Świadectwa uczestników warsztatów i sesji indywidualnych

********************

Kochana Kingo, Królowo ludzkich serc i dusz.
Jesteś prawdziwym światłem rozświetlającym zbłąkanym ludziom drogę. Rozświetlającym ich świat poprzez wskazanie drogi do małego, często niewidzialnego i niepozornego dla nich wyjścia. Torując sobie drogę, torujesz ją innym. Czas wystrzelić do przodu, jak strzała Boskiego Światła, przeszywająca i rozświetlająca światłem mroki zapomnienia. Nie bój się i nie wątp. Idź i burz! Jak trzeba, to niszcz z pełną mocą, by po burzy mogła nastać cisza i przestrzeń na budowanie nowego. Idź z mocą niszczycielskiej fali, której nic się nie oprze. Nadszedł już czas. Wiesz, jak.
Kochamy Cię.
Z Miłością Maria Magdalena. – przekaz otrzymany przez Beate Jusik, 23.12.2013,
****************************

Byłam na kilku warsztatach Z Kinga,na kazdym z nich odkrywałam coś nowego w sobie.Po pierwszym warsztacie i uwolnieniu swoich negatywnych emocji 3 dni lezałam w bólu nie mogąc sie ruszać.Po następnych spotkaniach zaczełam wyrażać siebie,otwierać sie na ludzi,pozbywać się własnych ograniczeń i czerpać radość z życia.Świat zaczął sie pozytywnie zmieniać wokół mojej osoby.Interpretacje obrazków zawsze trafione.Kinga na warsztatach czyni „cuda”.Serdecznie polecam .

Kasia, Łódź, maj 2013

**********************

Droga Kingo

Mija 10 dni od warsztatów (24.02.2013 w Poznaniu) i ja prawie nie kaszlę.

A kaszlałam od rana do nocy i zwłaszcza w nocy. Używałam sterydów, które i tak słabo pomagały. I nie używam. To wielka różnica, spektakularna zmiana, więc byłam bardzo szczęśliwa. Po czterech dniach bez kaszlu, w piątym dniu kaszlałam, więc trochę posmutniałam, ale potem znów było lepiej.

Piękna sprawa z tym healingiem. Dziękuję dziękuję dziękuję.

I z przepływem kasy się ruszyło też.

Raz jeszcze dziękuję za Twoją energię i uważność, Kingo.

Wszystko w najlepszym gatunku.

Alina, Poznań, (chora na astmę)

*****************************

Ogromnie dziękuje za wczorajsza sesje .

Rano dziś byłem tak zmęczony jak …… Nie pamietam kiedy. To za pewne ukladniensie pewnych tematów w głowie . Gdy pisze te słowa czuje coś za czym długo tesknilem …..

Spokój , delitatna radość , skromność , wdzięczność ,szczęście ……. Jest mi dobrze.

Roman, przedsiębiorca z Ostrołęki, styczeń 2013

*****************

witaj Kingo:) Musze się z Toba tym podzielić bo to cudowne….od wczoraj, (2 dni po sesji z toba) dzieją się takie zmiany:) i WIEM naprawdę WIEM!! poczułam dziś bardzo mocno ze potrzebuje innej drogi w mojej pracy z końmi,a odpowiedzi na to szukałam od 2 lat i nie mogło to do mnie dotrzeć…..:)wiec dziękuję:) i oko mnie nie boli:)po raz pierwszy od dawien dawna:)to super….:)ściskam mocno

Kasia, rehabilitantka, Łódź, styczeń 2013

******************************

Kingo! treść info do mnie : „Asiu, Kinga jest warta wszystkich pieniędzy świata :) ))”

od Joanna, organizatork warsztatów i sesji, Poznań, listopad 2012

***********************

Witaj moja miła,

Wciąż jeszcze przyzwyczajam się do tego, że oddycham pełną piersią i delektuję się tym :) )) Jestem też jeszcze „jedną nogą” tam, dokąd mnie poprowadziłaś i „trawię” to, co usłyszałam. Idą dla mnie i dla mojej rodziny lepsze czasy…. czuję to:))) Jestem bardzo szczęśliwa, że mogłam z Tobą odbyć kolejną Podróż. Wdzięczność moja jest ogromna.

Ślę ją Tobie i pozdrawiam serdecznie. Wszystkiego najlepszego na Twej drodze.

Ania, Poznań, wrzesień 2012

********************

Dzień dobry Kingo-Krolowo!:)

Najwyzszy czas na nowe życie,na nową MNIE.Jak widzisz zmiany,zmiany,zmiany NA LEPSZE :) :):) Jest to także TWOJA zasługa,poniewaz poprowadzilaś mnie abym weszla na SWOJĄ ścieżkę Zycia i zaczęla sama zarządzać SWOIM KRÓLESTWEM:) Dziekuję CI:):)

To prawda,że na swojej drodze spotykamy zawsze wlaściwych ludzi,których w danym momencie potrzebujemy,nie ma przypadkow:))TY jestes dla mnie takim drogowskazem na mojej drodze,drokowskazem wskazującym kierunek,kierunek do życia w milosci do ŻYCIA i do SIEBIE.

