stracie bliskich czy inną, do tej pory nie rozwiązaną sprawę.

Poprzez uważność, naukę słuchania siebie nawzajem, komunikowanie tego, co jest wewnątrz nas, tego, co czujemy, a nie tylko tego, co myślimy będziemy wspólnie odkrywać tą pamięć i uwalniać się z blokad w umyśle, w podświadomości i ciele, by doświadczyć pełni radości i miłości. Główną z metod jest Recall Healing/Totalna Biologia, the Journey-Podróż Brandon Bays, Diady Komunikacyjne Intensiwu Oświeceniowego, nauki Jezusa z Kursu Cudów, praca z wewnętrznym dzieckiem, Praca-theWork Byron Katie, Antykariera Ricka Jarow, teatr, taniec, wizualizacja, malowanie, symbolika i wiele innych.

Te metody uaktywniają w nas wiarę w siebie i w swoje zdolności uzdrawiania i w to, że każdy z nas „może”, bo ma moc uzdrowić się sam i swoich bliskich.

************* SZCZEGÓŁY ORGANIZACYJNE **************

Organizator i zgłoszenia: Kinga: 511479704, thejourneypl@gmail.com,

Terminarz warsztatów poszczególnych: http://thejourney.pl/terminarz/

Miejsce: wieś Lelitek, gmina Gielniów, w okolicach Opoczna,

KOSZTY warsztatu to:

1. Nocleg: 25 zł./noc Spanie jest w domu lub stodole, na kanapach lub sianie, więc możesz ze sobą zabrać swój śpiwór, kocyk, poduszkę czy karimatę. Albo możesz przyjechać z małą torbą i wszystkie potrzebne rzeczy dostaniesz, bo są na miejscu. Dla chętnych lepszej jakości możliwy jest nocleg w pobliskim pałacu Rusinów (15 km): 65 zł/noc.

Jeśli chcesz przyjechać wcześniej albo zostać dłużej, po warsztacie to też możesz.

2. Karma czyli wyżywienie: Koszt to 50 zł./dzień. Będziemy wspólnie przygotowywać posiłki, albo korzystać z okolicznych specjałów kuchni tradycyjnej.

3. Wynagrodzenie Przewodniczki i gospodyni tej krainy jest płatne według indywidualnego POCZUCIA każdej osoby, która pojawi się w tym domu. Tyle ile czujesz, możesz, chcesz to zapłacisz. Forma też jest dowolna. Ważne natomiast, aby było to jasne i zakomunikowane w sposób otwarty i szczery, z wyrażeniem i uwolnieniem wszelkich odczuć i osądów.

4. Dojazd: Najbliższa stacja PKP to Opoczno lub Opoczno Południe i Drzewica. Pociągi bezpośrednie są z Warszawy, Łodzi, Poznania, Gdańska, Białegostoku, Krakowa…. i Wiednia 🙂 Możesz też dojechać autobusem do wioski obok: Snarki lub Gielniów. No i oczywiście możesz przyjechać swoim autem lub blablacarem, albo jakimkolwiek innym transportem. Motoparalotnia kiedyś tu lądowała na łace, gdy lataliśmy podczas warsztatu nad okolicą. Na dębie przy wjeździe na łąkę prowadzącą do domu jest tabliczka z napisem „KINGiDOM”.

************* O PROWADZĄCEJ i METODZIE ******************

Kinga M. od wielu lat prowadzi projekty i warsztaty, gdzie przekłada wizje oraz marzenia na praktyczne projekty. Od 20 lat zaangażowana w działalność różnych organizacji pozarządowych, wspierających innych w rozwoju. Od 30 lat praktykuje na ścieżce Siddha Jogi. Pracowała jako organizator i tłumacz na warsztatach i sesjach różnorodnych technik uzdrawiania, które sprawdziła na sobie i dzieli się z innymi. Szczęśliwa mama dwóch dorastających synów mieszka w rodzinnym domu na wsi w centralnej Polsce. www.marzeniawdzialaniu.pl

O głównej metodzie pracy podczas warsztatów: http://thejourney.pl/recall-healingtotalna-biologia/

Written on June 15th, 2019 , świadomość
Written on January 17th, 2019 , marzenia, obfitość, świadomość, Totalna Biologia, uzdrawianie

Ritmos canarios en Polonia

El concierto de Juan Mesa, miercoles a las 18.00 en Studio Joga Yam

Invitamos al concierto de Juan Mesa. Viene a Polonia por primera vez para presentar su musica creada sobre la base de las raices de los ritmos etnicos de las Islas Canarias, musica espanola, latina y jazz. Juan vive en las Canarias. Es compositor, cantor, toca la guitarra, timble y otros instrumentos. En la Laguna, la capital de Tenerife, en su Academia de Musica, ensena a cantar y a tocar la guitarra y timple.

Colabora con varios artistas, creando grupos de la musica improvisada.

Organizador del concierto: Kinga Maruszczak

entrada: 25 pln

Organizamos tambien conciertos y talleres en otras ciudades:

1.07. – Poznan

4.07. – Lelitek, talleres de canto y guitarra

6.07. – Łódź

7.07. Wroclaw

Written on July 24th, 2018 , świadomość, uzdrawianie

The Journey Pl is proudly powered by WordPress and the Theme Adventure by Eric Schwarz
Entries (RSS) and Comments (RSS).

The Journey Pl

Podroz do Siebie