Pozdrawiam z miloscią- milosciwie panujaca Krolowa Elzbieta :) :):)

Ela, Szczecin, czerwiec 2012

***********************

Witam Kochana Kingo! Warsztaty ,,Marzenia w działaniu”, były dla mnie bardzo ważne, zmieniły moją perspektywę do paru moich problemów. To już nie są problemy. Dały mi też możliwość poznania kilku wspaniałych ludzi z Toba na czele. Nadal jestem zainteresowana Twoimi warsztatami.

Amelia-Ania, terapeutka uzależnień, Szczecin, kwiecień 2012

*****************

Po spotkaniu i sesji u Ciebie poczułem się jakbym się narodził na nowo. Ot tak po prostu cofnąłem się pamięcią do traumatycznych zdarzeń z dzieciństwa, uświadomiłem sobie jak one oddziaływały na moje dorosłe życie i po prostu je puściłem! Pozwoliłem im odejść. To było coś niesamowitego. Od tego czasu mam coraz większą miłość w sobie, do wszystkiego i wszystkich a przede wszystkim do swojej firmy i mojej pracy w niej – bo z tym problemem się u Ciebie pojawiłem. Bardzo serdecznie Ci dziękuję za ten cud. Najwspanialsze jest to że Ty niczego nie narzucałaś, tylko tam byłaś a wszystko działo się jakby samo. A o błogości jaką czułem podczas rozmowy…. „z Górą” to nie napiszę, bo nawet nie umiem tego ubrać w słowa. Poczułem się kochany i potrzebny że On mnie potrzebuje tutaj, tak jak potrzebuje Ciebie i innych ludzi – dla ludzi. Usłyszałem że mi dziękuje, ze się nie poddałem, ze mam wsparcie, wystarczy ze się do Niego zwrócę. Że będę pomagał innym tj ich wspierał, szerzył miłość. I choć na razie trudno w to uwierzyć to dziękuję za to.

Jeszcze raz wielkie dzięki. Tomek, właściciel firmy, Poznań, kwiecień 2012

***************

Marzenia w Działaniu to dla mnie nie tylko przestrzeń, wszedłszy w którą mogłam oczyścić swoją duszę jak po kąpieli w leczniczym roztworze miłości. Ta praktyka to przede wszystkim zdobycie umiejętności zadawania właściwych pytań podczas rozmowy z bliskimi, na których szczęściu i zdrowiu mi zależy. Większość z nas dobrze wie, że jeśli komuś przytrafia się depresja, choroba lub inna życiowa katastrofa, zwyczajowe poklepanie po plecach, pogłaskanie po głowie i puste „Wszystko będzie dobrze” to po prostu za mało, żeby się podnieść. Bo tak jak wielu znajomym dawno mi to nie wystarcza. Na warsztatach zdobyłam właśnie narzędzia, dzięki którym mogę poprowadzić rozmowę tak, by sprowokować kogoś do wstania, do dotknięcia centrum problemu i do odrzucenia go jako zbędnego balastu. Nie musimy być zdani tylko na terapeutów, możemy pomagać sobie nawzajem w ciepłej atmosferze, w domu, przy kawie. Ja w to nie wierzę, ja to WIEM, ponieważ tego DOŚWIADCZYŁAM – pomogłam już komuś bliskiemu, mimo że nie jestem terapeutką.

DANA, Poznań, luty 2012

***************************

Witaj Kinga :)

Nawiazując do poniedziałkowego spotkania w Sosnowcu chciałabym Ci za nie bardzo podziękować :) . Tak naprawdę wartość tego co nam przekazałaś dotarła do mnie następnego dnia . Moje symbole Zywiołów przemówiły do mnie w 100% …Dzisiaj miałam okazje nimi się wspomóc w kontakcie z systemem słuzby zdrowia i lekarzami. Nigdy nie czułam takiej determinacji i skuteczności w działania zmierzając do określonego celu . Wciąż mam przed oczami mój obrazek z symbolami .
Aha , zapomniałam dodać , że efekt mojego działania przerósł moje oczekiwania. Dziękuję że JESTEŚ :) . Pozdrawiam – Alina

Alina, Katowice, wrzesień 2011

*************************************

Kingo,

jak wiesz ostatni rok po rozstaniu z moim mężem, z którym byłam ponad 20 lat był dla mnie bardzo trudny. Na zmianę towarzyszyła mi radość i ulga, że to już się skończyło, że nie muszę już tak cierpieć z powodu braku miłości, lekceważenia, braku uwagi, szacunku i zrozumienia. Potem dopadało mnie poczucie winy z powodu gwałtownego zakończenia tego związku, emocji, z którymi wtedy nie potrafiłam dać sobie rady a także sprawienia ogromnego bólu mojemu mężowi i  naszym dzieciom. Pracowałam nad sobą i zmianą swoich przekonań różnymi sposobami. Napięcia w ciele pozbywałam się tańcząc na 5 Rytmach i ćwicząc jogę, medytowałam, czytałam różne mądre książki i wiele rozmawiałam z osobami, od których czułam wsparcie i zrozumienie. Od samego początku wiedziałam, że największym problemem po rozstaniu z mężem będzie nie rozwód a podział majątku. Mój mąż ciągle jeszcze aktualny kocha swoje pieniądze i zawsze uważał – i dawał mi to odczuć na każdym kroku, że to co on zarabia jest tylko jego a nie nasze wspólne. I gdy doszło do pierwszych rozmów na ten temat i dotarło do niego, że jednak przyjdzie mu się ze mną dzielić zaczął się prawdziwy koszmar w naszych stosunkach – do którego nie chcę już wracać. Ale byłam wtedy w strasznym stanie psychicznym. Mniej więcej wtedy trafiłam po raz pierwszy do Ciebie i uczestniczyłam w sesji grupowej. Mogę powiedzieć, że na niej  - z Twoją pomocą – udało mi się uwolnić od lęku, który od dłuższego czasu dosłownie „zakleszczał” mi okolice splotu słonecznego. Lęk o moje relacje z synami (mąż próbował ich nastawiać przeciwko mnie), o to czy sobie poradzę finansowo, czy moje życie jeszcze będzie miało sens, lęk przed samotnością i pewnie jeszcze trochę by się tego znalazło. I te lęki mi „puściły”, co było dla mnie wielką ulgą i zaskoczeniem. Na tej sesji uświadomiłam sobie też, po raz pierwszy w moim dorosłym życiu, że przyczyny moich tak trudnych chwilami problemów z moim mężem tkwią znacznie głębiej i trzeba dokopać się do bolesnych wspomnień z dzieciństwa i tego co się działo w relacjach z rodzicami a zwłaszcza z ojcem. To odkrycie dało mi bardzo dużo i potrafiłam też już sama w domu trochę tą metodą pracować. Jak wiesz pat w relacjach z moim mężem trwał nadal, praktycznie przestał mi zupełnie płacić alimenty na syna i zakomunikował, że przez najbliższe 2 lata nie zamierza ani się rozwodzić ani dzielić majątku. Ja jednak zrobiłam też krok prawny i pozwałam go o rozdzielność majątkową. I znowu się spotkałyśmy, tym razem na 2 sesjach indywidualnych i pracowałyśmy nad rozpoznawaniem i tropieniem blokad i bólu w moim ciele. I znowu dużo było powrotów do relacji z mamą, ojcem – dla mnie jednak było to zaskakujące, bo zawsze byłam przekonana, że wychowywałam się w bardzo szczęśliwej, kochającej  rodzinie i nie mam absolutnie żadnych traum i obciążeń z tego okresu. Jak się okazało oczywiście miałam i stopniowo je z Twoją pomocą rozpoznawałam i uzdrawiałam. I na pewno jeszcze wiele pracy przede mną, ale 3 dni po naszej ostatniej sesji zupełnie nieoczekiwanie zadzwonił do mnie mąż (nie rozmawialiśmy bezpośrednio od 4 miesięcy) i w bardzo ugodowym tonie powiedział, że jednak chciałby się ze mną spotkać i porozmawiać o podziale majątku, że chce rozwodu bez orzekania o winie (czym wcześniej mnie straszył), że chce jak najszybciej to zrobić i przy możliwie najmniejszej ilości rozpraw. Zdaje sobie sprawę, że mamy wspólne dzieci i w przyszłości będziemy się siłą różnych okoliczności musieli spotykać, i że dobrze by było, abyśmy nie byli do siebie wrogo usposobieni. Tak więc przełom w naszych relacjach ogromny. Jestem głęboko przekonana, że to nie jest jednak czysty przypadek i że moja praca z Tobą przyczyniła się do zmiany tej sytuacji, za co jestem Ci ogromnie wdzięczna. Uważam, że ze wszystkich metod, które stosowałam w trakcie tego trudnego roku, żeby zrozumieć, żeby się jakoś na nowo odnaleźć, poskładać, uwolnić od bólu i cierpienia, stresu, lęku to właśnie poznanie idei Totalnej Biologii, ale przede wszystkich zastosowanie jej dzięki Tobie w praktyce przyczyniło się do największych postępów w moim uzdrawianiu i odzyskiwaniu swojej siły. Jeszcze raz dziękuję!

Maria, grudzien 2013,

Written on wrzesień 3rd, 2012

You must be logged in to post a comment.

COMMENTS
    kasia commented

    Byłam na kilku warsztatach Z Kinga,na kazdym z nich odkrywałam coś nowego w sobie.Po pierwszym warsztacie i uwolnieniu swoich negatywnych emocji 3 dni lezałam w bólu nie mogąc sie ruszać.Po następnych spotkaniach zaczełam wyrażać siebie,otwierać sie na ludzi,pozbywać się własnych ograniczeń i czerpać radość z życia.Świat zaczął sie pozytywnie zmieniać wokół mojej osoby.Interpretacje obrazków zawsze trafione.Kinga na warsztatach czyni „cuda”.Serdecznie polecam .

    %d/%m/%y at %H:%M

The Journey is proudly powered by WordPress and the Theme Adventure by Eric Schwarz
Entries (RSS) and Comments (RSS).

The Journey

Polska